czwartek, 22 grudnia 2011

"Matka wszystkich lalek" Monika Szwaja

"Matka wszystkich lalek". Już sam tytuł brzmi tajemniczo, prawda? Do tego okładka, która też wiele nie wyjaśnia (a mnie osobiście wręcz odstrasza niestety) i bardzo znane nazwisko autorki - Monika Szwaja. Autorka, która kojarzyła mi się raczej z powieściami o miłości lub ze sporym wątkiem miłosnym w tle.
Przyznam się więc, że decydując się na przeczytanie tej książki miałam pewne o niej wyobrażenie.
I niepotrzebnie.
Bo autora nie można szufladkować. Bo to po pierwsze moja druga dopiero książka tej autorki (wcześniej czytałam "Zupę z ryby Fugu") i właściwie nie mam czego do "szuflady" włożyć , bo po drugie właśnie takim szufladkowaniem sami sobie robimy krzywdę, albo oczekując od autora/ki czegoś co będzie można włożyć do tej określonej szufladki, albo wręcz odwrotnie - porzucając autora/kę w obawie, że znowu przeczytamy to czego czytać nie chcieliśmy.
I tak z tym pewnym wyobrażeniem o książce zaczęłam czytać trochę się na nią "blokując". A to się zaczynałam czepiać, że za szybko akcja się toczy, że w "normalnym" życiu nie byłoby tak sielankowo, że naciągnięte niektóre wątki... i .... w pewnym momencie skapitulowałam!
O nie, wcale nie przestałam czytać! Nie, nie...nie....
Po prostu skapitulowało moje do książki uprzedzenie i historia, a właściwie dwie historie w niej przedstawione porwały mnie kompletnie i bezwarunkowo! Czytałam z wypiekami na twarzy, szybciutko przerzucając strony, by dowiedzieć się co będzie dalej i dlaczego. To chyba świadczy więc o tym, że naprawdę nie warto mieć uprzedzeń do książek, warto zaś dać się porwać fabule i się jej nie czepiać.
Mieć z czytania po prostu dobrą zabawę, niekoniecznie prostą, ale i nie wymagającą ogromnego myślenia.
No dobrze, a o czym tak z wypiekami na twarzy czytałam?
O Klarze/Claire, o "Matce Wszystkich lalek"- i nic Wam nie zdradzę tu więcej, pisnę tylko, że autorka zaskoczyła mnie wprowadzeniem wątku II Wojny Światowej - wątku wcale nie prostego, a w tej książce tak opisanego, że jego realność mrozi krew w żyłach i wywołuje szczere łzy, o splataniu się ludzkich losów, o kobietach, ich wyborach, o mężczyznach, o nadziejach na szczęście i o trudach jakie napotykamy na życiowej drodze. W tle zaś mamy piękne Karkonosze (moja kochana Jelenia Góra się gdzieś tam przewija), Bretanię, Niemcy, trochę wątku miłosnego (podanego w naprawdę smaczny sposób, choć i trochę lukru jest, ale przeżyłam), trochę codzienności i trochę przeszłości.
Czy to już nie brzmi dla Was zachęcająco? Bo chciałabym Was do lektury najnowszej książki pani Moniki zachęcić gorąco! Dajcie się porwać tej książce, bez względu czy lubicie styl autorki czy nie...
Myślę, że może Was zaskoczyć, a nawet zauroczyć. Mnie zauroczyła na pewno!
Zauroczona więc stawiam *****5***** i wiem, że po książki pani Moniki będę od czasu do czasu sięgać. I te starsze i te które mam nadzieję jeszcze napisze i którymi nie da się totalnie zaszufladkować. Bo choć trochę pewnie cech wspólnych jej książki mają, to można to przekłuć na sukces - czasem warto czytając poczuć się "jak u siebie".

Moi drodzy wielkimi krokami zbliżają się już tak ważne dla mnie Święta Bożego Narodzenia. Choć jakoś w tym roku mam mały problem z złapaniem nastroju świątecznego to i tak się nie poddaję - w końcu spadł śnieg (przysypał świat cukrem pudrem wspaniałym) - staram się w moim nowym (jeszcze nie do końca ogarniętym) mieszkaniu wprowadzić elementy świąteczne. Stąd i ta urocza mini-choinka na zdjęciu obok, a książka "Matka wszystkich lalek" to w sumie doskonały prezent pod taką choinkę. Zresztą i choinka była prezentem. :D Uroczym i pięknym.








M. Szwaja, "Matka wszystkich lalek", Wydawnictwo SOL, Warszawa 2011, s. 350

8 komentarzy:

  1. Jej, chyba sprezentuję ją sobie sama pod tegoroczną choinke ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Poszukam w bibliotece i przeczytam, ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się baaardzo podobała, uważam, że to najlepsza książka jaką do tej pory napisała pani Monika :)


    Spokojnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo przeczytałam wszytkie dotychczasowe tej autorki

    OdpowiedzUsuń
  5. O, jak się cieszę, bo kupiłam po tygodniach namysłu i zmiennych decyzji, ale jeszcze nie mam, Merlin powolny, coraz dłużej się czeka. A Tobie, Padmo ufam absolutnie, wiec czekam spokojnie, nie myśląc, że jednak głupstwo zrobiłam. Pozdrawiam Noworocznie, najserdeczniej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie Padmo, nie, wiem, mam Was obok siebie i dlatego fatalny lapsus, przepraszam, Kaś!

    OdpowiedzUsuń
  7. Beem-> nie masz za co przepraszać! spoko! pozdrawiam cieplutko i witam u mnie- bo się chyba po raz pierwszy ujawniłaś:) miłego czytania książki jak już dojdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Matke wszystkich lalek" pani Szwaji dostalam wlasnie od corki pod choinke. Jest najlepsza ze wszystkich dotychczas wydanych. Udalo mi sie juz skompletowac wszystkie ksiazki Pani Moniki Szwaji, jeszcze tylko dwie pozostaly do przeczytania i grzecznie czekaja na regale.pozdrawiam serdecznie i polecam !!!

    OdpowiedzUsuń