wtorek, 23 sierpnia 2011

"Kolory tamtego lata" Richard Paul Evans


Za górami, za lasami....
Nie, wcale nie za górami i lasami, i wcale nie bajka... ta książką choć pełna bajecznego ciepła, bajką nie jest,
lecz przepiękną opowieścią o miłości i jej konsekwencjach.O odwadze i sile uczuć.
Dziewczyna z małego amerykańskiego miasteczka zakochuje się w przystojnym, bogatym Włochu, bierze z nim ślub, rodzi dziecko i zamieszkuję razem z nim w przepięknych okolicach Florencji.
I tyle byłoby z bajki.
Bowiem główna bohaterka -Eliana jest przez swojego męża zaniedbywana i zdradzana, ma zajmować się domem i służyć mu, gdy mąż postanowi do domu wrócić. Syn Eliany ma astmę i z tym problemem Eliana też musi borykać się sama. A piękno okolicznych winnic i boskiego krajobrazu tej części Włoch staje się dla Eliany więzieniem, a nie tym o czym marzyła. I choć docenia wszystko to co ma, zdaje sobie sprawę, że nie jest to do końca tym o czym marzyła. Czegoś jej brakuje... czegoś podstawowego... uczucia miłości.
Z kolei Ross ucieka do Włoch przed swoją przeszłością, próbując o niej zapomnieć i żyć zupełnie inaczej. Też jest niesamowicie samotny, jego życie wydaje się być puste i pozbawione sensu. Na początku właściwie nie wiele wiemy o Rossie Storym, oprócz tego, że nie jest on człowiekiem szczęśliwym. 
Wszystko się zaczyna zmieniać, gdy losy tej dwójki się połączą.
A nie będzie to łatwe połączenie... nie będzie to połączenie obfitujące w same radości...
Czy uda im się zapewnić sobie nawzajem szczęście? Nie raniąc przy tym innych i siebie nawzajem? Czy dane im będzie wspólne życie w miłości?
O tym wszystkim opowiada nam Richard Paul Evans w charakterystyczny dla siebie sposób. Niespiesznie, spokojnie, mimo to wciągająco, ale przede wszystkim wzruszająco. Bo to historia, która wzruszy nie jednego.
I mimo, iż wydaje się, że książek tego typu jest już przecież dużo- to ta ma swoją magię... i do tego, jak zapewnia autor historia ta wydarzyła się naprawdę. A opowiedziana została po to, by inne kobiety, w podobnej sytuacji jak Eliana, uwierzyły w siebie i nie bały się sięgnąć po miłość.
Stawiam *****5***** i cieszę się, że i tym razem autor w swój specyficzny sposób wciągnął mnie w przedstawioną przez siebie historię- tak, że chciałabym czytać o niej dalej...
Naprawdę dobra lektura na letnie, upalne dni... oczywiście przede wszystkim dla tych, którzy lubią czytać o miłości...
Z każdej strony książki wypływa dużo uczuć, więc i zdjęcie z symbolicznym sercem...





R. P. Evans, "Kolory tamtego lata", Wyd. ZNAK Literanova, Kraków 2011, s. 349

10 komentarzy:

  1. W wspaniały sposób nakreśliłaś swe uczucia po przeczytaniu tej książki tak, że niemal ja sama poczułam tę magię w niej zawartą...
    Idealna pozycja na lato, więc trzeba się w nią zaopatrzyć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązka dostała wysoką ocene i dobrze, bo już od dawna chce ją przeczytać, tylko ciagle mi do niej jakoś nie podrodze, ale chyba wreszcie wykorzystam swój rabacik i zaszaleję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyrysia ma rację, ksiązka wydaje sie być własnie taka "letnia" :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią przeczytam, jeśli nadarzy się taka okazja. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cyrysia-> więc musisz przeczytać:) a lato się już kończy więc trzeba się pośpieszyć:)

    Kuchareczka-> letnie krajobrazy tylko to podkreślają:) POzdrawiam również:)

    Cassiel-> :)

    Natula-> szalej, szalej...a jak masz do tego jeszcze rabacik:) no to szalej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To muszę się pośpieszyć bo upalnych dni będzie coraz mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka faktycznie jest świetna. Osobiście- dawno tak dobrej historii nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka chodzi za mną już od dawna i zawsze zdarza się tak, że kupuję akurat coś innego. Ale nie odpuszczę i jeszcze tego lata chcę mieć ją w swojej biblioteczce ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm i po raz kolejny spotykam się z pozytywnymi i negatywnymi opiniami tej książki. Muszę w końcu sama przeczytać i wyrobić sobie swoją opinię:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolmanka-> w sumie ja czytałam same pozytywne, ale myślę, że mimo mojego pozytywnego nastawienia do książki- można się przyczepić do wielu momentów, no i dosyć dużo tego typu książek już jest na rynku. Mimo to mnie się podobało, R.P. Evans ma swój styl i on mi podchodzi...tak na odstresowanie:)

    Surinder-> no to śpiesz się, śpiesz:)

    Książkoholiczka-> a czytałaś wcześniejsze książki autora? Polecam:)

    Jussi-> no niestety tak, choć ten tydzień w Krakowie słonecznie łaskawy:)

    OdpowiedzUsuń