poniedziałek, 5 września 2011

"Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" Danuta Noszczyńska

Moje pierwsze spotkanie z panią Danutą Noszczyńską zaliczam do naprawdę udanych!
Z wielu powodów, o których pewnie tu zaraz napiszę, ale podkreślić muszę szczególnie jeden.
Chodzi tu o odwagę autorki - bowiem napisała zupełnie nieszablonową książkę, kompletnie inną niż dotychczas czytywałam, książkę, która mnie pozytywnie zaskoczyła. Czym mnie zaskoczyła? Wszystkim!
Przede wszystkim rewelacyjnym poczuciem humoru, dystansem i ukazaniem świata książki w taki sposób, że wierzyłam w każdą scenę, sytuację, że obserwowałam sobie rodzinkę tytułowego Mariana, jakby zza firanki...złoszcząc się, śmiejąc, dziwiąc i nie dowierzając....
A tytułowy Marian???? A to Ci dopiero charakterek, a jak bosko ukazany. Jak realnie! Bo faktycznie Mariana znam! Może i nie tego z Mużyn, może i nie tego wykreowanego przez autorkę, ale o takowym "marianowym" charakterze paru panów (i pewnie pań) bym znalazła. I pewnie gdybym musiała z nimi dzień w dzień przebywać to długo by nie pożyli...albo ja...
Bo Marian to mężczyzna z tych, których unikam jak ognia, tych, którzy są dla mnie jak płachta na byka... Wzbudzają u mnie tak dużo drastycznych odczuć, że lepiej żebym ich na swojej drodze nie spotykała. I to nie tak, że ja takimi osobnikami pogardzam czy ich nie szanuje.. nie, nie...ja ich totalnie po prostu nie rozumiem. I zrozumieć nie potrafię..., a może i nie chcę?
Lecz nie tylko Marian w tej książce mnie zaskoczył. Inne postacie też są ciekawe, a ich losy, splecione z Marianowym - barwne i wciągające. Bohaterów tej książki można pokochać i zarazem znienawidzić, można do nich podejść z dystansem lub kompletnie odwrotnie - drzeć włosy z głowy czytając o ich zachowaniach i losach. A poznając Mariana oraz jego rodzinę mamy możliwość poznania też całkiem sporego kawałka historii naszej zmieniającej się rzeczywistości, naszego kraju - razem z Marianem obserwujemy jego życie od narodzin po czasy współczesne. Nie sposób więc ominąć wszelkie przemiany, które zachodziły w XX i XXI wieku.Wszak Marian ma skończyć 78 lat i tego dożyć pragnie z całej siły.
Ale przede wszystkim myślę, że jest to książka o życiu, życiu zwykłych ludzi, ludzi nas otaczających, o ich codziennym, normalnym życiu. Wszystko to opowiedziane z perspektywy co najmniej ekscentrycznego Mariana - co tylko książce dodaje uroku.
Uroku, który spowodował, że stawiam książce z czystym sumieniem dużą ******6****** i bardzo gorąco polecam - takie oderwanie się od szarości dnia codziennego, pełne humoru i naprawdę ciekawej perspektywy!
Ja odrywałam się od szarości dnia nie tylko książką, ale i weekendem weselnym- bawiłam bowiem u rodziny na weselu, stąd i na zdjęciu zawieszka weselna, która idealnie wpasowała się w klimat książki.

Za książkę dziękuję zaś Wydawnictwu Sol- to była naprawdę dobra przygoda z Marianem Żywotnym. :)

D. Noszczyńska, "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana", Wydawnictwo SOL, Warszawa 2011, s. 318

14 komentarzy:

  1. Ja również dobrze się bawiłem razem z bohaterami :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że Marian zdobywa coraz większą rzeszę wiernych fanów. Ja jeszcze nie miałam przyjemności go poznać, ale bardzo chce to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marianów może jest wielu, ale ten jest "wyjątkowy" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się cieszę, że i ja ją niedługo poznam. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie już na półce książeczka stoi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niedługo również poznam pana Mariana, bo książka stoi sobie na półce i czeka na swoją kolej:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Evita-> to nie zwlekaj z nią:)

    Skarletko-> ja też, choć nieraz miałabym go ochotę palnąć w głowę! :D

    Mag-> to czekam na Twoje wrażenia ze spotkaniem z Marianem Żywotnym- coś czuję, że Ci się spodoba! :)

    Ewa-> to i ja się cieszę więc:)

    TakiJestŚwiat-> faktycznie też jest wyjątokowy, ale i często spotykany...

    Cyrysia-> warto!

    PisanyInaczej-> taka opinia cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Mariana:) Ah na samo wspomnienie lektury się uśmiecham:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie mogę się do niej przekonać. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolmanka-> u mnie teraz do niej przymierza się Mąż miły- ciekawe jak on ją odbierze???

    Bujaczek-> nic na siłę! faktycznie może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna recenzja. Z chęcią przeczytam o losach Mariana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Udana recenzja. NAprawdę umiesz pisać. Zapraszam do ocenienia mojej opowieści wprawnym okiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kończę Karen Blixen - "Uczta Babette i inne opowieści o przeznaczeniu". Biorę się za Mariana. Dni coraz krótsze... . Pozdrawiam ciepło i czytelniczo ;-)

    OdpowiedzUsuń