środa, 27 kwietnia 2011

"Maciejka" Natalia Rogińska


Ta książka już na początku miała u mnie pod górkę. Po pierwsze chwile przed nią czytałam książkę, która szalenie mi się podobała, książkę, która jest według mnie dużą konkurencję dla innych książek, po drugie wcześniej czytałam już inną książkę Natalii Rogińskiej -"Gruba". Czasem mam tak, że jak już przeczytam wcześniej coś autora, to do kolejnych jego książek jakoś jak do jeża podchodzę. Może się boję, że się rozczaruję, może i nie, jakoś tak czasem mam i już!
Tym razem niestety obawy miałam słuszne. Bowiem się rozczarowałam. I chyba wiem dlaczego.
"Maciejka" to książka w pewien sposób zaskakująca, a w pewien sposób irytująca.
Trzydziestosiedmioletnia Karolina wciąż nie może spotkać tego jedynego, choć bardzo się na to nastawia, wciąż jest singielką, raczej stawia na przelotne romanse i szybkie chwile uniesienia. I wciąż się temu dziwi. Dlaczego tak jest? Ano może dlatego, że w dalszym ciągu czuje coś do pewnego Ministra Zdrowia, z którym w trakcie studiów miała romans i do którego szaleńczo porównuje każdego napotkanego mężczyznę? Czy może dlatego, że za mocno szuka?
W każdym bądź razie życie Karoliny ukazane jest w barwny sposób, a jej przygody zmuszają albo do śmiechu, albo do irytacji. Tak, właśnie - albo się śmiałam, albo irytowałam.
Skąd śmiech?
Myślę, że przede wszystkim z naprawdę zabawnego ukazania naszego społeczeństwa, z przedstawienia wielu współczesnych problemów i to w bardzo zabawny sposób. To wszystko pisane w bardzo dobrze, ciekawie stylistycznie i myślę, że z dużym polotem. 
Skąd irytacja? Może stąd, że miałam cały czas wrażenie, że bohaterka ma jakieś 23-24 lata, a nie 37. Wszystkie jej problemy, każda opisana sytuacja absolutnie nie pasowała mi do 37letniej kobiety, która jakby nie patrzeć powinna już trochę inaczej się zachowywać i inaczej patrzeć na świat. Wiem, że mogę być tutaj niesprawiedliwa, może nawet trochę staroświecka itp, itd, no, ale szczerze powiedziawszy nie znam żadnej 37latki w moim otoczeniu, która choć trochę zachowywała by się podobnie do Karoliny. Za to dwudziestoparolatek podobnych do niej znam na pęczki.
Co mnie jeszcze irytowało? Może zbyt  powolne początkowo poznawanie bohaterki, właściwie przez większą część książki, a potem szaleńczo szybko rozpisana akcja i... mega szybkie zakończenie. Tak, to wzbudziło we mnie irytację.
I myślę, że gdyby autorka zamiast dawać swojej bohaterce owe 37 lat dała jej trochę więcej rozumu, lub choćby po prostu napisała to wszystko co napisała, ale w kontekście dwudziestoparolatki to wszystko by było ok i tworzyło fajną całość. Tak to jakoś mi się wszystko rozjeżdżało, nie pasowało i nie łączyło w dobrą książkę.
Niemniej nie jest to książka zła, bardzo miło się ją czyta, mega szybko, a tak jak wspomniałam gdzieś wyżej- nie raz możemy wybuchnąć śmiechem lub przynajmniej uśmiechnąć się pod nosem. Do tego naprawdę trafne spostrzeżenia na temat współczesnego świata i całkiem, całkiem... choć chyba nie do końca dla mnie.
W związku z tym, że jak widzicie raczej średnio mogę się z tą książką zidentyfikować stawiam tylko ***3*** Mam nadzieję jednak, że wy odnajdziecie w niej coś dla siebie, a ja zamierzam jeszcze raz spotkać się z twórczością młodej autorki, "Alicja" już czeka na półce. A na koniec iście wiosenne wydanie "Maciejki"- z wiosennym kwiatkiem, który służył przez moment za zakładkę.



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.




N. Rogińska, "Maciejka", Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 224

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się Twoja recenzja :) Aczkolwiek muszę przyznać, że ja nie miałam takich odczuć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja akurat znam kilka takich przypadków u znajomych przed 40-ką, więc może dlatego było mi łatwiej zrozumieć zachowanie Karoliny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja aktualnie ją czytam i bardzo mi się podoba. Mam nieustające salwy śmiechu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przyznam się szczerze, że na początku też mnie irytowała, może nie przyzwyczajona jestem do takiego stylu, ale później już było lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też czytałam 'Grubą' i pamiętam, że pochłonęłam ją bardzo szybko. Dlatego też jestem bardzo ciekawa 'Maciejki' ale widzę, że ty raczej jej nie polecasz.
    Zapraszam do siebie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj ta książka jest zdecydowanie nie dla mnie ;/
    A zakładka z kwiatka na prawdę napawa wiosenną aurą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Domi-> dziękuję, cieszę się zatem, że choć ja nie odebrałam jakoś pozytywnie książki to ty miałaś inaczej

    Biedronka-> a czytałaś już? zakładka iście wiosenna sprzyjała czytaniu

    Virgo-> "Maciejkę" też czyta się mega szybko, gdyby nie rodzinne chwile świąteczne pewnie przeczytałbym ją w godzinę, no góra dwie. Ja nie tyle jej nie polecam, co po prostu nie umiem ściemniać, że mi się podobała, gdy tak nie jest - zresztą po to powstał mój blog, żebym pisała o tym co naprawdę myślę! :)

    Cyrysia-> faktycznie pod koniec jest o wiele lepiej, albo się po prostu przyzwyczaiłam:)

    Futbolowa-> pewnie tak:)

    PsianyInaczej-> jak wspomniałam, ja też często się przy niej śmiałam, jednak mimo to mnie nie urzekła jakoś , niestety...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czeka sobie na półce, ciekawe czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po książkę na pewno nie sięgnę. Kilka opinii i opis z okładki mi wystarczy, aby wiedzieć, że główna bohaterka będzie mnie strasznie irytować, a fabuła mnie nie wciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. ...przegapilam Twoj ksiazkowy blog?:) bede zagladac:)
    a recenzja -super,co do Karoliny-juz mnie zirytowala;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Emocjo-> no proszę! a ja byłam święcie przekonana, że choć trochę podczytujesz mnie i tu..! no to się cieszę, że w końcu mnie odkryłaś:) zaglądaj, zaglądaj:) miło:)
    Karolina zaiste irytująca! :D ale może taka jej rola?:)

    Dario-> no czasem tak bywa, choć może warto się jednak samemu przekonać?

    Viconia-> a wiesz mam nadzieję, że tak, bo choć mi sie średnio spodobała, jakoś dobrze tej książce życzę!

    OdpowiedzUsuń