niedziela, 1 maja 2011

"Córki hańby" Jasvinder Sanghera


"Córki hańby" to książka po którą pewnie sama z siebie szybko bym nie sięgnęła. Po pierwsze dlatego, że raczej nie lubię czytać o tradycjach krajów muzułmańskich, trochę mnie ta kultura przeraża i niepokoi mnie czytanie o niej. Po drugie gdy pierwszy raz usłyszałam o tej książce miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie. Raczej postrzegałam ją jako jedną z wielu powieści, poruszających temat kobiet muzułmańskich. Jak wielkie więc było moje zaskoczenie, gdy książka wcale nie okazała się być powieścią, lecz raczej opowieścią, jakby reportażem o okrucieństwie wobec kobiet, literaturą faktu po trochę, a może i nie tylko po trochę.
Okrucieństwie, które wcale nie ma miejsca tylko w krajach Azji, lecz zdarza się (i to bardzo często) tuż koło nas, wyzwolonych Europejczyków. Wydaje się nam bowiem, że żyjemy w już na tyle rozwiniętym świecie, że kobiety mogą być wolne, mogą same decydować o swoim życiu, mogą robić to co chcą i są nawet za to szanowane. Otóż nic bardziej mylnego.
Jasvinder Sanghera ukazuje nam, że tuż obok tych wszystkich wyzwolonych, bądź po prostu wolnych kobiet, żyją kobiety, które praw do wolności nie mają żadnych, traktowane są jak rzecz, są poniżane, gnębione, a nawet mordowane. W imię, według mnie, chorych idei.
Autorka ukazuje nam to powoli otwierając nam oczy na te wszystkie okrucieństwa. Wcześniej napisała książkę o sobie, o swojej historii (niestety nie miałam okazji zapoznać się z "Zhańbioną", lecz wiem, że muszę to kiedyś nadrobić), tym razem ukazuje nam historie innych kobiet, historie kobiet do niej podobnych, kobiet, którym pomaga wyrwać się z piekła w którym żyją, które zgotowali im często ich najbliżsi. W sumie kobiet to może za duże słowo. Bowiem autorka przedstawia nie raz historię nastoletnich dziewczyn, które zostają zmuszane do aranżowanych małżeństw, bądź są zagrożone zbrodniami w imię honoru.
Udaje się jej pomagać tym dziewczynom i kobietom dzięki założonej przez siebie organizacji "Karma Nirvana". Organizacja ta zrzesza ludzi, którzy  mają na celu pomoc ofiarom przemocy domowej i zbrodni honoru. I co ciekawsze jej pomocą objętą są nie tylko kobiety, organizacja zajmuje się też pomocą dla mężczyzn, którzy o dziwo też w kulturze muzułmańskiej cierpią i bywają prześladowani.
Książka jak widać nie należy do przyjemnych czytadeł, mimo to czyta się ją bardzo dobrze. Zazdroszczę autorce tej umiejętności opowiadania o tym co ją spotkało i o tym co spotyka innych, z taką siłą, że czytający ma ochotę sam zaangażować się w jej walkę.
Cieszę się, że sięgnęłam po tą książkę, otworzyła mi oczy na pewne sprawy, pozwoliła jeszcze bardziej docenić to co mam i jakie wiodę życie oraz myślę, że trochę mną też wstrząsnęła. O to wydaje mi się w tego typu literaturze chodzi.


Ciężko się ocenia tego typu książki. Przecież ich treść nie podlega tutaj ocenie czy nam się podobała czy nie. Ja spróbuję raczej ocenić książkę w kategorii czy do mnie przemówiła. I właśnie w tej kategorii przyznaję *****5*****. Naprawdę warto od czasu do czasu przeczytać coś takiego.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

J. Sanghera "Córki Hańby", Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 245

14 komentarzy:

  1. Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie. Zgadzam się, zdecydowanie warto czasem przeczytać taką pozycję, nawet jeśli nie należy ona do lekkich i przyjemnych. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie książki zawsze wzbudzają we mnie złość i poczucie bezsilności. To bardzo dobrze, że ktoś stara się pomóc kobietom w tak cięzkiej sytuacji, ale ich izolacja od reszty społeczeństwa (nawet w wysoko rozwiniętym kraju) skutecznie tą pomoc uniemożliwia. I to jest najbardziej wkurzające. Czasami też sięgam po książki tego rodzaju, bo warto wiedzieć, a w miarę możliwości może i pomóc?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To są ukryte tragedie młodych kobiet które muszą milczeć w imię religii, rodziny i innych przekonań. Wydaje mi się że wiele spraw nie wychodzi poza pewne obszary życia, a szkoda...dlatego takie książki są potrzebne, abyśmy zrozumieli więcej niż wiemy w danym temacie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. PisanyInaczej-> a nawet jeśli nie zrozumieli, to przynajmniej poznali pare informacji, które może nas zainspirują do dlaszego pogłebiania wiedzy na różne tematy , również pozdrawiam:)

    Bigosowa-> kochana myślę, że autorka naprawdę odwala kawał dobrej roboty- raz się udaje, raz nie, ale ważne jest, że to coś innym uświadamia

    Annie-> ja i lekkie i przyjemne lubię i takie które mnie wymęczą okrutnie- tylko każda książka mam swój czas u mnie... pozdrawiam również:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Porusza ta książka i to bardzo. Ja także teraz czytałam o podobnej tematyce powieść, więc zapraszam do przeczytania mych wrażeń. Pozdrawiam serdecznie..

    OdpowiedzUsuń
  6. W niektórych książkach fabuła wręcz przewyższa treść i wtedy już nie zwraca się uwagę na poprawność, to czy dobrze się czyta i jest wciągające - takie powieści po prostu poruszają i przeszywają człowieka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgodzę się z przedmówczyniami. Tego typu książki wywołują u mnie ogromne emocje. Muszę odkładać je na jakiś czas, bo płonę z wściekłości i przeklinam los. Nie miałam jeszcze kontaktu z tą książką. Mam jednak nadzieję, że kiedyś spotkam ją na swej drodze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś zaczytywałam się w tej literaturze, mimo jej trudnego tematu. Wynikało to pewnie z tego, że w głowie mi się nie mieściło (i nie mieści nadal), że takie okrucieństwa można fundować kobietom, tfu! dziewczyn(k)om i to często z rąk najbliższych. Po tą pozycję na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam czytać o sytuacji kobiet w innych krajach, mimo iż przeczytałam już kupę książek na ten temat to nadal czytam je z zapartym tchem i wielkim sercem. Więc i tę pozycję na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie czytam i... oderwać się nie mogę. Takie to smutne, ile w niej okropieństwa, bólu i bezsilności...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam właśnie takie same obawy i takie same refleksje na temat tej powieści... Przerażające, że w XXI wieku dzieją się nadal takie rzeczy :((

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam na nią chęć od dłuższego czasu. Będę się za nią rozglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zrobiła na mnie duże wrażenie, choć przyznaję, że o wiele większe mimo wszystko miałam po książce "kwiat pustyni".
    Cięzko oceniać takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się powtórzę, przeczytam i kupię. To trudny, smutny, niestety prawdziwy temat i warto czytać, choćby, jak wspomniałaś, docenić to, co się ma
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń