wtorek, 30 sierpnia 2011

"Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym" Jennie Dielemans


Należę do tej pewnie nielicznej grupy osób, które jeszcze samolotem nigdy nie leciały, a na wakacjach najdalej byłam na Słowacji. No i nad morzem polskim - lecz patrząc skąd nad to morze jechałam to bliżej mi było na Słowację.
Mimo to postanowiłam przeczytać książkę o przemyśle turystycznym, który odbywa się właśnie przede wszystkim do dalekich krajach, do których dotrzeć można/trzeba samolotem.
Książka, którą przeczytałam to nie idylliczne ukazanie takich dalekich podróży, lecz wręcz rozliczenie się z tym złudnym przekonaniem, że im dalej tym lepiej, autentyczniej, dziko i w miejscu nieodkrytym.
Może i tak było kilkanaście lat temu. Teraz... przemysł turystyczny to przede wszystkim bogate hotele, wakacje all-inclusive w tychże hotelach, obiecanki, że odkryjemy nieznane tereny - które kończą się na zamkniętych plażach i przyhotelowym basenie. A jak już mamy tę hotelową wygodę i parę zorganizowanych wycieczek "dookoła hotelu" to albo nie starcza nam czasu na odkrywanie prawdziwego piękna kraju do którego się udajemy, albo nam się już nie chce.
I de facto moglibyśmy to samo co robiliśmy na wakacjach w ciepłym kraju, robić w którymś z hoteli w Polsce. Moglibyśmy, ale nie chcemy, bowiem mamy złudne uczucie, że odpoczęliśmy właśnie tylko i wyłącznie dzięki temu iż było to bardzo daleko od domu i w tak egzotycznym kraju.
I może to jest prawda, nie mnie oceniać, nie mam zresztą do tego najmniejszego prawa, bo wyznaję zasadę "dopóki czegoś nie zjesz, nie mów jak smakuje".
Autorka też w sumie w swoich reportażach nie ocenia ludzi, którzy na takie wycieczki latają, lecz raczej krytykuje organizację takich wyjazdów i to na co my chyba nie zwracamy uwagę - ich konsekwencje dla mieszkańców odwiedzanych przez nas krajów.
A konsekwencje są straszne.
Nie zdajemy sobie sprawy (według autorki), że te wszystkie uśmiechające się do nas twarze "tubylców", którzy obsługują nas w hotelach itp. to twarze spracowanych ludzi, którzy za swoją pracę nie dostają godziwych zarobków, nie dostają nawet ułamka z tego co my płacimy za wczasy. Są wyzyskiwani i niejednokrotnie nie mają innego wyjścia.
Do tego dochodzi jeszcze emisja spalin z samolotów i ingerencja w przyrodę, która ma kusić nas swoją nieskalanością, a często zmasowany ruch turystyczny jest jej głównym wrogiem.
I choć jak napisałam wyżej nie mnie to oceniać, to reportaże tej szwedzkiej dziennikarki wydają się być bardzo realne, nie naciągane i niestety przerażające. Mają nas naprowadzić na istotę podróżowania i zachęcić nas do przemyślenia swojego podejścia do tematu.

Polecam i tym którzy takie wycieczki preferują i tym, którzy nie preferują. Czegoś ciekawego się na pewno dowiecie!
I sami wyrobicie sobie zdanie na temat tej książki, a może ją nawet potem ocenicie tak jak ja na *****5***** , bo uważam, że to ważne by pisać nie tylko o tym co oferują reklamowane biura podróży, ale i o tym co pod tą lukrowaną ofertą się kryje.

Czytaniem tej książki umilałam sobie ostatnie wakacyjne chwile. Bo już niestety dla mnie koniec wakacji, powrót do pracy nastąpił i pełną parą się rozkręca...


Za mój egzemplarz dziękuję księgarni MATRAS. Z tego co sprawdziłam możecie u nich kupić tę książeczkę w promocyjnej cenie.


J. Dielemans, "Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym", Wyd. Czarne, Wołowiec 2011, s. 228

13 komentarzy:

  1. Kolejna ciekawa pozycja, jak tak dalej pójdzie, to reportarze od Wydawnictwa Czarne zacznę w ciemno czytywać.;) Chwilowo co prawda upolowałam "Zróbmy sobie raj", ale to chyba będzie następna pozycaj na liście.

    A samolotem też nigdy nie leciałam. I za granicą nawet nie byłam.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem dopiero przeczytanie czegoś uświadamiamy sobie to co można by zauważyć, ale gdzieś podczas wypoczynku umyka nam to

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam, nie jesteś wyjątkowa, ja samolotem leciałam raz w życiu (4 lata miałam, ze Śląska nad nasze morze), a za granicą to właśnie Słowacja tylko (za to pięknie, Słowacki Raj) :D
    Mam wrażenie, że książka mi się spodoba, bo ja bardzo wnikliwie podchodzę do różnych "specjalna okazja!". Nie daję nabrać się na lukry i polepy, jestem koszmarem dla sprzedających np. akwizytorów :) Wpisuję na listę do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa pozycja! I muszę Ci się przyznać, że też nigdy nie latałam samolotem a najdalej byłam nad polskim morzem, dokładnie w Świnoujściu. Mimo to, ta książka jest na pewno ciekawa, zwłaszcza, że zawiera wiele przydatnych informacji i ciekawostek (tak myślę :D)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moreni-> za to ja choruję właśnie na "Zróbmy sobie raj" takie must have ostatnie! :) Reportaże w Wydawnictwie Czarne są faktycznie na dobrym poziomie, wręcz bardzo dobrym:)

    TakiJestŚwiat-> i o to chodziło w tych reportażach, by zwrócić naszą uwagę na pewne sprawy, o których na co dzień nie myślimy, więc i w trakcie podróży też raczej je omijamy...

    Szajajaba-> witam u mnie, bo widzę Cię pierwszy raz;) to faktycznie może Ci ta książka przypaść do gustu, więc Ci polecam:)

    Pandrocia-> dokładnie! i również pozdrawiam:) cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie leciałam samolotem i póki co, nie zamierzam;)
    A po książkę z chęcią sięgnę, dobrze czasem spojrzeć z innej perspektywy na wakacje w egzotycznych kurortach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie swą recenzją i chętnie dowiem się parę ciekawostek czytając tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja recenzja jest kolejną dotyczącą tej książki, którą miałam okazję przeczytać. I z każdym kolejnym tekstem przekonuję się, że autorka chyba nigdy nie była na takim zagranicznym wyjeździe. Oczywiście absolutnie nie miałaby się tam udać dlatego by zasmakować luksusów i ocenić, że jest to cudowne, a podróże samolotem są genialne, ale by poznać realia. Weźmy taki Egipt. Aktualnie nikt nie oszukuje się już w hotelach, że bakszysz to forma grzecznościowego napiwku, taki miły arabski zwyczaj. Tubylcy pracujący w hotelach, na lotniskach, w biurach podróży, w transporcie wręcz podkreślają, iż potrzebują tych pieniędzy, gdyż zarabiają miesięcznie 20 dolarów. Na plaży, obojętnie czy prywatnej, czy publicznej zewsząd atakują turystów naganiacze oferując wycieczki łodzią, quadem, jeepem, wielbłądem i wszystkim innym czym się da. Przy okazji pytają jak tam się w Europie żyje i ile kosztują nas wakacje w tym "raju", po czym mówią, że oni tyle nawet rocznie nie zarabiają. W sklepach, szczególnie tych z pamiątkami, przygotowanych specjalnie dla turystów, usłyszymy najpierw piękną wiązankę, że wszystkie papirusy, które sprzedawca ma są oryginalne i dlatego takie drogie, że chusty są ręcznie tkane (z metką made in China;)), a piramidkę z bazaltu jakiś robotnik lepił i rzeźbił własnoręcznie. Gdy nie dajemy się zrobić i wmówić sobie głupot to wtedy możemy usłyszeć prawdziwą historię sprzedawcy - ma na utrzymaniu rodzinę w Luxorze, albo jego żona i dzieci mieszkają w Kairze u rodziców, bo ich nie stać na osobny dom. Oczywiście wszystko należy też nieco przepuścić przez palce - wszak nasz rozmówca może być niezłym oszustem.

    Co do ingerencji w przyrodę - zgodzę się, iż turystyka nieco niszczy naturalny krajobraz wielu miejsc. Piękne plaże są zasiedlane skupiskami leżaków, często zamykane, a jeszcze częściej zaśmiecane. Rafy koralowe w ciepłych morzach są niszczone, deptane przez turystów, tak bardzo, że budowa hotelu zabija florę i faunę morską już w ciągu kilku lat od jego powstania (warto udać się do starszych hoteli choćby w Hurghadzie by zobaczyć tę destrukcję), ale samoloty są jedynym tak globalnym środkiem transportu. Ich likwidacja oznaczałaby klęskę, nie tylko turystyki, ale przede wszystkim biznesu. Wszak wszystkie towary przewożone są właśnie ogromnymi powietrznymi statkami transportowymi!

    Reasumując wydaje mi się, że autorka nieco przegina. Stara się naciągnąć rzeczywistość dla poparcia swych tez. A jej wnioski są nazbyt daleko idące.

    Zdecydowanie powinnaś przeczytać książkę, którą ostatnio miałam na naszym spotkaniu - "Taxi: Opowieści z kursów po Kairze" - tam widać doskonale całe społeczeństwo Egiptu, z wszystkimi ich wadami i zaletami. Nietrudno zauważyć, że im takie życie, z wszechobecną turystyką, która ich rzekomo uciska i niszczy, bardzo się podoba. Już ją skończyłam i z chęcią Ci pożyczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cyrysioa, Evita-> ciekawostek kilka napewno tam znajdziecie:) warto!

    Claudette-> a wiesz, że jak pisałam tę "recenzję" to myślalam o Tobie i o tym, że muszę Ci tę książkę podrzucić???? bo wydajesz mi się bardziej w temacie doświadczona niż ja i możesz się do tego co autorka napisała bardziej odnieść.
    A co do tego co teraz napiasałaś- to moja droga według mnie autorka właśnie o tym pisze... właśnie to wszystko ukazuje. Dokładnie o tym! A czy to jest przegięcie, naciągane? NIe wiem, tak jak pisałam wyżej- ja osobiście nie mogę tego ocenić, dlatego ważne są dla mnie opinie innych ludzi, którzy podróżują i mają jakiś punkt odniesienia..
    Ale... pamiętaj w przyszłym roku jade z Tobą- obiecałaś zmieścić mnie do walizki:)
    Co do "Taxi..." to bardzo, bardzo chętnie, ja też Ci chętnie cos pożyczę, pogrzeb sobie na mojej półce na lubimyczytac.pl :) i coś wybierz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że ktoś podjął ten temat. Ale to takie typowe, że lecimy na daleką, egzotyczną wyspę, siedzimy w 5 gwiazdkowych hotelach, a potem po powrocie zamieszczamy na Facebooku albo innych portalach społecznościowych, zdjęcia, jako dowód jak luksusową wycieczkę odbyliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze względu na mój kierunek na studiach Turystyka i Rekreacja, będę musiała sięgnąć po tę pozycję. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, przyznam że zupełnie nie zgadzam się z autorką książki (tzn z wybranymi jej teoriami, które przytoczyłaś). Gdyby nie turystyka do takich części świata jak Afryka moglibyśmy się już dawno pożegnać z lasami lasami tropikalnymi, słoniami i innymi dzikimi zwierzętami, których zabijanie, wycinanie (drzew) jest dla tubylców opłacalne. W pewnym momencie zauważono jednak, że turystyka jest bardziej opłacalna, a więc żeby zachęcić do turystyki (i zostawiania kasy) tzreba mieć co pokazać. Pieniądz rzadzi światem i tutaj jest podobnie.
    Oczywiście wiem, że turystyka ma swoje drugie oblicze, za pięknymi murami kryje się nie jedno jednak nie potępiajmy turystyki. Często ludzie właśnie tylko z tego żyją. Podobnie ma się sytuacja Egiptu, który stara się trzymać z dala od wojen, dlaczego? Bo ma turystów których by to wystraszyła o Egipt z turystyki żyje.
    Przepraszam, że skrytykowałam książkę, której nie czytałam, po prostu chciałam uświadomić, że to wszystko nie jest takie czarno białe.
    Pozdrawiam
    kot w butach
    P.S. nie loguję się bo wtedy mi wiadomości kasuje

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostawię na boku kwestię czy zgadzam się z autorką czy nie. Mnie zastanowiło co innego: wiele tego typu problemów, o których w książce nie wspomniano, opisuje zarówno prasa jak i opowiadają znajomi wracający z podróży. I to są przykłady o wiele drastyczniejsze, niż te z książki. Moim zdaniem z jakiegoś powodu mogła, ale nie napisała ostrzej.

    OdpowiedzUsuń