sobota, 19 listopada 2011

"Obiecaj mi" Richard Paul Evans


Dziś skończyłam czytać książkę, która pozwoliła mi się przy sobie zrelaksować, pozwoliła mi dać się porwać przedstawionej w niej historii i tą historią magiczną mnie zauroczyła. Dawno już nie byłam tak zauroczona zwykłą książką, dawno już książka o miłości (bo o tym przede wszystkim opowiada "Obiecaj mi") tak bardzo mnie nie zainteresowała i wzbudziła we mnie duży zachwyt. Taką zwykłą historią o miłości, która ma w sobie tyle magi i nieprawdopodobieństwa, że nie powinnam w sumie nazywać jej zwykłą.
Swoją drogą dosyć dawno też czytanie książki nie sprawiło mi tyle przyjemności i odprężenia. Cieszę się więc, że ową lekturą się nie rozczarowałam, a jej autora po raz kolejny mogę pochwalić za to, że potrafi pisać o kobietach i dla kobiet naprawdę wspaniale. Lekko nierealnie, lecz naprawdę na dobrym poziomie.
I z każdą jego książką przekonuję się do niego coraz bardziej.
"Obiecaj mi" to historia Beth. Kobiety, której poukładane z pozoru życie rozsypuje się w pył, a wszelkie obietnice, które ktoś jej kiedyś złożył wydają się być głupim żartem. Musi zmierzyć się ze zdradą, opuszczeniem, chorobą bliskich i codziennością która nie wydaje się być już tak przyjazna jak kiedyś. Czy wtedy można mieć jeszcze nadzieję? Nadzieję na poprawę? Nadzieję w możliwość zaufania drugiemu człowiekowi? Nadzieję na miłość?
Można! A nawet jeśli się jej nie ma to czasem ktoś w magiczny sposób może spowodować, że znowu zaczniemy ją mieć. Tylko kto i jak? I czy obietnice złożone przez tę osobę będą dotrzymane i tak ważne dla Beth jak powinny być?
O tym przeczytacie w książce i nie tylko o tym... na blisko 300 stronach mam nadzieję, że i Wy odnajdziecie coś dla siebie. Obiecać Wam tego nie mogę, ale obiecuję, że warto spróbować.
Ja mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że "Obiecaj mi" to pozycja przy której odpoczęłam, wzruszyłam się, zdenerwowałam i uśmiechnęłam. Tego akurat potrzebowałam. Przy blasku i cudnym zapachu świec, z książką w ręku odbyłam podróż do trochę nierzeczywistej krainy ..., i tylko brakowało mi gorącej kąpieli z dużą ilością piany...lecz jestem już sobie sama winna. Czasem pochłonięcie książki zanim wanna napełni się wodą nie pozwala na zrealizowanie planu. A plan był właśnie taki: kąpiel, świece i książka. Jednak po prostu się w niej zaczytałam...
Taki efekt daje dobra lektura. Bardzo dobra. Książka której stawiam porządną ******6******.

Co ciekawsze będzie można powalczyć o książkę (i nie tylko o nią) u mnie niebawem w zorganizowanym tu (dzięki panu Tomkowi ze Znaku) losowaniu. Ale o nim za jakiś czas.
Tymczasem jeśli Was zachęciłam do przeczytania jej, to możecie ją nabyć na stronie ZNAKU, z 30% zniżką. Wystarczy wpisać kod rabatowy achyochy przy dokonywaniu zakupów i jest taniej. Na tę i inne pozycje. Choć jak widzicie tę polecam Wam szczególnie.
Z kodu można korzystać wielokrotnie, do 15 grudnia włącznie.
Mam nadzieję, że komuś się przyda!

R. P. Evans, "Obiecaj mi", Wyd. ZNAK literanova, Kraków 2011, s. 296 

18 komentarzy:

  1. do tej pory czytałam tylko jedną pozycję tego autora i bardzo przypadła mi ona do gustu ;) Mam nadzieję, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne jego pozycje i obowiązkowo czekam na zorganizowany przez Ciebie konkurs!

    OdpowiedzUsuń
  2. recenzja bardzo zachęcająca :) właśnie na takie książki mam ochotę w długie zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej zachęcającej recenzji i wspaniałym klimatycznym zdjęciu nie mogę wprost nie ulec. Bardzo jestem zainteresowana tą książką i mam nadzieję, że uda mi się ją dostać w swoje łapki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie napisałaś , czy momenty byli. Brakuje mi tej wiedzy do podjęcia ostatecznej decyzji o ewentualnym udziale w losowaniu.

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się bardzo ciekawa.. Czekam na konkurs z nią;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cyrysia, Miravelle-> cieszę się, że Was zainteresowałam

    Magda-> to faktycznie dobra książka na długie zimowe wieczory, polecam!

    Lena173-> a co czytałaś Evansa? pisałaś o tym na blogu? idę poszukać:) pozdrawiam i zapraszam do konkursu! już niebawem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Już wiem, co dam siostrze na Mikołaja. Tfu! Mikołaj jej da!
    Całuję rączki za 30% w Znaku ;*
    Już buszowałam po ofertach i... chyba się skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że książka Ci się podobała. To tylko umocniło mnie w tym, że R. P. Evans jest wart czytania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy się jeszcze nie rozczarowałam książką Evansa. Po twojej recenzji na pewno dopiszę tę książkę do listy książek do przeczytania..:) Zapraszam na mojego bloga..:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kinga-> cieszę się strasznie, że pomogłam, tę książkę naprawdę warto kupić i dla siebie i dla kogoś- ja już się nie mogę doczekać jak pożyczę ją siostrze;) zatem skuś się skuś, 30% to całkiem sporo:) a książka to najlepszy prezent- mówiąc totalnie nieobiektywnie:)

    Czytelniczka-> no myślę, że ma swój styl, niepowtarzalny choć piszę prosto i spokojnie. Jak dla mnie jest bardzo wart czytania..! witam u mnie tak poza tym:)

    Awiola-> dziękuję za zaproszenie, i witam u mnie:) a książkę przeczytaj, nie rozczarujesz się na pewno! jeśli lubisz Evansa:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i podzielam zdanie, bardzo miła i urocza lektura.

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam możliwość wybrania jej do recenzji i wybralam inną :( teraz żałuję ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. Natula-> :)

    CzytadłaMagdaleny-> a ja cieszę się, że się na nią skusiłam, zresztą mam słabość do Evansa...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zaraz wybieram się na wirtualne zakupy do Znaku:) Dzięki za rabat. Książka faktycznie godna uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
  15. W tej niekończącej się peregrynacji po świecie książek , dochodzę do punktu , w którym znajduję rzecz osobliwą. Otóż trafiam na recenzję niezwykle inspirującą , zmuszającą mnie do refleksji nad dalszą podróżą . Muszę sobie odpowiedzieć na pytanie , nie, czy podróżować , bo to jest jakby poza wszelką dyskusją , ale jak tę podróż kontynuować. Mam takie wewnętrzne przekonanie ,że wanna ,w niewielkim salonie , usytuowana tuż przy kominku, uczyni tę podróż bardziej kameralną :)
    Kto wie?

    Czester Miczel

    OdpowiedzUsuń
  16. Na zajęciach z podstaw filozofii podszedł do mnie wykładowca i zapytał , jaka jest moja filozofia , jakie są moje ogólne refleksje o własnym życiu. Oczywiście , takim pytaniem zaskoczył mnie pan prowadzący wykłady , więc na wszelki wypadek postanowiłem pytanie przemilczeć. :) Ku mojemu zdumieniu człowiek ów ocenił moje milczenie pozytywnie i orzekł wobec reszty audytorium ,że brak filozofii , też jest jakąś filozofią. :)
    Pozwól ,że podobnie ocenię brak odpowiedzi z Twojej strony na postawione przeze mnie pytanie, dotyczące książki oraz losowania , na które tak bardzo liczyłem.

    Zenek

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam jedną jego książkę i bardzo mi się podobała. Chętnie przeczytam i tę. Ha! Ja ją musze przeczytać! ;)

    OdpowiedzUsuń