sobota, 2 kwietnia 2011

"Papierowy motyl" Marika Krajniewska


Po przeczytaniu "Zapachu malin" wiedziałam, że Marika Krajniewska jeszcze kiedyś do mnie powróci. Wiedziałam, że na sto procent moja fascynacja "Zapachem malin" spowoduje, że dotrę do pozostałych utworów autorki. Dotarłam! Dotarłam do debiutu Mariki Krajniewskiej.
Na mojej półce przysiadł "Papierowy motyl". Przysiadł i na zawsze na tej półce zostanie - bo to jedna z tych książek, jakie na nic innego nie zamienię i po prostu muszę je u siebie mieć. Choćby po to, żeby przypominać sobie, że polscy autorzy zaczynają ukazywać mi to czego nie dostrzegałam wcześniej- to, że są wśród nich autorzy rewelacyjni!
Tak, bo pani Marika Krajniewska po raz drugi swoją książką wywołała u mnie to czego szukam czytając. Wywołała u mnie emocje. Silne emocje. Wzruszenie, współczucie, złość i radość. Ale też tęsknotę i zadziwienie. Może spróbuję Wam uzasadnić skąd te uczucia opisując po trochu treść książki i treścią ową właśnie je argumentując.
Wzruszenie - nie sposób bowiem się nie wzruszyć jeśli czyta się o historii młodej matki zmagającej się ze śmiertelną chorobą swojej pięcioletniej córki.
Współczucie- tak, bo gdy zaczyna się przeżywać to co przeżywa bohaterka można zacząć jej naprawdę współczuć. I nie tylko tego, że ma tak ciężko chore dziecko. Można jej współczuć tego, że nie miała łatwego życia- że wychowywała się w domu dziecka, że musi pracować w taki sposób w jaki pracuje, że bywa bezsilna..., że tak sama wychowuje dziecko, że jej życie wcale nie jest proste.
Złość- złość na to, że bezbronne dzieci mogą tak ciężko chorować, że właśnie wobec tego jesteśmy tak często po prostu bezsilni... złość, że gdy zaczyna się już dobrze układać, to nagle znowu coś musi runąć...
Tęsknota- tak zrobiło mi się tęskno gdy czytałam o przyjaźni utraconej przez główną bohaterkę... taka jakby "osobista wycieczka"...
Zaskoczenie- wywołało czytanie o tym, że sprawy, które wydają się stracone, wcale takimi być nie muszą, że czasem los daje nam ogromną szansę, a życie zaczyna się do nas uśmiechać. Zaskoczenie wywołało u mnie też trochę zakończenie książki, ale o nim "cichosza"!
Radość... myślę, że podstawowym czynnikiem wywołującym u mnie radość była po prostu możliwość czytania tej książki- z każdej strony bowiem wynikało coś z czego można się cieszyć, w czym można pokładać nadzieję, coś w co można wierzyć, tak po prostu... Radość z faktu, że nie każda droga przed nami musi być prosta, ale grunt, że przed nami ona jest...

Wciągająca to książka i faktycznie zgodnie z opisem na okładce nie można być wobec niej obojętnym.
I owszem pewne sprawy są przejaskrawione, ukazane w może za prosty sposób, ale o to chodzi...!
I kompletnie mi to nie przeszkadza, aż się sama sobie dziwię!
Będąc w dalszym ciągu pod wrażeniem książki stawiam ******6****** i oświadczam, że swym debiutem pani Marika (nawiasem mówiąc rewelacyjne imię) rozkochała mnie w swoim pisaniu jeszcze bardziej, a apetyt na jej książki wzrósł, oj wzrósł. Dobrze, że na półce czeka "Era kobiet". Mam nadzieję, że i nią się nie rozczaruję!

Za "Papierowego motyla" bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res 


M. Krajniewska, "Papierowy motyl", Wydawnictwo Novae Res, 2009, s. 156

14 komentarzy:

  1. Przepiękna książka, która na mnie też zrobiła duże wrażenie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twojej recenzji chętnie ją kupię, zapraszam do mnie.......także książki

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, to jest piekna, wzruszająca i mądra książka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po recenzji Skarletki tak bardzo chciałam przeczytać "Zapach malin"... I wciąż tego nie zrobiłam, ech.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusisz :D Okładka też śliczna więc napewno sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie wczoraj w końcu na moją półkę trafił "Papierowy motyl". To jedyna książka Mariki, której jeszcze nie czytałam. Musiałam ją mieć, bo autorka porusza moimi uczuciami na sposób, który bardzo lubię. Polecam twórczość tej Polskiej pisarki. Prywatnie jest ona wspaniałą, wrażliwą osobą. Ale o tym możecie przeczytać na moim blogu. Ciesze się, gdy u innych czytam pozytywne recenzje jej książek. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Joanno-> tak jak pisałam wyżej już po "Zapachu malin" wiedziałam, że mogę liczyć na rewelacyjne doznania przy zgłębianiu twórczości pani Mariki. :) i tylko się to potwierdziło teraz, a kolejne książki myślę, że też mnie nie rozczarują! :)

    Dm1994-> faktycznie wydanie bardzo ładne i zachęcające do czytania

    Alina-> oj moja droga musisz to narobić! :) teraz tym bardziej!

    Monika-> dokładnie!

    Demismo-> kup, kup:) dziękuje za zaproszenie!

    Kasandra-> :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli wywołuje tak silne emocje to muszę koniecznie przeczytać!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam również podobne wrażenia do Twoich na temat tej książki :) Mam chęć na więcej twórczości Krajniewskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam chrapkę na ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Koniecznie się za nią rozejrzę;)

    OdpowiedzUsuń
  12. kusicie na blogach recenzjami tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami zwykłe książki sprawiają że staję się lepszy, ale bardziej niż zazwyczaj...

    OdpowiedzUsuń
  14. już od dawna mam w planach tę książkę, zwłaszcza, że z tą autorką jeszcze nie miałam do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń