czwartek, 29 grudnia 2011

"Szukając Noel" Richard Paul Evans


Tym razem pan Evans nie trafił u mnie na dobry czas. Się znaczy czas mam ostatnio dobry, nawet bardzo dobry, ale książka "Szukając Noel" mimo, że dobra, dobrze przeze mnie nie została odebrana.
Raczej mnie irytowała zamiast cieszyć. Czym mnie irytowała? Tym czym w innym czasie by mnie uraczyła. Przede wszystkim swoją przewidywalnością. Strona po stronie byłam pewna co zaraz będzie. Schematycznie do bólu.
Oto i mamy niejakiego Marka Smarta, który poznaje niejaką Macy. Oboje mają za sobą nieciekawe przeżycia. Spotykają się w dosyć przewidywalny sposób i od razu zaczyna ich coś łączyć- jak dla mnie - za szybko, ale tak już pewnie musi być. Oboje poszukują swego "miejsca" na ziemi, choć w trochę innym znaczeniu. Macy -po latach życia w adopcyjnych rodzinach, usiłuje znaleźć swoją utraconą w dzieciństwie siostrę, Mark- po śmierci matki i paru innych niefortunnych zdarzeniach próbuje poukładać swoją codzienność. Czy tych dwoje może być razem? Czy pokonają przeszłość? Czy odzyskają to co dla nich ważne?
Och..., odpowiedzi autor podsuwa nam pod nos, dosyć szybko i w trochę za oczywisty sposób. Choć jest w książce pewien moment w którym mamy chyba się zawahać i z niecierpliwością czekać na rozwiązanie. Na mnie ten moment jakoś wyjątkowo nie zadziałał.
Mimo tego, że średnio tym razem odebrałam powieść Evansa wiem, że nie jest to zła książka. Myślę nawet, że takich książek też potrzebujemy.
Może po to by uwierzyć w pozytywne zakończenia, może by na chwilę zapomnieć o szarości świata lub w tej szarości dostrzec jej kolorowe odcienie, a może by się przy czytaniu totalnie zrelaksować.
To taka jakby bajka, w której musi być i trochę zła i dobra, ale dobro musi zwyciężyć. By dodać nam sił i wiary, w to, że po złych przeżyciach muszą nastąpić dobre. A jeśli nie następują to można sobie o nich poczytać.
Książka dobra na końcówkę roku, na czas Bożego Narodzenia i czasu po nim. Myślę, że migocząca choinka wprowadzi nas w klimat książki, rzuci na strony książki bajkowy blask i może ten "lukier", który mnie się nie podobał - Wam wyda się strawny.  Ja strawność książki oceniam na ***3***, choć zdaję sobie sprawę, że w innym momencie życia mogłabym tę książkę ocenić o wiele wyżej.




I jeszcze cytat muszę sobie dopisać, bo naprawdę dobry!
"Dzieci nie pojawiają się na świecie z załączoną instrukcją obsługi. Samemu trzeba nauczyć się, jak radzić sobie z każdym z nich, a gdy ci to wreszcie zaczyna wychodzić, one postanawiają wyprowadzić się z domu."

R. P. Evans, "Szukając Noel", Wyd. Znak, Kraków 2011,s. 304

20 komentarzy:

  1. Książka sprawdza się jako relaks świąteczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja lubie takie oczywiste książki, bo wtedy utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie na świecie jednak mają w sobie ten pierwiastek dobra, albo przynajmniej silną potrzebe... tylko na codzień mało okazji by go pokazywać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny cytat i jaki prawdziwy:)Ja mimo wszystko mam wielką ochotę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. She-> to nie tak, że ja takich książek nie lubię, po prostu ta nie trafiła na mnie w odpowiednim czasie... i mam tego świadomość jak widać.

    TakiJestŚwiat-> ano :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jasmina-> ja absolutnie nie odradzam czytania tej książki! widzę też jej dużo zalet, ale jak widać widziałam też i wady...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym przeczytała tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja takie książki zaliczam do kategorii Jeszcze Jednej Na Liście Przeczytanych. Nic więcej, bo jak sama mówisz, i takie są potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja nie czytałam jeszcze ani jednej książki tego autora i chętnie to zmienię żeby w końcu wyrobić sobie o nim jakąś pinię

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że to właśnie zależy od okresu w życiu i nastroju. Czasami taka przewidywalna "komedia romantyczna" jest banalna i nudna, a czasami tylko tego nam potrzeba do szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Magdalenardo-> też nie widzę przeciwwskazań:)

    Limonka-> dokładnie, i takie są potrzebne..:)

    Magda-> to mogę z czystym sumieniem polecić Ci "Obiecaj mi" niedawno o niej pisałam, mnie podobała się chyba najbardziej z tych przeze mnie czytanych tego autora.

    Lawenda-> i właśnie dlatego na początku post'a pisałam, że tym razem to nie był dobry czas na tę książkę - choć Boże Narodzenie jak najbardziej do niej pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście, jak na faceta (Evansa) nieco naiwna "love story". Książka ma jednak istotną zaletę , wskaźnik ceny wynosi 9,25 grosza za jedną stronę, a to jest dobra cena.
    I jeszcze jedno , jeżeli nie lubicie takich słodkich historii , dbajcie o stan techniczny swoich samochodów ... :)

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja chyba ją za rok przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczęśliwego, uśmiechniętego i zaczytanego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam "Stokrotki w śniegu" i całkiem sympatycznie mi się przez nią przebrnęło. Mam również tą, ale jakoś nie mam ochoty na nią. Może i dobrze po Twojej recenzji. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja teraz czytam " Awantura o Basię" Kornela Jasienicy , a następnie mam zamiar obejrzeć wszystkie zdjęcia w tej bardzo grubej książce pt. "Marzenia i tajemnice".

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  16. Zenek-> a jak to się ma do mojej recenzji? bo nie rozumiem Twoich zwierzeń u mnie na blogu...

    Patka-> spróbuj, może jednak Ci podejdzie. Jednak "Stokrotki na śniegu" jakoś i mnie bardziej przypadły do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  17. Osierocony Mark wsiadł do samochodu .... , zaś osierocna Basia do pociągu ... .
    Wystarczy?

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  18. Zenek-> wystarczy, zaiste powiązanie ciekawe...cóż nie przyszłoby mi do głowy tak inne książki ze sobą porównać...lecz jak widzę Twoja wyobraźnia nie ma ograniczeń, a co do "Marzeń i Tajemnic" zachęcam nie tylko do oglądania obrazków...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa jestem swoich odczuć w związku z tą książką. Mam ją już na półce i czeka aż przeczytam Cukiernię pod Amorem:)Nie czytałam jeszcze żadnej książki Evansa i ciekawa jestem czy to jest dobra książka na początek. No nic - sama się przekonam niedługo.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Każda jego ksiązka jest dobra i oczywiście lepsza od tej nagiej choinki.

    Zenek

    OdpowiedzUsuń