piątek, 20 kwietnia 2012

"Płatki na wietrze" Virginia C. Andrews

Ciekawa jestem czy pamiętacie moje zachwyty nad książką "Kwiaty na poddaszu". Jeśli nie zajrzyjcie najpierw  tutaj, a jeśli tak możecie czytać dalej.
Dlaczego?
Bo nie sposób pisać o kontynuacji książki, gdy czytający nic nie wiedzą o jej poprzedniczce. Choć szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że niewiele osób pewnie o wznowieniu tej książki  jeszcze nie słyszało.
W maju ma ukazać się jej kontynuacja. Ja dzięki Wydawnictwu Świat Książki mogłam przeczytać ją już teraz. A dodam, że czekałam na nią niecierpliwie, bardzo niecierpliwie.
"Płatki na wietrze" rozpoczynają się kontynuacją ucieczki głównych bohaterów z domu, w którym byli więzieni przez ponad trzy lata na poddaszu. Kolejne rozdziały zaś  ukazują nam dalsze losy naszych bohaterów. Bohaterów naznaczonych ogromnym piętnem. Piętnem, którego nie łatwo się pozbyć lub choćby próbować o nim zapomnieć.
( ! mały spoiler ! )
W takcie ucieczki nasi bohaterowie trafiają pod dach niejakiego Paula - osamotnionego po śmierci żony i syna, lekarza, który początkowo planując tylko Dollangengerom pomóc pozostaje ich prawnym opiekunem. Pod jego dachem dorastają, próbując wpasować się w nowe środowisko i życie. Jednak wcale nie jest to takie proste. Duchy przeszłości i pamięć o tym co się wydarzyło nie dają łatwo o sobie zapomnieć, a wybory i życiowe decyzje bohaterów zdają się być ciągle obciążone przez przeszłość.A oni sami nieraz zachowują się jak tytułowe "płatki na wietrze".
Bo czy o przeszłości można zapomnieć? Czy można ułożyć sobie życie na nowo nie chcąc się z nią policzyć? Czy przekleństwo w jakim żyli młodzi bohaterowie jest na tyle silne by móc ciągle na nich oddziaływać? Czy wolność oznacza dla wszystkich to samo i czy to, że jesteśmy wolni fizycznie niesie za sobą wolność psychiczną? Czym zatem jest wolność?
Jak to wygląda przeczytacie w "Płatkach na wietrze". Z kartki na kartkę będziecie sobie mogli odpowiedzieć na postawione przeze mnie pytania.
I czasem będziecie pewnie zszokowani, czasem może nawet zniesmaczeni, czasem zdruzgotani, a czasem po prostu smutni. Może momentami poczujecie też lekkie rozczarowanie. Wydaje mi się, że autorka właśnie te wszystkie wymienione przeze mnie odczucia chciała  u swoich czytelników wywołać.
Jeśli tak, ze mną się jej to udało w stu procentach.
Byłam i zła, i zdruzgotana, i zniesmaczona, i zszokowana, i byłam też momentami rozczarowana. Wszystko to razem zazwyczaj powoduje, że książkę chcę odrzucić i nie czytać jej dalej. Jednak ta książka jest dla mnie zupełnym złamaniem tej reguły. Jest w niej coś co przyciąga jak magnes, coś co mimo rozczarowania powoduje, że jesteśmy nią zachwyceni, mimo dziwnego, czasami niełączącego się w całość stylu pisania, mamy wrażenie, że właśnie ten styl nas uwodzi. Mimo zbyt nieraz szybkiego tempa akcji, mamy wrażenie, że jesteśmy w tej akcji obok jej bohaterów i wcale nie chcemy odpocząć. Chcemy czytać, denerwować się, krzywić na niektóre zdania..., po czym odłożyć przeczytaną książkę z myślą
"Kurcze, nie wierze, podobało mi się! Czemu już koniec? I czy długo będę musiała czekać na kolejną część?"
I czy to nie dziwne, że książka tak sobie z nami potrafi pogrywać?
Dziwne, ale z drugiej strony czyż nie tego oczekujemy od literatury, żeby nas zaskakiwała, burzyła nasze wyobrażenia o niej i czasem swoją zwykłością zaskakiwała? Bo "Płatki na wietrze" to nie jest literatura górnych lotów, to czytadło, które przyciąga, któremu śmiem twierdzić choć w maleńkim stopniu poddadzą się najbardziej zatwardziali czytelnicy. I choć czasem będzie krytykowane, to i tak będzie wzbudzało zainteresowanie.
Ja nie krytykuję, ja chcę więcej....mają świadomość i wad, i zalet.
Mają świadomość, że pierwsza część podobała mi się bardziej, ale coś w tej części mnie też magicznie przyciąga.
Mając realną świadomość nierealności tej książki, a z drugiej strony mając świadomość, że to wcale nie musi być takie nierealne....

Stawiam więc kolejną ******6******, choć tym razem z minusikiem, za styl, który mocno w oczy raził.

V.C. Andrews, "Płatki na wietrze", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2012, s. 430

11 komentarzy:

  1. Ja czytam różne, skrajne opinie na temat tej książki. Sam mam przed sobą "Kwiaty na poddaszu". Od czegoś trzeba zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać. Po prostu NIE MA innej opcji :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę jak najszybciej sięgnąć po ''Kwiaty na poddaszu" a później po Płatki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście szokującą, wzbudzająca wiele negatywnych emocji, a jednak ma to coś

    OdpowiedzUsuń
  5. najpierw przeczytam Kwiaty na poddaszu, a później się zobaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy wiesz cos moze na temat wznowienia kolejnych części ?
    "A jeśli ciernie..." "Kto wiatr sieje..." "Ogród cieni"

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A jeśli ciernie..." mają być wznowione na jesieni. O kolejnych jeszcze nic nie wiadomo.

      Usuń
  7. Dopiero teraz, po przeczytaniu obu tomów i napisaniu recenzji, zaczęłam czytać Twoje wrażenia z lektury. I muszę przyznać, że są niemalże identyczne, jak moje!
    Też byłam zniesmaczona niektórymi zdarzeniami, a momentami zszokowana i rozczarowana. Skręcało mnie w żołądku na myśl o tym, że wieczorem mam ją dokończyć, a potem z wypiekami na twarzy czytałam do 3 w nocy, do czasu aż nie skończyłam.

    Niesamowita lektura, niesamowici bohaterowie. Historia, teraz gdy ją opisuję, wydaje mi się troszkę płytka, ale podczas czytania wcale tego nie widać.

    Dołączam zatem do grona wielbicieli i rękami oraz nogami podpisuję się pod Twoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,

    polecam 3cia i 4ta czesc, sa rownie zapierajace dech i dopiero po ich przeczytaniu mozna uzyskac odpowiedz na te wszystkie pytania Kasi.

    Ja szukam ostatniej czesci, piatej, czyli "Ogrod jesieni" Virginia C. Andrews.
    Moze ktos cos slyszal
    Dziekuje i pozdrawiam
    Hela

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tą książkę. Przeczytałam tą cześć jak i kwiaty na poddaszu jednym tchem.
    Jak już ją złapię to nie mogę się oderwać.
    Teraz muszę kupić 3 część :)

    OdpowiedzUsuń
  10. opis bardzo zachęcający, być może skuszę się na nią :) adwokat

    OdpowiedzUsuń