niedziela, 30 października 2011

SPOTKANIE -TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE

Wszyscy drodzy blogerzy i książkoholicy, jak wiecie za niecały tydzień rozpoczynają się Targi Książki w Krakowie. Jeśli znudzi się Wam buszowanie między stoiskami targowymi, poczujecie konieczność odsapnięcia, napicia się dobrej kawy, a przy okazji porozmawiania o książkach i nie tylko to mamy dla Was (my, czyli: Kaś i Claudette) propozycję nie do odrzucenia :)

Wszystkich przybyłych na Targi zapraszamy na spotkanie blogerów książkowych, które odbędzie się w sobotę, 5 listopada b.r. o godzinie 16:30 w kawiarni TriBeCa Coffee przy Rynku Głównym 27. 
W kawiarni tej mamy już zarezerwowany stolik, znajduje się ona w pobliżu Ratusza oraz pomnika-Głowy, niedaleko ulic Św. Anny i Wiślnej, dla zorientowanych też tuż obok Piwnicy pod Baranami i kawiarni Vis-a-vis :)

W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt, najlepiej na maila: landrusk@gmail.com.  
Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie zapraszamy!!!
(identyczny post ukarze się na blogu Claudette- na który Was serdecznie zapraszam, jeśli jeszcze tam nie zawędrowaliście - Claudette kochana dziękuję za możliwość wykorzystania twych słów!!!) :) 

piątek, 28 października 2011

"Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego" Magdalena Grzebałkowska


Są takie książki, których czytanie sprawia tak ogromną przyjemność, że gdy pomyślimy, że może się ona skończyć to...odkładamy książkę... dawkujemy sobie ją po rozdzialiku, czytamy parę razy jedno zdanie, niespiesznie muskamy okładkę, wąchamy papier z którego jest zrobiona. Podsumowując- celebrujemy każdą chwilę z książką.
Jedną z takich książek w moim życiu była ( i w sumie nadal jest, bo to książka do której będę wracać, choćby po to, żeby ją przeglądać, muskać i wąchać) książka Magdaleny Grzebałkowskiej "Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego".
Czytałam ją bardzo długo, lecz o dziwo nie przeszkadzało mi to tylko mnie cieszyło. Zresztą to taka książka nad którą warto się pochylić w zadumie i celebrować każde zdanie. Czytanie sprawiało mi tak dużą przyjemność, że wręcz się denerwowałam gdy ubywało kartek. Zatem mogę z czystym sumieniem rzec, że jest to jedna z "tych" książek.
Jednak pisanie o takiej książce już nie jest łatwe. Mam co do tej książki tyle uczuć, tyle mam wrażeń z jej przeczytania, że nie sposób ubrać tego wszystkiego w odpowiednie słowa. Bo zwykłe określenia mogą nie oddać tego zachwytu, który mi towarzyszył przy poznawaniu biografii księdza Twardowskiego, przy poznawaniu go z trochę innej strony niż dotychczas go znałam.
Myśląc o ks. Janie Twardowskim nie sposób pozbyć się z głowy pierwszej myśli, zdania..."Śpieszmy się kochać ludzi..." i w sumie dlaczego mamy się tej myśli pozbywać?
Bo to poeta nie tylko tej myśli. Bo to nie tylko Ksiądz od Biedronek, nie tylko od wierszy dla dzieci, nie tylko od postrzegania go jako księdza od sentymentalnych wierszyków. I owszem zawsze z tym cytatem będzie kojarzony, ale warto też zwrócić uwagę na inne aspekty jego osoby. Na te aspekty, które zwróciła uwagę pani Magdalena Grzebałkowska.
Autorka pokazuje księdza Jana jako może nie zwykłego człowieka, ale właśnie jako człowieka przede wszystkim. Człowieka z zaletami i z wadami, z problemami i troskami, z nieporadnością, a z drugiej strony z ogromną życiową mądrością.
Nie bez powodu tytuł książki to Ksiądz Paradoks, bowiem autorka ukazuje wiele cech poety, które się de facto wykluczają, lecz u niego potrafiły iść w parze i to właśnie tworzyło jego osobowość.
Pani Magda Grzebałkowska wykonała naprawdę dobrą pracę! Jestem pod wrażeniem jej uporu, jej chęci stworzenia tej książki, wbrew przeciwnościom, które zewsząd  na nią spadały.
Bowiem gdy czytamy jej książkę mamy wrażenie, że nie było jej łatwo zdobywać wiadomości o swoim bohaterze. Wręcz zarzucano jej, że napisanie tej biografii się nie uda. Mimo to dotarła do wielu osób, które w życiu księdza Twardowskiego odegrały jakąś rolę i udało jej się zdobyć wiele wiadomości, które pomagają nam dostrzec coś więcej  niż tylko księdza, który pisał wiersze. Dostrzegamy właśnie dzięki niej po prostu CZŁOWIEKA, pełnego sprzeczności, wymykającego się schematom, w których wypadałoby mu żyć.
I to w tym wszystkim podobało mi się chyba najbardziej. Bo nie czytałam tylko o sławnym księdzu-poecie, lecz także o zwykłym człowieku, z jego ułomnościami i zwykłą codziennością. Tak jak chciałabym móc go poznać. Nie tylko od tej sławnej strony, lecz od tej zwykłej, codziennej też.
Pani Magdaleno bardzo dziękuję za tę możliwość.
I choć pewnie nie powinno się oceniać biografii w jakiejś tam achoochowej skali, to i tak pozwalam sobie postawić ogromną ******6******, za te wszystkie emocje, które we mnie książka wywołała, za zachwyt, który niczym nie został zmącony.

Zaś Wydawnictwu ZNAK chcę ogromnie podziękować za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki, za to, że tak pięknie została ona wydana i za to, że ją mam u siebie na półce.
Będzie to jedna z ważniejszych dla mnie książek.












M. Grzebałkowska, "Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego", Wyd. ZNAK, Kraków 2011, s. 376

niedziela, 23 października 2011

"Rzeka zimna" Magdalena Kawka


Choć ostatnio czasu  u mnie na czytanie okrutnie mało to odłożyłam na bok wszystkie porozpoczynane lektury (a jeszcze niedawno zarzekałam się, że nie będę czytać kilku książek na raz! pac po łapkach powinnam sobie zrobić) i dałam się porwać nurtowi "Rzeki Zimna" Magdaleny Kawki.
A nurt szybki, z paroma porządnymi zakrętami, z paroma przestojami, z głębinami i płyciznami- jak na rzekę przystało. I to wszystko naprawdę w pozytywnym słów owych znaczeniu!
Do tego tematyka, która zawsze wzbudza we mnie ogromne zainteresowanie - tematyka ludzkich zaginięć- choć nie do końca tak rozwinięta jak się spodziewałam, bo książka w trochę innym kierunku poszła.
Stąd właśnie te zakręty.
Przestoje z kolei w każdej książce lubię - bo lubię się rozsmakowywać opisami sytuacji, opisami krajobrazów, opisami bohaterów... tak czasem mam.
Głębiny dotyczyły zaś poruszanych w książce tematów - bo i temat zaginięć, i relacji między matką a córką, i trochę dotknięta tematyka uczuć w małżeństwie oraz, a właściwie przede wszystkim temat główny książki- którego tu nie wymienię, bo od razu zdradziłabym rozwiązanie zagadki.W każdym bądź razie autorce udało się zainteresować mnie nie tylko wątkiem kryminalnym, ale i obyczajowym. Ba... nawet do zastanowienia się głębszego nad pewnymi kwestiami autorka mnie zmobilizowała.
Natomiast płycizny w rzece uwielbiam (głębokiej wody się boję), może i dlatego tak tutaj mi nie przeszkadzały- choć w pewnym momencie miałam ochotę "palnąć" główną bohaterkę za nieostrożność. Do tego dosyć szybko domyśliłam się rozwiązania (ale ja i tak też często miewam).
Wszystko to jednak składa się na bardzo ciekawy kryminał obyczajowy - jak sobie pozwolę tę książkę nazwać. Kryminał, który z czystym sumieniem mogę polecić każdemu.
I choć troszkę nie zrozumiałam idei samego tytułu- to mam wrażeniem, że tymi moimi zdaniami, sama go sobie właśnie wytłumaczyłam. Co tylko dodało jeszcze książce kolejnego plusa.
Z panią Magdaleną Kawką mam zamiar się jeszcze przynajmniej raz spotkać (na półce czeka wygrana kiedyś "Alicja w krainie konieczności"), a pierwsze spotkanie oceniam na solidną *****5*****.
Dodam tylko jeszcze, że bardzo podoba mi się graficzna strona książki, duże litery, ciekawa okładka... naprawdę Wydawnictwo Sol się postarało. Prostotą też można wiele zdziałać! 
Za oknem (pewnie nie tylko moim) szaro, zimno i mgliście. Tylko gorąca herbata i dobra książka zaczynają mnie mobilizować do życia, więc i to najczęściej koło mnie ostatnio. Stąd i szarzyzny na zdjęciu i aromatyczna herbata z cytryną.
A teraz przypałętało się jeszcze jakieś przeziębienie, więc dziś żadnej kończyny spod koca i nosa z nad książki nie mam zamiaru wystawiać.

Może w końcu uda mi się nadrobić moje czytelnicze zaległości... ale wybaczcie, po prostu ostatnio najczęściej bywam w pracy i ....hipermarketach budowlanych...

Ps. Jak wiecie Targi Książki w Krakowie się zbliżają, razem z Claudette organizujemy spotkanie blogerów w sobotę po Targach. Tak jak w tamtym roku porozmawiamy o książkach, blogach i o nas samych.
Ja już się nie mogę doczekać!
Więcej szczegółów wkrótce - mam nadzieję, że jesteście zainteresowani!

M. Kawka, "Rzeka zimna",Wydawnictwo SOL, Warszawa 2011, s. 317

środa, 12 października 2011

"Świat według reportera-Szwecja" Piotr Kraśko


Czasem zupełnie niepozorna książeczka, na którą normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi może okazać się strzałem w dziesiątkę. Może być zaskoczeniem, które pozytywnie zachęci nas do autora lub tak jak w tym przypadku zresztą też- serii książeczek, które przez autora pisywane są.
Bowiem książeczka "Świat według reportera -Szwecja" to jedna z siedmiu dotychczas wydanych przez National Geographic książeczek. Nieustannie używam słowa "książeczka", nie bez powodu. Inaczej tego ująć nie można, bo to mała książeczka, która bardziej przypomina broszurkę, niż książkę. I choć nie dużo w niej treści, bo zaledwie 93 mini strony, to wzbudziła we mnie ogromne zainteresowanie nie tylko pisywanym przez autora krajem, ale też tym jak autor pisze. Bo Piotr Kraśko kojarzył mi się tylko z reporterem i dziennikarzem TVP1, i choć pisarzem nazwać go dalej nie można, to stworzył naprawdę fajną książeczkę, która zasługuje na uwagę.
Moją uwagę przykuła przede wszystkim słowem "Szwecja" na okładce. Szwecja to jeden z moich wymarzonych kierunków podróży. Zawsze mnie tam ciągnęło, mimo raczej kompletnie nieprzyjaznej mi aury pogodowej. Mimo to zawsze ten kraj mnie fascynował. A po przeczytaniu spostrzeżeń pana Piotra moja chęć poznania choć ułamka tego miejsca, wzrosła do zenitu.
Co jeszcze przykuło moją uwagę? Świetny styl pisania autora - opowiada on z ogromnym luzem o historii tego kraju, o jego tradycjach, o ludziach, którzy go zamieszkują, miejscach, które są godne uwagi i fenomenie tak małej społeczności o taki silnie wykształconym optymizmie. Porównuje też inne kultury, kraje (w tym oczywiście Polskę) z Szwecją - i według mnie Szwecja wypada tu naprawdę często ciekawiej. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
A kolejne spojrzenia autora reporterskim okiem na inne kraje ciekawią mnie jeszcze bardziej. Zatem dążyć będę by i pozostałe mini książeczki w łapki dorwać. Na razie zaprenumerowaliśmy National Geographic- i myślę, że jest się z czego cieszyć :), a książka była dołączona do najnowszego numeru właśnie National Geographic.
Zaś co do oceny to mogę postawić tylko *****5*****, jednak trzeba brać poprawkę na to, że jest to bardziej reportaż z podróży niż książka pełna przydatnych informacji o kraju. Mnie się niemniej czytało ją świetnie, w tempie zawrotnym (droga na spotkanie - bardzo miłe zresztą) i chcąc więcej, a to dobry znak.

P. Kraśko, "Świat według reportera- Szwecja", Wyd. G+J, Warszawa 2011, s. 93

środa, 5 października 2011

Alessandro D'Avenia "Biała jak mleko czerwona jak krew"


Już na samym wstępie chciałabym napisać, że jest to książka zaskakująca.
Na samym początku zaskoczył mnie sposób narracji. Książka jest jakby pamiętnikiem (choć do końca nim nie jest) lub zapisem zwierzeń młodego chłopaka. Chłopaka, który wydaje się nam typowym nastolatkiem. Leo  - chodzi do szkoły, miewa konflikty z rodzicami, zajmuje się tym czym zazwyczaj zajmują się nastolatkowie, a oprócz tego jest zakochany.  Niby nic dziwnego, jednak Leo opowiada o tym wszystkim w jakiś magicznie przyciągający sposób. Z kartki na kartkę dowiadujemy się więcej o Leo i otaczającym go świecie i zaprzyjaźniamy się z nim. Zaczynamy go rozumieć, zaczynamy mu „kibicować” i jesteśmy ciekawi co stanie się dalej.  
 I tak jak to los lubi życie Leo i jego przyszłość, marzenia wystawione są na pewną próbę. Bowiem dziewczyna, w której Leo jest zakochany okazuje się być chora na śmiertelną chorobę. Jak Leo na to zareaguje, jakie będą jego dalsze kroki? Co się zmieni w jego życiu, kogo doceni, na kim się zawiedzie?  Jak potoczą się jego losy, czy będzie miał na nie wpływ i co wyda mu się ważne? Tego wszystkiego dowiadujemy się czytając.
To wszystko razem też mnie zaskoczyło. Do tego ciekawe porównania nawiązujące do kolorów, dosyć realnie opisana rzeczywistość nastolatków i wcale nie łatwy temat- wszystko to podane w bardzo przystępny, lecz nie za trywialny sposób. 
Myślę, że fabuła jest naprawdę interesująca.  Ja jeszcze nie spotkałam się z takim przedstawieniem tematu. Tematu wcale nie łatwego.  Bowiem chodzi tu o nastoletnią miłość. Zmierzenie się nastolatka z tematem śmierci oraz pojęcia przyjaźń i miłość. Owszem z pozoru wydaje się to tak za łatwo opowiedziane, jednak we mnie ta książka wzbudziła wiele emocji i zmusiła do przemyśleń.
Można się bowiem nad nią wzruszyć, można też roześmiać (jest parę naprawdę komicznych porównań) i można też zadumać. Myślę, że tego zwłaszcza dzisiejszym nastolatkom trzeba.
Książkę właśnie przede wszystkim kierowałabym do nastolatków. W czasach, gdy literatura młodzieżowa opływa wampirami, wilkołakami i innymi paranormalnymi postaciami, myślę, że ukazanie normalnych ludzi z ich codziennymi raz łatwiejszymi, raz trudniejszymi problemami jest naprawdę dobrym pomysłem.  
 I choć owszem nastolatką już nie jestem, lecz przesłanie książki do mnie trafiło. Myślę, że do wielu nastolatków też mogłoby trafić. Książka ta mogłaby by ich trochę sprowadzić na ziemię. 
Dodam jeszcze, że pozwoliłam sobie na podsunięcie książki 14 letniemu kuzynowi- który przeczytał ją błyskawicznie i … był nią zachwycony. A to mówi samo za siebie! 
Zdjęcia książki nie mam - bowiem czytałam egzemplarz recenzencki, jeszcze długo przed jej wydaniem.Od tego czasu nie przestałam o niej myśleć, lecz podjęłam decyzję, że opowiem Wam o moich wrażeniach z tej lektury w dniu jej premiery! Tak i uczyniłam. 
Zatem polecam gorąco! Stawiam ******6******, więc nota mówi sama za siebie. :)  
A tak poza tym, bardziej prywatnie to mam jakiś kryzys czytelniczy. Książki mi się piętrzą, a ja najchętniej spałabym tylko, mój zegar biologiczny szwankuje, bo za oknem robi się już ciemno po 19...i to mnie ku kołderce pcha i oczy mi zamyka. Ze zmęczenia, od nawału rzeczy, które się ciągle około mnie dzieją... z moim udziałem aktywnym lub nie, ale się dzieją. 
Do tego czytam biografię ks. Twardowskiego, której nie mam ochoty skończyć (bo jest tak dobra) i nad którą skupiam się dłużej niż zwykle... 
Jednak czytania i bloga nie zamierzam porzucać, co to, to nie!

A. D'Avenia "Biała jak mleko, czerwona jak krew", Wyd. Znak, Kraków 2011, s. 312