piątek, 3 czerwca 2011

"Oddech, oczy, pamięć" Edwidge Danticat


Czasem zdarza się, że książka, która powinna mi się podobać, jakoś mi nie podchodzi. Tak było właśnie tym razem. I niby wszystko ok, wszystko prawidłowo, składnie, ale... czegoś mi brakowało.
Może przez to, że dosyć długo podczytywałam tę książkę, a pewnie powinnam usiąść i skupić się na niej odpowiednio. Nie wiem...
Mimo wszystko historia przedstawiona w książce jakoś mną nie zawładnęła.
Dziwne, bowiem "Oddech, oczy, pamięć" ma być książką poruszającą, wywołującą skrajne emocje i zadziwiającą. Porusza bowiem wcale nie łatwe tematy.
Życie dwunastoletniej Sophie Caco zmienia się diametralnie, gdy musi opuścić swój rodzinny kraj i wylecieć do Nowego Jorku. Do swojej matki, dotychczas bowiem wychowywała ją jej ciotka- którą postrzegała jako swoją matkę, mimo iż wiedziała, że matką jej nie jest. Wszystko się zmienia, a mała Haitanka musi zmierzyć się z demonami z życia matki. Odkrywa tajemnice rodziny, dowiaduje się w jakich okolicznościach przyszła na świat i czego było to konsekwencją, Próbuje zrozumieć matkę, siebie i decyzje kobiet, które ją otaczały i miały wpływ na jej życie. Tajemnice rodziny miały bowiem na nią ogromny wpływ, wręcz się z nich wywodzi i teraz powinna się z nich uwolnić. Co wcale nie jest proste, wspomnienia dręczące matkę, silna więź haitańskich kobiet wcale jej w tym nie pomagają.
Losy Sophie poznajemy jakby na trzech płaszczyznach, najpierw jako dwunastolatka wylatuje z Haiti do Nowego Jorku, musi opuścić kochającą ciotkę i w końcu poznać swoją matkę, Musi zmierzyć się z "nowym", odkrywając tajemnice przeszłości. Następnie obserwujemy dorastanie Sophie- niespokojną młodzieńczość, w trakcie której życie Sophie znowu się zmienia. Poznaje dużo starszego od siebie mężczyznę, zakochuje się w nim. Kolejne demony wtargają do życia Sophie.
Na samym końcu obserwujemy Sophie jako matkę, żonę,dorosłą córkę i wnuczkę. Usiłującą pozbyć się demonów z przeszłości, walczącą o siebie i doceniającą to co te haitańskie, kobiece więzi jej dały...
I jakoś to wszystko było dla mnie bezbarwne, jakoś styl autorki totalnie mi nie podchodził, wręcz mnie rozpraszał i irytował. Nie ciągnęło mnie do tej historii, nie fascynowało lub przerażało to co czytałam..., cały czas brakowało mi czegoś, tej iskry, która ciągnęła by do książki moje oczy, przyśpieszałaby mój oddech i utkwiłaby mi w pamięci.
Faktycznie to nie książka dla mnie, stawiam jej więc tylko **2**, choć wiem, że na pewno  może się podobać- czego zresztą innym życzę!
Książka kojarzyła mi się z  nie wiem w sumie dlaczego z zieleniom traw i takie jej wymyśliłam tło.

E. Danticat, Oddech, oczy, pamięć, Wydawnictwo G+J, Warszawa 2007, s. 220

11 komentarzy:

  1. Cieszę się, że miałaś odwagę napisać szczerze jakie są twoje odczucia odnośnie tej książki. Czasem ciężko jest coś zachwalać, gdy naprawdę nie ma co. Ja i tak skuszę się na ta pozycję, gdyż wolę sama się przekonać, jakie na mnie wywrze wrażenie. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie opis wygląda na interesujący,nie będę specjalnie zabiegał o jej przeczytanie, ale nie mówię ze tego nie uczynię za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie książka również się nie podobała. Nie tyle sama treść co sposób prowadzenia narracji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cyrysia-> wiesz ja nie prowadzę bloga po to by coś zachwalać lub krytykować- pisze po prostu to co czuję, co myślę o przeczytanych książkach, piszę z głowy, bez reguł, zaleceń... i nie mam lęku przed wyrażaniem opinii. Dlatego i o tej książce napisałam prawdę- moją prawdę! Wiem, że książka się może podobać i naprawdę warto samemu się przekonać o tym. Ile książek tyle opinii:)

    Pisanyinaczej-> absolutnie nie chciałabym byś przeze mnie tego nie poczynił:)

    Dr Kohoutek-> dokładnie, sposób narracji drażnił i irytował, myślę, że to główna wada była. Pozdrawiam i witam u mnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha a ja właśnie o tłach - przejrzałam Twój blog właśnie dla tego tła, które "wyszukujesz" dla każdej książki. Fantastyczne połączenie, czasem zaskakujące, innym razem idealnie oddające treść książki! Dla mnie **5** hihi

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka mi się podoba,ale treść z tego co opisujesz już nie bardzo.
    Wiadomo,nie wszystko jest dla wszystkich :)
    Ale raczej nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją na swojej półce, ale skoro wystawiłaś niską ocenę to przeczytam ją później niż pierwotnie zakładałam. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama zastanawiałam się jeszcze dwa dni temu nad zakupem tej książki, ale jednak coś mnie powstrzymało. Może kiedyś...
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moni-> dziękuję za miłe słowa i niezmiernie się cieszę, że Ci się to podoba, idea była taka by pokazać książkę, którą czytałam i tło/kontekst w jakim ją czytałam lub z czym mi się kojarzyła- i choć nie zawsze jest to łatwe- uskrzydla czytanie:)

    Evita-> dokładnie, nie wszystko dla wszystkich i dlatego czytanie jest tak fajne, a rozmowy/pisanie o książka ważne:D

    Kasandra-> to będę czekała na Twoje wrażenia z lektury

    Kass-> hehe proszę, intuicja, magia???:) mnie trochę okładka odrzucała. A książkę miałam pożyczoną.

    Niedopisanie-> mam nadzieję, że ciekawy i że będziecie z każdą książką opisaną przeze mnie, czekali też właśnie na te "zdjęcia" :) pozdrawiam

    NIedopisanie->

    OdpowiedzUsuń
  11. a do mnie ta recenzja przemawia i mam ochotę przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń