czwartek, 28 czerwca 2012

"Co się przydarzyło tej małej dziewczynce?" Asa Lantz


Bardzo, ale to bardzo nie lubię gdy czytam książkę i ciągle zastanawiam się o czym ona jest. Jeszcze bardziej nie lubię, gdy nie wiem z czego to wynika. Tak miałam z książką "Co się przydarzyło tej małej dziewczynce?" Asa Lantz - szwedzkiej autorki, którą już na okładce porównano ze Stiegiem Larssonem. Czy trafnie? Nie jestem jeszcze w stanie określić.
Czytając tę grubą książkę, bo rozmiarów jest ogromnych (co mi zazwyczaj nie przeszkadza, wręcz nawet kusi) od samego początku nie mogłam sobie poradzić ze sposobem narracji. Nie do końca łapałam czyje myśli teraz są mi przekazywane, w jakim czasie dzieją się opisywane wydarzenia, nie po drodze mi po prostu z tym. Co do samej zawartości treści to już było trochę lepiej. Bo ciekawa historia, która myślałam, że mnie zainteresuje.
O co chodzi zaczynamy się dowiadywać po emisji pierwszego odcinka filmu dokumentalnego, nakręconego przez niejaką Yi Young. Yi jest Chinką, która w niejasnych początkowo okolicznościach trafiła przed laty do Szwecji i tutaj już od jakiegoś czasu żyje. W swoim filmie chce opowiedzieć światu o okrutnym losie jaki ją spotkał w Szwecji. Chce zdemaskować osoby dzięki którym cierpiała, wyjawić tajemnice które mogą wstrząsnąć opinią publiczną w Szwecji i nie tylko. W jaki sposób? Właśnie kręcąc te filmy i pokazując je w szwedzkiej telewizji. Oczywiście chcą jej w tym przeszkodzić osoby, których może to dotyczyć. I wtedy zaczyna się "polowanie" na Yi. Strona po stronie wychodzą na jaw kolejne fakty, które mają na celu doprowadzenie nas do rozwiązania. Tak jak to w thrillerze być powinno. I niby tak jest, ale mnie zabrakło napięcia, niby jest ono stopniowo budowane, ale jak dla mnie na zbyt wielu stronach się ono rozłożyło. Zbyt wiele opisów niepotrzebnych burzyło mi to co sobie czytając budowałam. Pewne wątki zaburzały mi odbiór książki, niepotrzebnie mnie rozpraszały, nie do końca rozumiałam rolę różnych postaci stworzonych przez autorkę. Przez większą część książki się irytowałam, gubiłam i momentami nudziłam. Dopiero przez jakichś pięćdziesiąt ostatnich stron czytaniem tej pozycji się zainteresowałam. Wtedy to delektowałam się nią i mrożoną herbatą na balkonie. Ale niestety zakończenie już mnie nie zmroziło - czego oczekiwałabym właśnie po takiej książce. Nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia. No po prostu nie moje klimaty.
Coś czuję, że szwedzkie kryminały/thrillery jakoś mi nie leżą. A może po prostu trafiłam na tę książkę w nieodpowiednim czasie, może kompletnie jej nie poczułam, może zbyt długo ją czytałam. Choć mam wrażenie, że tak długo ją czytałam (parę dobrych tygodni), właśnie dlatego, że mi się nie podobała.
Po prostu nie potrafię jej docenić i nie dostrzegam w niej tego co mogli w niej dostrzec Ci, którym się podobała.
Zatem zasługuje na kiepską **2**,  po prostu to najwyraźniej nie było tomiszcze dla mnie. Mam nadzieję jednak, że inni będą potrafili znaleźć w niej coś dla siebie.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.
A tak będąc przy podziękowaniach to dostałam właśnie od Wydawnictwa Świat Książki niesamowity prezent! Sami zobaczcie.
Genialna okładka, "otulaczek" jak go sobie nazwałam, z filcu, na książki, np. do torebki co by się nie niszczyły. Zachwycona szczerze jestem. Jak dla mnie must have! 
Będzie mi łatwiej nosić w torebce książki.
Na przykład te które do mnie już jadą...zamówione w bajecznej promocji: MILION KSIĄŻEK ZA 9,90 NA LATO
Polecam Wam ją gorąco! Mnie skusiła, ale takie książki, w takiej cenie????? No chyba musiałabym być z kamienia, żeby sobie czegoś na wakacje nie zamówić!








A. Lantz, "Co się przydarzyło tej małej dziewczynce?", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2012, s. 640

6 komentarzy:

  1. Niestety, ale mnie skandynawskie kryminały nie mogą zaczarować, więc nie będę oszukiwać - tym bardziej, że i ocena niczego sobie ;)- że książkę przeczytam.

    "Otulaczek" pierwsza klasa, też takie cudo chętnie bym przygarnęła,tym bardziej że i do mnie lecą książki z Welbildu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już mam w koszyku Weltbildu 8 książek, a coś czuję że na tym się nie skończy. Przemiły upominek, fajnie że pomyśleli o blogerach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dostanę któregoś dnia tę książkę i postanawiam, że ma mi się podobać. Może nie będzie tak źle? Choć, jak już często powtarzałam, skandynawskie lektury i ja nie mamy ze sobą dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do kryminałów jakoś specjalnie mnie nie ciągnie. Spodziewałam się czegoś innego szczerze mówiąc, więc nie wiem. Może kiedyś.

    A otulak świetny! Sama też mam takie cudo. Mama mi kupiła, jak byłam młodsza. Zamyka się na rzep, trąbą słonia. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafiłam dzisiaj na ten blog i przyznam że będę częściej tu zaglądać. Zapewne dlatego że lubię polskie książki, a tu ich nie brakuje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. otulaczka zazdroszczę bardzo, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń