poniedziałek, 9 stycznia 2012

"Marzenia i tajemnice" Danuta Wałęsa


Wałęsa.
Myślimy....Lech.
A od niedawna myślimy też Danuta.
Przynajmniej ja tak będę myślała, po przeczytaniu książki o pani Danucie Wałęsie.
O wspomnieniach tej kobiety, o jej życiu, o jej bliskich i dalszych znajomych, o tym jak odnajdywała się wśród ludzi, którzy na hasło "Wałęsa" myślą przede wszystkim o Lechu.
Mam pewien problem z opisaniem tej książki. Bo jak tu pisać o książce o której większość z Was zapewne słyszała już niejedno. Sama zresztą sporo o książce słyszałam zanim ją przeczytałam. Oglądałam parę wywiadów poruszających temat powstania tej książki z panią Danutą Wałęsą, z panem Lechem Wałęsą, a nawet słyszałam wypowiedź jej syna na tenże temat.
Bardzo dużo się o niej mówiło, mówi i pewnie jeszcze trochę mówiło się będzie. Tak to już jest, gdy powstają książki o kimś znanym lub o wydarzeniach, które poruszyły wszystkimi. A tu jest i to, i to.
Bo pani Danuta opowiada nam nie tylko o sobie, ale i o wydarzeniach w których uczestniczyła,a które wpłynęły na nasze życie także. W spisaniu tych wspomnień pomógł jej dziennikarz Piotr Adamowicz.
Wyszła z tego całkiem ciekawa lektura, która miała na celu ukazanie pani Danuty jako normalnego człowieka, ze słabościami, ale i z ogromnymi zaletami. Do tego książka ta to też spora pigułka wiedzy na temat Wydarzeń lat 80tych i 90tych.
Choć nie ma tutaj suchych faktów - raczej wydarzenia historyczne są tłem. Sporym tłem. Bo czyż gdyby losy Polski nie potoczyły się tak jak się potoczyły mielibyśmy pana Lecha Wałęsę za prezydenta, a panią Danutę Wałęsę za Pierwszą Damę (choć określenia tego nigdy pani Wałęsa nie lubiła). Myślę, że nie, a Państwo Danuta i Lech Wałęsowie byliby zwykłymi ludźmi o których książek się raczej nie pisze, a już na pewno nie mają aż takiej popularności.
Kolejny wzbudzający sensację wątek tej książki to relacje pani Danuty i pana Lecha Wałęsów. Jak jest tak do końca i tak nie wiemy, zresztą po co? Jakoś jestem bliżej tezy, że nie powinno nas to interesować.
Dla mnie państwo Wałęsowie to legenda mojego dzieciństwa, to transmisje z sejmu, gdzie oglądałam "pana z wąsami jak mój tata" i elegancka pani, która jest żoną prezydenta. To opowieści rodziców o tym jak było "za komuny" i próby przypomnienia sobie choć cupinki z tego o czym opowiadają, choć było się wtedy małym dzieckiem po prostu. To napis "Solidarność" na biało-czerwonych flagach i próby zrozumienia co to oznacza. To zmiany, które ułatwiły mi moje współczesne życie, choć nie sprawiły, że stało się proste.
A gdy czyta się o "swojej legendzie" to człowiek albo tę legendę obala, albo się w niej utwierdza. Nie powiem Wam jednoznacznie ku któremu słowu jest mi bliżej. Powiem, że lektura zrobiła na mnie spore wrażenie, choć dostrzegam w niej zarówno dużo zalet i wad. Lecz staram się tę książkę potraktować po prostu jak książkę. Szczerą (mam nadzieję) opowieść kobiety o jej życiu. A że znanej kobiety, bardziej niż na przykład moja mama...cóż... to  tylko dodatkowy element.
Co do oceny to nie stawiam jej samej książce, stawiam ją raczej memu z książką obcowaniu. Temu jak mi się ją czytało, jak ją odbierałam i jakie wrażenie na mnie zrobiła. A wrażenie zrobiła dosyć dobre, choć wydawało mi się, że będzie lepsze. Stąd po prostu ****5****. I pamiętajcie o tym, że abosultnie nie oceniam tu bohaterki książki- bo losów drugiego człowieka nie powinien oceniać drugi człowiek.
Wiem jedno- książka ta zapoczątkowała we mnie jakąś manie czytania biografii i autobiografii. Zakupiłam już dwie, a marzy mi się chyba z piętnaście...

Za książkę bardzo dziękuję....mojej kochanej MAMIE, która jest dla mnie wzorem i myślę, że o jej losach też powstałaby naprawdę piękna książka, którą ja na pewno chciałabym przeczytać!

D. Wałęsa, P. Adamowicz, "Danuta Wałęsa. Marzenia i tajemnice", Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 547

15 komentarzy:

  1. Okładka jest ładna , fotografie zamieszczone w książce są słabej rozdzielczości.

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zazdroszczę, sama z chęcią bym przeczytała. Myślę, że warto...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tej książki. Tej, którą - mam nadzieję - napiszesz o swojej mamie również :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi sie podobała, mam podobne odczucia, co Ty. Będę o niej pisać wkrótce

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym przeczytać, myślę, że mi się spodoba tym bardziej, że lubię dobrze napisane biografie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jasmina-> czy ta biografia jest napisana dobrze musisz sama ocenić, według mnie przede wszystkim napisana jest prosto... słowami pani Danuty, jest jej opowieścią.

    Kasia.eire-> to się już nie mogę doczekać tego co napiszesz:)

    Jjon-> :) obawiam się, że lepiej wychodzi mi czytanie niż pisanie:)

    Jussi-> to przeczytaj:) ja miałam na tę książkę ogromną ochotę, trochę mi ostygła jak czytałam, ale jak widać nie było źle;)

    Zenek-> cóż tak to bywa z fotografiami przedrukowanymi ze zdjęć sprzed 30-40lat.
    A okładka...mnie się średnio podoba, ale nie to oceniałam czytając.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję wkrótce przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupiłam książkę mamie pod choinkę (jak i cztery inne (auto)biografie). Mama bardzo się ucieszyła - teraz właśnie czyta TĘ książkę. Sama zacieram na nią łapki, bo słyszę same pozytywne opinie. I też dostałam lekkiego świra na punkcie biografii. Fajnie, że i ten gatunek zaczął się dynamicznie rozwijać u nas :) Pozdrawiam ciepło, A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja juz o tej książce zapomniałam, bo czytałam i recenzowałam z miesiąc temu, co nie zmienia faktu, że lubię porównywać swoje opinie. Chyba jesteśmy w podobnym wieku, bo miałam podobne refleksje, na temat czasów, wspomnień i Wałęsy z wąsami jak mój Tata :D. Mnie książka mimo wszystko bardziej zirytowała. Ale przecież o gustach się nie dyskutuje :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam chrapkę na tę książkę od momentu kiedy pojawiła się w zapowiedziach. Podobnie jak Ty czytałam opinię zarówno męża jak i syna Danuty Wałęsy na temat tej książki i cóż, bardzo chciałabym mieć tę biografię w swojej domowej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem świeżo po lekturze tej książki i podobała mi się, chociaż faktycznie motyw drzewa był czasami irytujący. Była to pierwsza książka, którą przeczytałam w tym roku i mam nadzieję, że to był dobry początek...
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. TakiJestŚwiat-> czekam więc na wieści po lekturze

    Orchiss-> ja bardziej preferuje biografie pisane o osobach, a nie autobiografie- bo z tymi mam pewien problem, nie do końca wierzę w to co autor o sobie czasem pisze, tak miałam momentami z tą książką, lecz całościowo było ok.

    Kasiek-> czytałam co o niej pisałaś i z wieloma tezami się zgadzam z Tobą, mnie też momentami irytowała (np. częste powtarzanie faktów, pewne podkreślenia itp.), ale ogólnie nie jest źle. A wiekowo, myślę, że jesteśmy zbliżone, ja rocznikowo skończyłam 28 lat:)

    Evita-> myślę, że książka ma rewelacyjną reklamę, ten szum wokół niej dał jej dużo, warto przeczytać choćby po to by sobie samemu wyrobić zdanie czy ten szum był odpowiedni, dla mnie nie do końca...

    Przeczytajka-> witam u mnie:) motyw drzewa - irytujący maksymalnie i nielogiczny dla mnie lekko. to też moja pierwsza książka w tym roku, co czytasz następne?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie wypadałoby się z lekturą zaznajomić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obecnie jestem w trakcie czytania "Cukierni pod Amorem. Cieślakowie" Małgorzaty Gutowkiej-Adamczyk i "Życia prywatnego elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej" Sławomira Kopra.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najbardziej irracjonalny jest skrót tytułu książki :) .
    Motyw drzewa ,wobec tego ,co musiał przeżyć Makbet, nie wydawał mi się irytujący. Podzielam zdanie , że książkę warto szybko przeczytać , no i co tu dużo pisać , jeszcze szybciej rozejrzeć się za Irvingiem Stonsem ;)

    Zenek

    OdpowiedzUsuń