środa, 17 sierpnia 2011

"Łóżko" Janusz Leon Wiśniewski


Poszłam z tą książką do łóżka.
Dosłownie. Bo czytałam ją w łóżku właśnie i myślę, że wybrałam sobie do tego idealne miejsce.
Te "łóżkowe" opowiadania do tej scenerii najbardziej pasują i dzięki przyjemnemu ciepełku kołderki oraz szeleszczeniu pościeli można wczuć się w nie całkowicie.
Można odpowiednio się nastroić do czytania opowiadań o miłości, zdradzie, nadziejach, relacjach międzyludzkich, seksie i trosce o drugiego człowieka, tęsknocie i grze pozorów...
Każde z tych zaledwie siedmiu opowiadań porusza jeden z tych tematów, każde trochę inaczej je ujmuję, każde z opowiadań jest w pewien sposób inne, ale z drugiej strony podobne - ukazują nam one wszystkie jedną podstawową prawdę : wszyscy dążymy do bycia kochanym i kochania kogoś. I raz udaje się to lepiej, raz gorzej, lecz mimo to jest to nasz celu w życiu. Staramy się po prostu być szczęśliwymi. Po drodze ten nasz celu gubimy, odnajdujemy, szanujemy lub nim "wycieramy kąty", by potem się zatrzymać i zrozumieć co dla nas ważne i dlaczego do tego celu dążyliśmy. Tak też postępują bohaterowie opowiadań pana Janusza. To zwykli ludzie, których losy możemy poznać na tych kilku kartkach, możemy też sami z tymi losami się identyfikować i może to wydało mi się takie w tych opowiadaniach magiczne.
Do tego język, którym autor się posługuje jest jak zawsze dla mnie cudowny, uwodzicielski i zawsze zastanawia mnie to jak mężczyzna może tak pięknie pisać o kobietach, uczuciach i świecie w ogóle. Za to autora zawsze będę podziwiała, mimo, że inni go krytykują za zbyt dużą pompatyczność i ckliwość (choć ja tak nie sądzę, po prostu ma takie styl) to po raz kolejny utwierdziłam się, w swoich zachwytach nad nim. Minusem tego zbiorku może być tylko to, że większość tych opowiadań się już gdzieś wcześniej ukazała, choć dla osoby, która wcześniej nie spotkała się z autorem nie będzie to problem.
Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej inne mniej, nad niektórymi jakaś łezka się w oku chciała zakręcić, nad niektórymi się uśmiechnęłam, a nad innymi zadumałam. Takich właśnie emocji potrzebowałam, takie dostałam i za to dziękuję, wystawiając solidną *****5*****.
Autor po raz chyba już trzeci mnie nie zawiódł, co mnie cieszy i pozytywnie nastraja do kolejnych z nim spotkań.
I żebym nie była gołosłowna... zdjęcie "Łóżka" w łóżku...




J. L. Wiśniewski, "Łóżko", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2011, s. 192

18 komentarzy:

  1. Czekam na tę książkę i czekam... Mam nadzieję, że kiedyś się do mnie w końcu "dowłóczy" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Domi-> rozumiem, że ta książka idzie do Ciebie w akcji "Włóczykijka" ?:) a ja sobie ją sama sprawiłam, w jakiejś promocji w Świecie Książki i ... w sumie nie żałuję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka niestety nie dla mnie.. Jednak polecę ją swojej cioci, której na pewno się spodoba. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością ją przeczytam. Tylko muszę skądś ją zdobyć:D:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasandra-> cóż trzeba się udać to wetbilda i zakupić:D

    Cassiel-> a czemuż nie dla Ciebie? pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam tej książki w planach, ale Twoja recenzja chyba mnie zachęciła :) jak tylko Łóżko wpadnie mi w ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie,ze Wisniewski w kzdej ksiażce pisze o tym samym, wystarczy przeczytac 2-3 i bedzie sie mialo obraz jego pisarstwa, poza tym slyszalam, że on sprzeda wszystko, nawet zeszyt z pustymi kartkami ;)) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie wiem, po lekturze "Samotności w sieci" byłam tak zdegustowana jego twórczością, że chyba na dobre zraziłam się do jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolmanka-> a wyobraź sobie, że ja "Samotności w sieci" nie czytałam, a film mi średnio podszedł, żeby nie powiedzieć, że wcale... może, gdybym na nią najpeirw trafiła, to może też bym się zraziła???

    Bluedress-> faktem jest, że Wiśniewski ma bardzo charakterystyczny styl i opowiadania przez niego pisane są do siebie dosyć podobne, natomaist trochę zszokował mnie (pozytywnie) książką "Bikini", czytałaś?
    ja jednak czasem potrzebuję takiego poworotu do jego stylu i przewidywalności, choć pewnie jego pare książek pod rząd na raz nie dałabym rady przeczytać.

    Magda-> trzymam CIę za słowo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. wlaśnie slyszałam, ze 'Bikini' to jego najlepsza ksiązka, poki co na pale się do niej, ale moze mnie natchnie :)
    na filmie 'samotnośc w sieci' usypialam...

    ps. czytalysmy z corka 'Panstwo Gluptakowie', smiała się :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bluedress-> ja naprawdę "Bikini" polecam! totalnie inna według mnie od opowiadań autora, jednak coś z jego stylu i w niej jest, w końcu to jego książką:)
    cieszę się, że córce się podobała, ugruntowuje to moją opinie, że można Państwa Głuptaków i dziecku podać;)
    pozdrawiam:)

    Taki jest świat-> a dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie Wiśniewski jakiś niefortunny strasznie.
    Zraził mnie ,,Samotnością w sieci,, później dobił ,,Bikini,,.
    Już raczej po niego nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bierdonka-> cóż ja mam zupełnie inaczej:) ale o gustach się nie dyskutuje ponoć:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka kusi :). Kilka razy rzuciła mi się w oczy na księgarnianych półkach, ale poczekam, może włóczykijka do mnie doleci ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic dotąd J.L. Wiśniewskiego nie czytałam, więc spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja półka z książkami jest tylko zajęta przez Wiśniewskiego bo mam wszystkie jego dzieła!Jest tak cudownym pisarzem że zakochałam się w jego literaturze a naj większym mym marzeniem jest mieć choć książke z jego autografem a o spotkaniu w realu już nie wspomne!

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda, że tak późno tu trafiłam - wczoraj tj. 21 listopada br. odbyło się spotkanie JL Wiśniewskiego z czytelnikami :)

    OdpowiedzUsuń