środa, 5 października 2011

Alessandro D'Avenia "Biała jak mleko czerwona jak krew"


Już na samym wstępie chciałabym napisać, że jest to książka zaskakująca.
Na samym początku zaskoczył mnie sposób narracji. Książka jest jakby pamiętnikiem (choć do końca nim nie jest) lub zapisem zwierzeń młodego chłopaka. Chłopaka, który wydaje się nam typowym nastolatkiem. Leo  - chodzi do szkoły, miewa konflikty z rodzicami, zajmuje się tym czym zazwyczaj zajmują się nastolatkowie, a oprócz tego jest zakochany.  Niby nic dziwnego, jednak Leo opowiada o tym wszystkim w jakiś magicznie przyciągający sposób. Z kartki na kartkę dowiadujemy się więcej o Leo i otaczającym go świecie i zaprzyjaźniamy się z nim. Zaczynamy go rozumieć, zaczynamy mu „kibicować” i jesteśmy ciekawi co stanie się dalej.  
 I tak jak to los lubi życie Leo i jego przyszłość, marzenia wystawione są na pewną próbę. Bowiem dziewczyna, w której Leo jest zakochany okazuje się być chora na śmiertelną chorobę. Jak Leo na to zareaguje, jakie będą jego dalsze kroki? Co się zmieni w jego życiu, kogo doceni, na kim się zawiedzie?  Jak potoczą się jego losy, czy będzie miał na nie wpływ i co wyda mu się ważne? Tego wszystkiego dowiadujemy się czytając.
To wszystko razem też mnie zaskoczyło. Do tego ciekawe porównania nawiązujące do kolorów, dosyć realnie opisana rzeczywistość nastolatków i wcale nie łatwy temat- wszystko to podane w bardzo przystępny, lecz nie za trywialny sposób. 
Myślę, że fabuła jest naprawdę interesująca.  Ja jeszcze nie spotkałam się z takim przedstawieniem tematu. Tematu wcale nie łatwego.  Bowiem chodzi tu o nastoletnią miłość. Zmierzenie się nastolatka z tematem śmierci oraz pojęcia przyjaźń i miłość. Owszem z pozoru wydaje się to tak za łatwo opowiedziane, jednak we mnie ta książka wzbudziła wiele emocji i zmusiła do przemyśleń.
Można się bowiem nad nią wzruszyć, można też roześmiać (jest parę naprawdę komicznych porównań) i można też zadumać. Myślę, że tego zwłaszcza dzisiejszym nastolatkom trzeba.
Książkę właśnie przede wszystkim kierowałabym do nastolatków. W czasach, gdy literatura młodzieżowa opływa wampirami, wilkołakami i innymi paranormalnymi postaciami, myślę, że ukazanie normalnych ludzi z ich codziennymi raz łatwiejszymi, raz trudniejszymi problemami jest naprawdę dobrym pomysłem.  
 I choć owszem nastolatką już nie jestem, lecz przesłanie książki do mnie trafiło. Myślę, że do wielu nastolatków też mogłoby trafić. Książka ta mogłaby by ich trochę sprowadzić na ziemię. 
Dodam jeszcze, że pozwoliłam sobie na podsunięcie książki 14 letniemu kuzynowi- który przeczytał ją błyskawicznie i … był nią zachwycony. A to mówi samo za siebie! 
Zdjęcia książki nie mam - bowiem czytałam egzemplarz recenzencki, jeszcze długo przed jej wydaniem.Od tego czasu nie przestałam o niej myśleć, lecz podjęłam decyzję, że opowiem Wam o moich wrażeniach z tej lektury w dniu jej premiery! Tak i uczyniłam. 
Zatem polecam gorąco! Stawiam ******6******, więc nota mówi sama za siebie. :)  
A tak poza tym, bardziej prywatnie to mam jakiś kryzys czytelniczy. Książki mi się piętrzą, a ja najchętniej spałabym tylko, mój zegar biologiczny szwankuje, bo za oknem robi się już ciemno po 19...i to mnie ku kołderce pcha i oczy mi zamyka. Ze zmęczenia, od nawału rzeczy, które się ciągle około mnie dzieją... z moim udziałem aktywnym lub nie, ale się dzieją. 
Do tego czytam biografię ks. Twardowskiego, której nie mam ochoty skończyć (bo jest tak dobra) i nad którą skupiam się dłużej niż zwykle... 
Jednak czytania i bloga nie zamierzam porzucać, co to, to nie!

A. D'Avenia "Biała jak mleko, czerwona jak krew", Wyd. Znak, Kraków 2011, s. 312


16 komentarzy:

  1. Rzeczywiście nota mówi sama za siebie, więc koniecznie muszę rozejrzeć się za tą książką i dowiedzieć się o niej nieco więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz całkowitą rację - kiedy młodzież zalewa się samymi paranormalnymi głupotami, ta książka może być fenomenalną odskocznią. Wspaniałe dzieło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłość w obliczu choroby przewinęła się choćby przez "Bez mojej zgody" Picoult, ale jakoś tak bez większego echa i dosyć mało było tam jakichkolwiek przemyśleń na temat śmierci, przemijania, mało było emocji i przeżyć, a dużo ogólników. Tym chętniej przeczytam książkę, która porusza ten trudny temat w tak świetny sposób!
    Niniejszym - czuję się zachęcona :)

    P.S. Biografię ks. Twardowskiego polecała mi koleżanka. Ponoć niezwykłym jest śledzić losy jednego z moich ulubionych współczesnych poetów mieszkając w Warszawie i mogąc odwiedzać te miejsca w których żył, pracował, pisał. Tego naprawdę jej zazdroszczę :)

    P.S.2. Niestety wiadomość Twoją na fejsie przeczytałam troszkę za późno. Bardzo żałuję, bo właśnie dzisiaj siedziałam w domu i trochę marudziłam nad McEwanem... Ale w końcu musi nam się udać umówić! To następna środa? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Absolutnie muszę ją przeczytać! Muszę przyznać, że im więcej pojawia się do wyboru paranormalnych powieści tym większą ochotę mam na historie obyczajowe. Jeśli do tego są to dramaty apetyt gwałtownie rośnie. Kolejna pozycja do dłuuuuugiej listy, skąd ja wezmę pieniądze na te wszystkie książki?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się doczekać jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Patka-> życzę Ci zatem by nastąpiło to jak najszybciej:)

    Patka-> ciągle zadaję sobie to pytanie i do dziś odpowiedzi na nie nie mam, cóż wiele książek u mnie pozostaje w sferze marzeń...ale warto marzyć:) zwłaszcza o książkach:)

    Claudette-> w tej książce też jest sporo ogólników, ale tak jak pisałam- mnie to tu nie przeszkadzało, wzięłam poprawkę, że to książka przede wszystkim dla młodzieży, i okazała się naprawdę dobra!
    Ps. musimy zatem znaleźć sobie biografię o kimś kto chodził naszymi krakowskimi szlakami:)
    Ps2-> a chętnie, odezwij się jeszcze na FB:) pozdrawiam:)

    Futbolowa-> ja to bym ją nawet jako lekturę szkolną dla uczniów zaproponowała! a co!

    Taki JestŚwiat-> i o to chodziło! :)

    Cyrysia-> możesz zajrzeć od środka książki na stronie ZNAKU i trochę sobie pod-czytać. polecam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Domi-> życzę Ci zatem aby to nastąpiło jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również mam ochotę na tę książkę:)
    Wysoka ocena i brak wampirów, i innych elfów dodatkowo zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka bardzo mi sie podobała, chcoiaż jedna rzecz mnie w niej drazniła, a raczej wydawała sie mało realna, ale to mały picuś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wątpię by moją Siostrzeniocę chwyciło, ale mam nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna pozytywna recenzja tej książki- coś w tym musi być.
    Dokładam na półkę "muszę przeczytać".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Tytuł zdecydowanie zachęca. Czytając początek twojej recenzji lekko się zawiodłam - pomyślałam o kolejnej historyjce typu beznadziejnych komedii o pryszczatym chłopaku, który zakochał się w szkolnej piękności... Ale czytając dalej okazało się, że jest tutaj poruszony trudny temat związany ze śmiercią i rzeczywiście przekonałaś mnie, że "Biała jak mleko..." porusza. Sama mam 16-naście lat i zdecydowanie zniechęca mnie zamieszanie wokół wampirów,wilkołaków i nadprzyrodzonych zdolności. Już teraz zapisuję tę pozycję do swojego notesika :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdzieś już widziałam recenzję tej książki i już wtedy bardzo mnie zaciekawiła. Po Twojej recenzji mam jeszcze większą ochotę ją przeczytać. Zapraszam Cię na mój blog z recenzjami książek;) {centerbook.blog.onet.pl}

    OdpowiedzUsuń
  14. hmmm... Twoja recenzja trochę przypomina mi film "Szkoła uczuć"... Bardzo chciałabym ją przeczytać i będę na nią "polować" :D
    Pozdrawiam i życzę Ci żeby Twój zegar biologiczny nie szwankował, bo ja będę czekać na kolejne wspaniałe recenzje książek wartych przeczytania.

    POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Same dobre recenzje tej ksiązki widze, więc musi być dobra xD

    OdpowiedzUsuń