niedziela, 2 stycznia 2011

"Stokrotki w śniegu" Richard Paul Evans


Nie wiem czemu mnie ta książka urzekła. Czemu gdy kończyłam czytanie płakałam jak dziecko. Nie wiem czemu ta historia, aż takie wywołała emocje? Bo przecież to bardzo prosta historia, omawiana już nie raz w literaturze (fundamentalny przykład? "Opowieść wigilijna") w różny sposób...
Dobro, zło, niefortunne zdarzenie otwierające oczy na to co ważne, próba zmiany, zadośćuczynienia, obserwowanie zmian zachodzących w bohaterze/ bohaterach, nadzieja na lepsze, zmiana, radość z niej płynąca, przypieczętowana jakimś smutnym wydarzeniem, dającym nadzieję i mimo wszystko radość. 
Tak by można w skrócie.
Zatem czemu mi się aż tak spodobała? Bo ta książki mimo iż porusza tak naprawdę "obgadany" temat, ma w sobie ogromne pokłady magii i jest niby zwykła - ale niezwykła.
Daje jakąś taką wiarę w to, że nawet najgorsi ludzie potrafią się zmienić, że mimo iż pewne sytuacje są nieodwracalne, można próbować z nimi dalej żyć, starając się nie czynić zła. I że nie ważne ile mamy, co robimy, jeśli nie kochamy nie jesteśmy kochani to tak do końca szczęśliwi nie jesteśmy. Możemy sobie stwarzać złudę szczęścia, ale na ile ona wystarczy... nie wiadomo.
Wszystko to brzmi trywialnie, ale na tym życie polega. Dobre życie. I myślę, że dzięki tym trywialnym (a może wcale nie trywialnym) prawdom ta książka wzbudza takie emocje, jest przez czytelników tak pozytywnie odbierana. Zatem znalazłam odpowiedź na pytanie, które sobie na początku postawiłam. Czemu mnie ta książka aż tak urzekła? Bo to bardzo dobra książka jest.
No i oczywiście mimo iż wyjdę na okładkoholiczkę- zakochałam się w okładce, zresztą cały sposób wydania jest godny pochwały.Takie książki chce się mieć zawsze na półkach.
Książka zasługuje według mnie na ******6******, zatem i ja dołączyłam do jej zwolenników.

A i jeszcze cytaty:
"Wszyscy się od czasu do czasu gubimy. Jednak trzeba wierzyć, że warto się szukać." 

"Ludzie często szukają uzasadnienia dla swych decyzji, nieważne, czy dobrych, czy złych, zmuszając innych do zrobienia tego, do czego musieli zmusić siebie."

R. P. Evans, "Stokrotki w śniegu", wyd. ZNAK, Kraków2010, s. 297

12 komentarzy:

  1. Koniecznie chce ją przeczytać, ale cena mnie odstrasza jak na razie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka cudna, podobnie jak i niezwykły nastrój całości lektury

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę najlepiej czytać w święta :) ja czytałam dużo dużo wcześniej i czegoś mi zabrakło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż mój egzemplarz(prezent świąteczny) oczekuje na półce aż go przeczytam!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Łatwo się wzruszam, więc zdecydowanie zakupie i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi też od razu skojarzyła się z "Opowieścią wigilijną" i tak jak Ty po niej płakałam. Mimo, że rzeczywiście fabuła dość oklepana. Może to dlatego, ze ta ksiązka niesie ze soba tak wielką nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka jeszcze przede mną, ale moja mama przeczytała ją niedawno i bardzo jej się spodobała ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno przeczytam, poniewaz juz od jakiegos czasu na nia poluje:)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja może sięgnę po nią w następne święta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tajemnica33-> myślę, że to dobry pomysł- bo książkę fantastycznie czyta się w świątecznym klimacie:)

    Sara-> zatem owocnych polowań:)

    Kasandra-> zatem masz najbardziej wiarygodne źródło:)

    Scathach-> witam u mnie na blogu:) i zapraszam do czytania:)

    Biedronka-> raczej trudno się przy tej książce (a zwłaszcza końcówce) nie wzruszyć:0

    OdpowiedzUsuń
  11. Izuś-> to sie pośpiesz bo dobrze się tą książkę czyta w świątecznej (lub poświątecznej) atmosferze:)

    Lena-> a opalizujące stokrotki są po prostu urocze;)

    Isabella-> czasem tak bywa, że wiele elementów musi zgrać się w jedno...

    Vampire-> ja kupiłam w merlinie po jakiejś promocji- warto było! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie moglam sie od niej oderwac a na koncu ryczalam jak bobr...jakze niezwykla w swojej prostocie...goraco polecam...

    OdpowiedzUsuń