środa, 15 czerwca 2011

"Stojak" Artur Wieczyński

Któż z nas nie spotkał w swoim życiu pana OCHRONIARZA- pracownika ochrony?
Czy to w supermarkecie, czy na parkingu, czy w swoim własnym miejscu pracy choćby.
Są, byli i będą. Przechodzimy zazwyczaj koło nich albo się na nich denerwując - bo patrzą nam na ręce nie raz oskarżycielsko (no może ja tak tylko mam, ale jak wchodzę do Sephory to mam wrażenie, że jestem dla pana z ochrony totalną, potencjalną złodziejką), albo zupełnie ich ignorując. Czasem zdarza się, że wylejemy do nich/na nich swoje żale, że np. szamponu nie ma tego co chcemy, a ceny to już absurd...(jakby to oni je ustalali???), czasem zaś pomyślimy o nich (i proszę się tu nie wypierać!) lekko kpiąco- "ten to się namęczy...heh".
A ja od teraz za każdym razem, gdy zobaczę pana z ochrony wiem już, że pomyślę sobie, że lekko to on nie ma i że mu współczuję zawodu.
Na ten mój sposób postrzegania tego zawodu wpłynęła niewątpliwe przeczytana przed chwilą książka.
Pierwsza (ponoć, ale o innej nie słyszałam, więc raczej tak) oparta na faktach powieść o pracownikach ochrony. O tych pracownikach na samym dole ochroniarskiej hierarchii. Tych pracujących właśnie w hipermarketach, na strzeżonych parkingach lub w biurowcach. Gdzie wydawałoby się, że praca powinna być lekka i przyjemna, a jest wręcz torturą.
Bohater książki, niejaki Patryk Boszczuk jest takim pracownikiem. Najpierw pracuje jako ochroniarz w Fabryce Batonów, lecz skuszony perspektywą zmian na lepsze trafia do pracy w ekskluzywnym biurowcu. Niestety nie jako biznesmen w gustownym garniturze, tylko znowu ochroniarz w paskudnym mundurku.
W mundurku, w którym przyjdzie mu czasem przestać cały dzień i noc, a nawet więcej. W mundurku, który bardziej przypomina niewolnicze kajdany niż wygodne ubranie.
Bardzo blisko bowiem opisanej przez autora pracy do porównania z niewolnictwem. No bo jak inaczej nazwać pracę za pół stawki, bez możliwości skorzystania z toalety lub przerwy na jedzenie? Jak inaczej nazwać oszukiwanie pracownika, zmuszanie go do wykonywania czynności, których robić on nie chce de facto nie musi? Jak inaczej nazwać upokarzanie pracownika i pogardzanie nim? A tak, wiem! Mobbing! Inaczej rzec nie można.
I tylko dziw bierze, że są ludzie, którzy się na to godzą, i że są ludzie, którzy tak innym robić potrafią!
Bo przecież ktoś tym steruje. Ktoś takie zasady wymyśla i je egzekwuje.
Mnie jeszcze dziwiła naiwność głównego bohatera. I nie tylko dotyczyła ona jego pracy, spostrzegania otaczającego go świata również. Ale może autor musiał trochę to przejaskrawić, by właśnie zwróciło naszą uwagę. Może i język czasami musiał być taki a nie inny, by podkreślić świat w którym żył Patryk.
I mimo paru minusów, które postawiłabym właśnie za totalną naiwność bohatera i zbyt momentami przejaskrawiony język to stawiam *****5***** i myślę, że warto książką się zainteresować, choćby po to by zmienić swoją opinię o tym zawodzie. Lub chociaż spróbować dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

Tym razem "Stojak" sfotografowany na stosie gazet, które służyły mi jako przerywnik w czytaniu. Widzieliście już nowy magazyn o książkach o jakże sugestywnym tytule "Książki"? Ja właśnie czytam...

 

Za "Stojak" dziękuję tym razem pani Kamili z Wydawnictwa Novae Res.
 
A. Wieczyński "Stojak", Wyd. Novae Res, Gdynia 2011, s. 299

12 komentarzy:

  1. Zapowiada się na kawałek przyzwoitej prozy. Dam jej szanse:)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię książki, które czerpią inspiracje z prawdziwego życia, dlatego chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka interesująca i jak książka wpadnie w moje łapki, to czemu nie:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie opowieśc, wydaje się bardzo interesująca, wpisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie brzmi bardzo ciekawie. Zapowiada się fajna książka :) Z chęcią przeczytam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście dopisuję do listy :)

    Swoją drogą dobre określenie na ochroniarza-stojak ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaintrygowałaś mnie tym :) Chyba ochroniarze w Sephorze wszędzie są tacy sami, ja tam nie wchodzę, właśnie z tego względu, szalenie mi przeszkadza to uczucie, bo jestem osobą uczciwą aż do bólu :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Domi-> mam tak samo- tzn. irytuje mnie to, że ktoś mi na ręce patrzy, a w życiu nic nie ukradłam! Ale oni pewnie tak muszą! Niestety! A do sephory wchodzę zawsze na promocje;)

    Evita-> bardzo adekwatne do treści książki

    Kass-> mam nadzieję, że i Ciebie nie rozczaruje

    Monika-> cieszę się zatem, że Cię zainteresowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasandra-> :)

    Magda-> czasem aż mi się wierzyć nie chciało, że opisywane jest w tej książce prawdziwe oblicze to zawodu..ale niestety jakoś podskórnie wierzę, że to wszystko prawda...nawet jeśli przejaskrawiona to dalej prawda.

    Dr. Kohoutek-> mój mąż czytał i mu bardzo, bardzo się podobało- tak z męskiego punktu widzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie s słyszałam o tej książce , jednak po przeczytaniu twej recenzji, chce ją koniecznie mieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczna recenzja, a o książce szczerze mówiąc słyszę pierwszy raz. Może los da mi ją przeczytać :P a jak nie, to mu dopomogę i sprawdzę w bibliotece ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja sobie ją odpuszczę. Jakoś nie przypadła mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń