wtorek, 9 sierpnia 2011

"Państwo Głuptakowie" Roald Dahl


Myślę, że znacie taką książkę "Charlie i fabryka czekolady"? Jeśli nawet nie znacie książki, to na pewno słyszeliście o filmie pod tym samym tytułem.
Jeśli choć na jedno moje pytanie odpowiedzieliście sobie "tak" to zapewne obiło się Wam o uszy nazwisko Roald Dahl. A czy wiedzieliście, że ja nic o nim nie wiedziałam? Ha! Przyznaje się! Nigdy z tym Panem wcześniej do czynienia nie miałam.
I tak za sprawą przyjaciół i niepozornej książeczki pożyczonej od nich, zostałam fanką nieżyjącego już niestety autora. No, a przede wszystkim zostałam fanką "Państwa Głuptaków". Szalonej książeczki dla dzieci, która postawiła mój sposób patrzenia na takie książeczki do góry nogami ;).
No bo przecież opowieści dla dzieci powinny być miłe, grzeczne i poprawne, a tu...
A "Państwo Głuptakowie" zupełnie poprawni nie są. On - ledwo widoczny spod obklejonej jedzeniem brody, gburowaty, niemiły i niesympatyczny. Jego żona to ponoć najbrzydsza kobieta na świecie (co starają się oddać ilustracje Mirosława Tokarczyka) i do tego jej sposób bycia też do najprzyjemniejszych nie należy. Żyją sobie więc tak razem Państwo Głuptakowie, w okropnym domku bez okien i ... uprzykrzają sobie nawzajem życie oraz okolicy.
A to Pan Głuptak podkłada swojej żonie żabę do łóżka, za co w ramach rewanżu żona gotuje mu makaron z dżdżownic, a to na przykład wspomniany Pan smaruje klejem drzewa, do którego przyklejają się ptaki, a potem Pani Głuptakowa robi z nich środowy pasztet. Dodatkowo Państwo Głuptakowie przetrzymują w swoim "ogrodzie" cztery małpy, które szkolą do cyrku. Do czasu jednak wszystkie te złośliwości uchodzą im płazem,... w końcu los się odwraca...i to Państwo Głuptakowie "obrywają" po głowie. Dosłownie! Zatem jest i morał...
Moi drodzy ubawiłam się czytając o tym wszystkim ogromnie! Jechałam tramwajem i śmiałam się w głos, bo nie mogłam wytrzymać.Strasznie się cieszę, że trafiłam w swoim życiu na tę opowiastkę, chętnie zapoznam z nią dzieciaki w szkole, a i pewnie moje przyszłe kiedyś nią uraczę.
Jeśli uda się Wam na nią trafić, nie zrażajcie się okładką, nie wahajcie się- tylko kupiecie (raczej tylko w antykwariatach możecie ją już spotkać), nie pożałujecie! Naprawdę fantastyczna, pełna humoru, ale i refleksji książeczka.
Polecam gorąco i stawiam solidną ******6******, Państwo Głuptakowie pewnie nie byliby zadowoleni :P.

R. Dahl, "Państwo Głuptakowie", Wyd. Alfa, Warszawa 1989, s. 72

17 komentarzy:

  1. Roald Dahl!! <3 Kurza stopa, koniecznie musisz przeczytać "Czarownice" jego autorstwa! Jest też film na podstawie tej książki, absolutnie uroczy! "Państwa Głuptaków" niestety nie czytałam, choć zachęciłaś mnie totalnie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie z tym autorem kojarzy się inna książeczka a mianowicie "Matylda" - wzruszająca historia o małej dziewczynce uwielbiającej czytać książki, której rodzice są niezadowoleni z hobby córki, bo sami najbardziej lubią telewizję.
    Sięgnij jak będziesz miała okazję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wysoka nota i świetna recenzja, oj kusisz skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja i świetna zachęta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki jest świat-> bo totalnie zakochana jestem w tej książeczce- więc ciężko by mi było nie zachęcać! :) dziękuję za miłe słowa;)

    Cyrysia-> i o to chodzi:)

    Anek7-> właśnie teraz mam taki zamiar, muszę przeczytać coś jeszcze (przynajmniej jedną) autora, a "Matylda" zapowiada się naprawdę zachęcająco! Mam nadzieję, że i do tej książeczki uda mi się dotrzeć.

    Limonka-> witam u mnie:) "Czarownice" już samym tytułem magicznie przyciągają, zatem to numer dwa moich planów związanych z autorem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twojej recenzji zakochałam się w książce :-). Państwo Głuptakowie to niezłe numery, musze ich poznać.

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam to ją bylam mała! zobaczyłam Twoją recenzje i zawołałam mamę, zapytałam czy jest jeszcze gdzies ta ksążka i właśnie mi ją przyniosła :) moje wydanie jest z 1989 roku! miałam 9 laT :)) oj chyba przeczytam to raz jeszcze :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Natula-> żebyś wiedziała, że niezłe z nich numery, mnie aż szkoda było, że to taka krótka książeczka i mimo ich "wad" zyskali moją ogromną sympatię- lubię czasem takich "diabełków" ;)

    Bluedress-> to które czytałam też jest z 1989r. :) przeczytaj, przeczytaj, ubawisz się po pachy, z takiej innej perspektywy:0 ja jak czytałam wyobrażałam sobie jak muszą odbierać tę książkę dzieciaki:) bomba!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. a na okładce zabójcza cena: 850 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wysoka ocena więc chyba przeczytam, jak znajdę w bibliotece. Mam nadzieję, że będzie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ładnie to tak robić smaka na takie książki, których nie można nigdzie dostać?! No i co ja mam teraz zrobić? Nie dość, że film "Charlie i fabryka czekolady" mnie ujął, to jeszcze Twoja recenzja zaostrzyła mi apetyt na tego autora!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bluedress-> u mnie też ta zawrotna kwota:) ależ sentymentalnie mi się zrobiło:)

    Cassiel-> trzymam kciuki, żeby była! :) pozdrawiam ;)

    Mag-> musiałam o tej książeczce napisać! po prostu musiałam, bo mną zawładnęła kompletnie! ja tam myślę, że jakoś już Ty do niej dotrzesz;) szkoda, że egzemplarz, który czytałam nie jest mój na własność, bo chętnie bym Ci go użyczyła:)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wierzę... myślałam, że nikt jej nie czytał prócz mnie i mojej siostry. A uważam, że książka jest tak obrzydliwa, że nie nadaje się dla dzieci. Do dzisiaj mam przed oczami jak dziadek je makaron z glistami... bleee i jak się kurczą na starość a to tylko laskę babcia podklejała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Vivi22-> a mnie się ogromnie podoba przewrotność tej książki i uważam, że jak się dziecku ją odpowiednio "poda" to będzie wszystko dobrze, zresztą znam dzieciaki, które tę książkę uwielbiają! ba...nawet od nich została mi pożyczona. no i laskę podklejał dziadek:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. masz rację. Dziadek podklejal laskę :) Chyba muszę ją sobie przypomnieć bo daaawno ja czytałam. A dzisiaj widziałam ją w antykwariacie za 10zł :) zastanawiałam się długo czy ją kupić z sentymentu. Została w antykwariacie...

    OdpowiedzUsuń
  16. musiałam Ci to napisać: szukając w domu książki "Wakacje na guziku" znalazłam tę "Państwo Głuptakowie". Ależ się ucieszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jawnie zazdroszczę, bo ja strasznie mocno chciałabym ją mieć:) pozdrawiam:)

      Usuń