wtorek, 4 stycznia 2011

"Ostatnią kartą jest śmierć" Anna Klejzerowicz


Macie tak czasem, że siedzicie nad książką i niby się Wam podobało, ale kompletnie nie wiecie co o niej napisać?  Cobyście nie "ułożyli" to w pewien sposób książkę krzywdzi, a nie powinno? Ja tak dziś mam.
Książką ową jest właśnie "Ostatnią kartą jest śmierć", którą pochłonęłam mega szybko (bo niestety jest chudziutka) i chyba właśnie za szybko. Jak dla mnie cała akcja toczy się za szybko, za łatwo i za prosto. Co nie oznacza, że jest źle- jest dobrze, a nawet momentami bardzo dobrze. Bo historia- intryga-zbrodnia bardzo ciekawa. Do tego jeszcze tarot- który jest dla mnie jedną wielką niewiadomą- hm... dzięki tej książce już trochę tą niewiadomą nie jest.

Otóż tarot jest tutaj jakby podwaliną wszystkiego. Bowiem ginie wróżka- tarocistka Semiramida. Semiramidę parę miesięcy wcześniej odwiedza nasza bohaterka- Weronika Daglewska- dziennikarka, która niestety traci pracę i zostaje wolnym strzelcem. Do porad wróżki Weronika podchodzi bardzo sceptycznie, nawet je ją denerwują...., ale gdy dowiaduje się, że wróżka niby nieszczęśliwie zginęła coś nie daje jej spokoju, uważa, że coś tu jest nie tak. W tym przekonaniu utwierdza ją mąż wróżki, który prosi ją o pomoc w wyjaśnieniu tego co się naprawdę stało.
Jak przystało na książkę kryminalną od tego momentu życie Weroniki zmienia się diametralnie, zostaje wciągnięta w wir zdarzeń, które prowadzą do rozwiązania zagadki. A rozwiązanie? Hm... dosyć ciekawe. Przyznam się szczerze, że oczekiwałam czegoś "straszniejszego".... może i podejrzewałam o co chodzi, ale.... wcale nie jest znowu takie oczywiste.
I tak jak pisałam wyżej dla mnie to wszystko trochę za szybko się toczyło, pewne sprawy za prosto się rozwiązały. Może to właśnie przez naprawdę mała objętość książki- może, gdyby autorka bardziej rozpisała pewne wątki, byłoby mi łatwiej wczuć się w książkę.
Mimo wszystko się cieszę, że ją przeczytałam- za co dziękuję Wydawnictwu Oficynka, które kiedyś mi książkę przesłało, a ja w końcu do niej dotarłam.
Książkę oceniam na ****4**** i polecam na przykład do czytania w pociągu tzn. w trakcie podróży- bo akcja jest szybka, nudzić się nie da, a i podróż minie szybciej.
Aha, jeszcze plusik za okładkę chcę dorzucić, która po pierwsze przyciąga wzrok, a po drugie naprawdę oddaje charakter treści książki. Bardzo, bardzo, dobra!


A. Klejzerowicz "Ostatnią kartą jest śmierć", wyd. Oficynka, Gdańsk 2010, s. 192

10 komentarzy:

  1. Zwróciłam uwagę na okładkę - jest niepokojąca i ma w sobie cos przyciagającego. Sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja uwielbiam okładkę tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być naprawdę ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka taka sobie. Nic fenomenalnego, ale przeczytać się da:) Najlepiej właśnie w jakimś pociągu;)
    Za to okładka jest extra:D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam tak często, że nie wiem, co napisać ;D

    książki raczej nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka rzeczywiście przyciąga wzrok ;).
    Po przeczytaniu recenzji zdecydowałam, że po książkę jednak sięgnę, bo mimo tej szybkiej akcji może być ciekawa. Taka miła odmiana na zimowy wieczór ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta okładka mnie chyba prześladuje :) chyba muszę ją w końcu kupić i mieć z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam specjalnej chęci jej czytać, ale teraz się to zmieniło ;P
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu mam ją na oku, ale jakoś ciężko ostatnio wybrać się na jakiekolwiek zakupy... :)

    OdpowiedzUsuń