wtorek, 26 kwietnia 2011

"Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess Cooke


Mimo tego, że czytam dużo książek, że czytam też dużo o samych książkach, czasem gdy znajomi pytają "co przeczytać?' zdarza się, że muszę chwilę podumać zanim im coś polecę.
A to próbuję wyszukać coś pod ich gust, a to myślę co mogłoby ich akurat zainteresować, a czasem po prostu muszę sobie przypomnieć co sama czytałam... i co godne jest uwagi.
Bo czasem tyle tytułów w mojej głowie, a czasem żadnego.
Teraz jednak już bez chwili zastanowienie wiem co im będę odpowiadała: "wiesz, musisz przeczytać "Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess-Cooke!". Dodam jeszcze na pewno, że to REWELACYJNA książka jest, że nie pozwoli im oderwać od siebie oczu, a jeśli nie nawet oczu to na pewno myśli!
Bo ja mimo, że przeczytałam ją już parę dni temu nie mogę o niej przestać myśleć! Rozbudziła moja wyobraźnie, poruszyła emocje, wywołała tysiące myśli, które omijałam wcześniej, no i zaciekawiła jeszcze bardziej tematyką Aniołów.
Mogę bez wahania stwierdzić, że jestem totalnie oczarowana, wręcz zakochana i to jedna z "tych" książek - książek, które bezdyskusyjnie przemawiają do mnie, które po prostu podbijają moje serce.
Historia w niej przedstawiona to historia kobiety- Margot, która po swojej śmierci zostaje ... własnym Aniołem Stróżem. Dziwne? Ano dziwne, ale intrygująco dziwne.
Zostaje swoim Aniołem Stróżem, Aniołem o imieniu Ruth, który ma strzec Margot- czyli właśnie siebie i obserwować jej życie- nie mogąc na nie wpływać. No tu nie do końca tak jest, ale... 
Dlaczego? Z różnych powodów, o których nie mogę napisać. Mogę tylko wspomnieć o jednym z nich- Ruth ma możliwość dowiedzenia się prawdy o swojej śmierci, o tym jak i dlaczego zginęła. My dowiadujemy się tego razem z nią. Lecz zanim tego się dowiemy dostajemy naprawdę rewelacyjną dawkę dobrych i złych momentów z jej życia, dostajemy sporą dawkę emocji. Obserwujemy życie Margot i tak jak Ruth  jako swój Anioł Stróż nie mamy na nie żadnego wpływu- możemy tylko obserwować, przeżywać i w sumie możemy też oceniać- bo tego się nie ustrzeżemy. Nie będę się już rozwodziła nad treścią książki, jak na pewno zauważyliście zrobiło się o niej głośno na wiele blogach.
I pewnie znajdą się tacy, którzy pomyślą, że tak tą książkę wychwalamy bo to dobry marketing. Otóż myślcie co chcecie, ja też tę książkę odstałam od Wydawnictwa, ale z czystym sumieniem mogę napisać, że jest rewelacyjna (tak wiem, że się powtarzam) i naprawdę warto ją sobie kupić! Bo ani nie będziecie chcieli od niej oderwać wzroku, ani nie będziecie umieli o niej przestać myśleć. Rewelacyjna, zupełnie inna niż dotychczas przeczytane przeze mnie książki- ma prawo być wychwalana przeze mnie i przez innych- oby takich książek do pochwał było jak najwięcej!
Nie sposób też nie wspomnieć o okładce- piękna! Ukłon w stronę jej twórcy! Niby nic nadzwyczajnego, a jednak człowiek nie może obojętnie obok niej przejść (sprawdziłam na innych!).


Tematyka Aniołów tak mnie zainspirowała, że nawet znalazłam w pewnej książce przepis... na Anioła- z masy papierowej! Myślę, że kiedyś przepis wprowadzę w życie.


Książce stawiam największą ******6******        i cała w achach i ochach  POLECAM gorąco!

Za możliwość przeczytania tak pięknej historii dziękuję Wydawnictwu Otwarte. Naprawdę to były cudowne chwile z książką.
A teraz trochę prywaty:
Święta minęły zawrotnie szybko, jak to Święta. Naprawdę mogę zaliczyć je do udanych, mimo lekkiej grypy żołądkowej. Dziękuję wszystkim ogromnie za życzenia- nawet nie wiecie jak miło było je czytać. Przepraszam, że nie wpisałam się pod Waszymi życzeniami- autentycznie nie miałam czasu, najpierw przygotowania do Świąt pochłonęły mnie zupełnie, a potem Świętowanie w gronie najbliższych. Niemniej pamiętajcie, że każdemu z Was mnie tu odwiedzających życzyłam z głębi serca wszystkiego dobrego.
Co jeszcze? Chciałabym Wam też wspomnieć o akcji, która mi się spodobała bardzo. Mam nadzieję wsiąść w niej udział. Więcej poczytajcie tutaj i tutaj .
Pozdrawiam ciepło ze słonecznego Krakowa- pogoda iście wiosenna, czyta się przy niej szalenie miło!

C. J. Cooke, "Zawsze przy mnie stój", Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2011, s. 320

15 komentarzy:

  1. No cóż skoro tak zachwalasz to muszę dopisać na listę :P Okładka mi się podobała, ale jakoś tak bez wielkiej miłości i jak na razie to książka ta nadal jest w dalszych planach :P
    Fajna ta akcja róża i książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś zachwycona tą książką widzę :)
    Dużo o niej ostatnio na blogach, ale każda recenzja przekonuje mnie tylko o wyjątkowości tej pozycji. Na pewno muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super recenzja, ja dzisiaj zamówiłem dwie inne książki do recenzji, wyślę maila o tą, a zrezygnuję z innej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona jest przecudowna, przewspaniała! I baaardzo się cieszę, że Tobie również się podobała. Szczerze liczę na to, że nie trafi się ktoś, kto ją zmiesza z błotem. Ja nie widzę podstaw ku temu, ale różnie bywa. Cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie sprawdziłem...ja zamówiłem tę książkę do recenzji...:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. pisanyinaczej-> no widzisz, więc jednak przeznaczenie:) :D

    Alina-> wiesz co mam takie same nadzieje i odczucia jak ty, jakoś nie umiałabym zrozumieć negatywnej - obrzucającej tę książkę recenzji- według mnie może nie trzeba jej pokochać, ale nienawidzić jej nie można!

    BookEater-> to jest jedna z tych książek, co do których choćby mi je wszyscy obrzydzali- to ona i tak będzie mi w sercu leżeć- i o to chodzi właśnie, stąd te zachwyty.

    Zaczytana-w-chmurach-> no cóż wiesz plany można zmieniać:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz...ja lubię czytac o tym co Ty czytasz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Beato-> to chyba najmilsze słowa jakie na tym blogu usłyszałam:) dziękuję Ci bardzo:) między innymi dlatego lubię tu pisać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro jesteś nią taka zachwycona to może kiedyś się na nią skuszę :). A na razie dodaje do kategorii "chce przeczytać" :).

    PS. Współczuję grypy żołądkowej. Nawet jeśli była lekka wiem przez co przechodziłaś. Nie życzę tego nikomu.

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba muszę komuś podkraść tą pozycję, skoro tak ja wszyscy polecacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo, czuję, że mojej nastoletniej "pożeraczce książek" przypadnie do gustu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już ją mam na liście, bo wszyscy zachwalają:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anulka-> myślę, że i Tobie i "pożeraczce" do gustu przypaść może:0

    Viconia, Lena -> i mają co!

    Katarzyna-> cóż jedyny pozytywny aspekt to to, że waga poszła w dół:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No, sporo pozytywnych recenzji. Tym bardziej jestem ciekawa lektury i tego, do czego mogłabym się przyczepić :P :P :P

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam okropną ochotę na tą książkę :D
    Tak pozytywne recenzje mnie zupełnie pozytywnie zdziwiły i ucieszyły, że w końcu coś fajnego trafi w moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń