czwartek, 21 czerwca 2012

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stieg Larsson



"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" to chyba książka, którą czytałam najdłużej w swoim życiu. 
Moja przygoda z opasłym tomiskiem Stiega Larssona zaczęła się najpierw od audiobook'a. Miałam taki moment w swoim życiu, że nie mogłam czytać i musiałam słuchać. Zazwyczaj słuchając zasypiałam i wydawało mi się, że w ten sposób "przeczytałam" bardzo mało. W końcu słuchanie przerwałam, bo to jednak nie moja dziedzina, raczej mnie to nie pociąga...wolę widzieć niż słyszeć.
Minęło sporo czasu i postanowiłam powrócić do pana Stiega Larssona tym razem za pomocą Kindel'ka. Ten powrót okazał się dosyć zaskakujący - po pierwsze odkryłam, że czytanie na czytniku to  coś dla mnie (choć wypierałam się tego rękami i nogami swego czasu, o ironio nigdy wcześniej wtedy tego nie próbując), a o dziwo słuchając audiobooka pokonałam całkiem sporą ilość "stron" i byłam już w dosyć końcowym momencie książki. Mimo to postanowiłam przeczytać ją jeszcze raz. Tym razem e-przeczytać!
I e-czytałam tak sobie dobre kilka miesięcy. A to w drodze do pracy (choć teraz jest ona raczej krótka), a to czasem w łóżku (gdy inne książki mnie zaczynały nudzić), a to w trakcie podróży skądś-dokądś, a to w pracy (np. na radzie...ciiii!)... tak sobie podczytywałam, a procenty (bo czytnik wskazuję procentową ilość pokonanych stron) rosły...rosły (jakkolwiek to brzmi).
Jednak mojemu Kindelkowi pod koniec książki została zafundowana wycieczka do Turcji (;>), a ja aby móc poznać dalsze losy sławnej Lisbeth i nie mniej sławnego Mikaela musiałam przerzucić się na książkę. Ostatnich czterdzieści stron przeczytałam więc w wersji papierowej.
Jak widać przygód z książką miałam sporo! I może dlatego miałam wrażenie, że brakuje mi ich w samej książce?
Bo właśnie nie do końca jestem aż tak zachwycona jak wszyscy byli swego czasu (no prawie wszyscy). Czytało się dobrze, mimo licznych opisów, mimo przydługawych momentów, które zamiast nakreślać sytuacje trochę czytelnika z napięcia wybijały. Bo to przecież kryminał jest i napięcie powinno być, czyż nie? A ja czułam napięcie może w dwóch momentach. Niestety spodziewałam się czegoś więcej. Bo i przecież autor stworzył świetnych bohaterów, charakterystycznych, z charyzmą, stworzył też ciekawe tło wydarzeń, sama zagadka też nadzwyczaj ciekawa, ale jakoś mi to wszystko nie grało. Może po prostu za długo czytelnik czekał na "wow", może to "wow" było za słabe, bo przecież już w pewnym momencie się trochę domyślałam kto i dlaczego, skąd i po co... Nie będę Wam opisywać o czym książka jest, bo mniemam, że wśród czytających nie ma osoby, której przynajmniej nie obiłoby się to już o uszy...
Pierwszy to mnie jak widać nie zachwycił. Choć absolutnie nie mogę powiedzieć, że to zła książka, może ja po prostu miałam wobec niej bardzo wygórowane oczekiwania, a może tak trochę na siłę chciałam, żeby mi się podobała.
Dzięki temu spotkaniu z kryminałem Larssona odkryłam jednak dosyć dużo - po pierwsze na pewno audiobooki nie są dla mnie, po drugie Kindelek to rzecz wspaniała i e-czytanie również, choć absolutnie nie porzuciłabym dla niego czytania w wersji tradycyjnej, co to to nie! Jednak czytnik w niektórych miejscach sprawdza się świetnie! A po trzecie nie zawsze to co podoba się wszystkim musi podobać się mnie. I na odwrót.
Po czwarte zaś na pewno sięgnę po pozostałe tomu tego szwedzkiego kryminału...ktoś mi mówił, że dalej jest tylko lepiej....

To spotkanie z książką muszę niestety ocenić tylko na ****4****, a spodziewałam się i miałam nadzieję, że do tej oceny zabraknie mi skali. Może będzie tak przy kolejnych tomach, a może lepiej się na nic nie nastawiać? Zobaczymy!




S. Larsson, "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2009, s. 634

28 komentarzy:

  1. Dobre czytadło. Szybko się czyta i szybko się zapomina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyta się faktycznie dobrze, a czy zapomnę szybko, hm...raczej nie, ale też nie będę wspominać jakoś wyjątkowo

      Usuń
  2. Tomiska Larssona jeszcze przede mną, coś czuję, że i u mnie nie będzie wielkiego Wow!, ale spróbuję pokonać tę serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może akurat Tobie się spodoba, nie nastawiaj się na pewno negatywnie:)

      Usuń
  3. Może lepiej nie nastawiaj się na kolejne tomy ;)
    Ja akurat audiobooki lubię, e-booków nie choć podczytuję od czasu do czasu, ale nie mam Kindelka, więc muszę na telefonie, niestety.
    A ja jakoś nie zapomniałam o Larssonie choć Trylogię czytałam rok temu :P Podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak pisałam wyżej nastawiała się negatywnie nie będę, ponoć są lepsze więc pewnie nie bedzie źle. A na telefonie sobie czytać nie wyborażam, Kindelek to mój jedyny sposób, może dlatego nie lubisz ebooków, przekonaj się do nich, warto:)

      Usuń
  4. Kochana, pierwszy tom to mi się jawi jako najsłabszy z całej serii. Czytałam go na plaży w Łebie i co chwilę zastanawiałam się, czym ludzie się tak zachwycają. Przy drugim Larssonie natomiast płakałam, a przy trzecim czytałam jak najwolniej, bo wiedziałam, że to już prawie koniec.

    Ja bym tej serii nie nazwała kryminałami. To książki po trosze obyczajowe, troszkę sensacyjne, oczywiście z wątkiem kryminalnym. Są inne i ta inność chyba działa na ich korzyść.

    Także polecam mimo wszystko dalszą lekturę Trylogii Larssona :) Przy ostatniej stronie "Zamku..." pomyślałam sobie: "Matko, chyba już nigdy nie przeczytam tak dobrej książki"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja droga po kolejne tomy sięgnę na pewno, pamiętam też Twoje relacje z czytania ich i kuszą mimo niezbyt udanego początku. A czy to kryminał? Pierwsza część według mnie wpisuje się w ten nurt, choć jak dla mnie (jak pisałam w opinii) za mało napięcia. pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że głosy są podzielone.

    Ja uważam, że jeżeli 1. Ci się nie spodobała to dalej nie czytaj (a przynajmniej nie kupuj).
    Ja miałam podobną sytuacje jak Ty, 1. była w miarę, ale nic specjalnego ( czwóreczka jak nic), a ponieważ od razu (w przypływie optymizmu, kasy i głupoty) zakupiłam 3 tomy to musiałam czytać dalej... Żałuje tego strasznie, bo później jest jeszcze gorzej. Co Lisbeth wyprawia na końcu 2 tomu to już w ogóle jakaś bajka. A 3 tom najgorszy ze wszystkich. Nieźle się przejechałam mówiąc krótko. Ja sądzę, że jeszcze 1 tom jest chwalony słusznie (pomimo wielu niedociągnięć), ale za co pozostałe tomy są tak chwalone to już zupełnie nie kapuje. No ale trzeba samemu sięgnąć i przekonać się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz ile ludzi tyle opinii :) po Twojej jeszcze bardziej jestem ciekawa kolejnych tomów, przekonam się czy takie złe, czy takie dobre:)

      Usuń
  7. A ja właśnie czytam tę książkę. Mi się podoba, chociaż jestem na 300 stronie, czy jakoś tak. W pierwszej części wszystkiego się dowiadujemy, więc dużo dziać się nie może. Ale fakt faktem, bardzo wciąga już po 200 stronie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać mimo wszystko mnie wciągnęła, bo jej nie porzuciłam :) i próbowałam ją czytać na różne sposoby, jedne lepsze, drugie gorsze

      Usuń
  8. Muszę kiedyś w końcu dopaść trylogię Larssona. Dlatego, że lubię kryminały i thrillery, a także, by przekonać się, jaka ona rzeczywiście jest - zdania na jej temat są podzielone, więc nie mam innego wyjścia, jak się z nią zapoznać. Mam nadzieję, że wciągnie mnie tak, iż nie odczuję jej olbrzymich rozmiarów, jeśli chodzi o ilość stron ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja olbrzymie rozmiary czułam tylko przez ostatnich 40 stron...reszta na kindelku, a ten leciutki:)

      Usuń
  9. Jak dla mnie książka była świetna :) Ale wiadomo, gusta są przeróżne... Sięgnij po kolejne części - jest ciekawiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sięgnę, sięgnę, ciekawość mi nie pozwoli nie sięgnąć:)

      Usuń
  10. Czytałam tę książkę w ubiegłym roku jesienią - pierwsze 100 stron mordowałam przez ponad miesiąc. Ale jak się wciągnęłam to resztę w tydzień skończyłam. Natomiast 2 i 3 tom pochłonęłam sama nie wiem kiedy...
    Aczkolwiek to nie jest chyba najlepsza lektura na lato;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że przez lato ich czytała nie będę:)zresztą za drugi tom zabrał się mąż, więc nie udostępni mi szybko książki:)
      zobaczymy więc jak będzie z jego opinią (pierwsza część - opinia podobna do mojej) i z moją:)

      Usuń
  11. Nie czytałam jeszcze książek Larssona (ani innych skandynawskich thrillerów), ale jak tylko będzie okazja zrobię to na pewno. Chociażby po to, żeby dowiedzieć się czy lektura porwie mnie tak jak większość czytelników czy nie zachwyci aż tak bardzo.
    Znajomi w "realu" wręcz się zachwycają tą serią - zobaczymy jak będzie ze mną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio mam lekko sceptyczne podejście do skandynawskich kryminałów/thillerów/itp... czytam "Co się przydarzyło tej małej dziewczynce?" i kiepsko mi idzie, nie mogę przebrnąć :(

      Usuń
  12. Kindelek już powrócił z wycieczki niedługo go odzyskasz :) Musisz się wczytać a kolejne tomy Cię pochłoną ! Całusy z Rzeszowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przynajmniej on zobaczył kawałek świata:) i cieszę się, że dobrze służył:) buziaki moja kochana z Rzeszowa;)

      Usuń
  13. Książka czeka na mnie na półce. Mam nadzieję, że będzie lepsza niż opisujesz. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie czytam II tom. Czyta się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Napisałam recenzję w podobnym tonie i to całkiem niedawno :) Na drugi tom raczej mnie nikt nie namówi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem zachwycona pierwszym tomem trylogii, i z pewnością dalsze części zrobia na mnie lepsze wrażenie! Ja o Larssonie nigdy nie zapomnę ! Jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie ta powieść tak wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać w dzień i w nocy, więc przeczytałam ją dość szybko. Na pewno będę ją mile wspominać, a to głównie ze względu na bohaterów. Historia też mnie wciągnęła, ale rzeczywiście - czasem brakowało napięcia. Uznałam ją więc za powieść bardziej przygodową, literaturę akcji niż kryminał. Kolejne części jeszcze grubsze i jeszcze ciekawsze :)

    OdpowiedzUsuń