niedziela, 8 maja 2011

"Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren

Nigdy nie zapomnę, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z tą książką. Wcześniej czytałam już inne polecane pozycje pani Astrid Lindgren, zakochałam się w nich i jak to ja chciałam więcej i więcej....
Jakież było moje zdziwienie, połączone oczywiście z radością, gdy pewnego wigilijnego wieczoru blisko 20 lat temu znalazłam pod choinką kolejną książkę uwielbianej przeze mnie autorki. Tym razem była to właśnie książka "Bracia Lwie Serce". Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że zamiast wtopić się w ich lekturę musiałam czytać znienawidzoną przeze mnie książkę "O Krasnoludkach i o Sierotce Marysi". Może właśnie dzięki temu jeszcze bardziej nie mogłam jej polubić????
Pamiętam też jak ukradkiem podczytywałam po kilka zdań, jakby w nagrodę, za przeczytany rozdział "Sierotki".
Tak wyglądała znaleziona pod choinką książka.

Pamiętam te emocje, które wywoływały te czytane po kilka zdania. A gdy już mogłam całkowicie wtopić się w wymarzoną książkę - wtopiłam się zupełnie! I od tego czasu, gdy mam na szybko wymienić ulubione książki z dzieciństwa, Bracia Lwie serce" przychodzą mi na myśl, jako jedni z pierwszych.
Niestety ową książkę- prezent ktoś mi po prostu zakosił. Komuś pożyczyłam i już do mnie nie wróciła. Strasznie mi tego szkoda.
Tym razem w moje ręce trafiła książka wydana w eleganckiej edycji. Też wydana przez Wydawnictwo "Nasza Księgarnia".  Czym się różni? Chyba tylko okładką i formatem. W środku ku mojemu zaskoczeniu i ogromnej radości są ilustracje przedrukowane z szwedzkiego wydania książki. Takie same jak w mojej pierwszej wersji. No i przede wszystkim jest ta sama treść, która mnie urzekła już gdy byłam dzieckiem. Piękna historia o przyjaźni, braterskiej miłości, która przezwycięża nawet śmierć, o walce dobra ze złem, dążeniu do wolności. Historia wzruszająca, dająca do myślenia, a przede wszystkim patrząc już z punktu widzenia osoby dorosłej pouczająca. Porusza trudne tematy lęku przed śmiercią, samotności i choć podejście autorki do tych tematów jest przez niektórych uznawane za kontrowersyjne (w sumie mnie już jako dorosła też trochę szokuje) wtedy jako dziecko oszalałam na jej punkcie i szczerze powiedziawszy bardzo podoba mi się i dziś.
Polecam, dla tych trochę starszych dzieci (powyżej 8 lat- jak nawet doradza samo wydawnictwo). Książki nie oceniam, bowiem czytałam ją juz nie raz i to powinno być jej największą notą.
I przy okazji przedstawiam Wam mojego ukochanego "ikeowego" misia Ignacego:)
Ignacy często towarzyszy mi, gdy w swych lekturach powracam do dzieciństwa. Towarzyszył mi i tym razem.

A. Lindgren, "Bracia Lwie Serce", Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2009, s. 272

9 komentarzy:

  1. Ja nie przeczytałam wielu książek AL. A szkoda, bo pamiętam, że te dwie bardzo mi się podobały. To były "Dzieci z Bullerbyn" i "Ronja, córka zbójnika". Mama chciała mi kupić "Braci Lwie Serce", ale niestety księgarnia była nieudolna i nie sprowadzili. Ale kiedyś na pewno przeczytam, choćby to miało być dopiero wtedy, gdy sama będę miała dziecko ^^.

    OdpowiedzUsuń
  2. Alina-> obie wymienione przez Ciebie książki uwielbiam! A z Pippi Pończoszanką się nie zetknęłaś nigdy? No to musisz przeczytać! Bo Astrid Lindgren naprawdę należy do rewelacyjnych pisarzy dziecięcych! Wszystkie jej książki mam zamiar kupić dziecku ...kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety z Pippi jedynie w filmie. Bardzo chętnie bym przeczytała, ale nie mam jak ^^. Ale to też w jakiejś przyszłości na pewno ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. I czytasz "Ostatnie fado"! Ja to ogroooomnie chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Alina-> Na razie jestem na początku "Ostatniego Fado",ale zaczyna się obiecująco ( dopiero zaczęłam, bo "Bracia Lwie Serce" zabrali mi czas...) i powiem CI, że już sama okładka mnie fascynuje, a w dotyku jest po prostu rewelacyjna! Co dziwne mam tak po raz pierwszy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam "Braci Lwie Serce", własnie to stare wydanie, czytałam chyba miliony razy. Gdy mnie ktoś pyta o moje ulubione fantastyczne krainy z dzieciństwa( w sumie to rzadko mnie ktos o to pyta:)) moge wymienić jednym tchem Nibylandię Piotrusia, Narnię i własnie Nangijalę ( czy to nie dziwne, że wszystkie są na N?:)) W każdym razie Sucharek i Jonathan towarzyszyli mi wiele razy w dzieciństwie i kocham ich jak własnych braci. A druga moja ukochana książka Astrid to "Ronja, córka zbójnika".

    Nie mogę się już doczekać aż poczytam synowi:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Racja. To były książki, ale na szczęście "Bracia Lwie Serce" należy do kanonu lektur w szkole podstawowej, a dzieci chętnie to czytają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Również miło wspominam :) W ogóle większość książek z dzieciństwa szalenie miło mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń