poniedziałek, 31 stycznia 2011

"Jesteśmy rodziną" Josie Lloyd, Emlyn Rees


Dosyć rzadko czytam książki pisane przez więcej niż jedną osobę. Nie znam też pary, która potrafiłaby razem stworzyć jakiś tekst- bo o książce nie wspomnę. Chodzi mi o parę żeńsko-męską oczywiście.
Dlatego już na wstępie autorzy książki przeze mnie opisywanej dostają ogromnego plusa. Piszę autorzy, bowiem książka "Jesteśmy rodziną" napisana została przez swoisty duet pisarski- angielskie małżeństwo- Josie Lloyd i Emlyn Rees.
Wcześniej zetknęłam się z nimi czytając dwie książki ich autorstwa "Chodźmy razem" i "Znowu razem" (recenzja tej książki była jedną z pierwszy przeze mnie tu napisanych). Obie książki mi się podobały, ale obie czytałam dosyć dawno temu- za czasów studiów - i ich odbiór (pozytywny) był dyktowany przede wszystkim moim wiekiem. Obie bowiem są o miłości, lekko ujętej i wesoło opisanej. Teraz pewnie by już ich tak pozytywnie nie odebrała.
Tym razem też jest o miłości. Jednak już wcale nie ujętej lekko, nie prostej i wcale nie zabawnej. No bo jakże zabawna może być miłość, która by mogła być spełniona musi nieść za sobą ofiary. W ludziach i nie tylko....
"Jesteśmy rodziną" to przede wszystkim historia pewnej rodziny. Rodziny, która rozpadła się pięćdziesiąt lat temu. Rozpadła się w tragicznych okolicznościach, a teraz też w całkiem nieciekawych okolicznościach ma szansę zacząć wszystko od nowa. A jeśli nawet nie zacząć od nowa, to przynajmniej się pojednać. Lub pojednać się spróbować. Tylko czy jest to możliwe? Tego właśnie dowiemy się czytając tę książkę.
Razem z bohaterami książki przeniesiemy się w lata pięćdziesiąte, do małej nadmorskiej miejscowości, w której wydarzenia ówczesnych dni odbiły piętno na życiu naszych bohaterów. Wydarzenia tamtych dni w książce przeplatają się ze współczesną opowieścią o poszukiwaniu miłości i pojednania. W ten sposób możemy zrozumieć wydarzenia z przeszłości, możemy też zrozumieć współczesne wydarzenia, dla mnie naprawdę dobry pomysł na trzymanie czytelnika w napięciu.
 Bo historia tak przedstawiona trzyma w napięciu, stopniowo się rozwija i mimo iż może jakoś wyjątkowo nie zaskakuje to  zakończenie i tak daje satysfakcję z przeczytanej książki.

To taka zwykła, normalna książka, taka do nieśpiesznego czytania, ale wcale nie nudząca. Cieszę się, że doczytałam ją do końca i mam plan przeczytania wszystkich książek autorstwa tego duetu. Stawiam dobrą ****4****.

Ps. Postanowiłam, że od tego posta każda czytana przeze mnie książka będzie specjalnie sfotografowana - taki mały dodatek ode mnie i od moich marzeń od fotografii:) Jakoś tak bardziej osobiście się zrobi:)Na zdjęciu postaram się ukazać coś co mi się z książką kojarzyło lub co przy czytaniu jej mi towarzyszyło.


Zaczęłam ferie- zatem spodziewajcie się mojej większej aktywności. No i znowu wróciłam do "Cukierni pod Amorem"- na razie przypominam sobie pierwszy tom (a rzadko zdarza mi się dwa razy czytać tą samą książkę i dalej ochać i achać), ale już wkrótce wgryzę się w drugi:).

J. Lloyd, E. Rees "Jesteśmy rodziną", wydawnictwo MUZA, Warszawa 2005, s. 453. 

8 komentarzy:

  1. Nie czytalam jeszcze niczego z tej serii, a widialam, ze dosc duzo sie ksiazek ukazalo, ta akurat jakos do mnie nie przemawia..:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą ksiażkę u siebie na półce i jakoś nie mogę się za nią zabrać :). Ale po Twojej recenzji chyba się przekonam :D.
    Pozdrawiam!
    book-love.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie czytałam nigdy żadnej z książek tego duetu, ale spróbować nie zaszkodzi, kto wie, może być ciekawie ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika-> tak jak CI kiedyś pisałam (całkiem niedawno) nie każda książka jest dla nas:) a tą serię lubię tak sobie od czasu do czasu poczytać.

    Caroline-> cieszę się, że Cię zachęciłam:) niech się książka nie męczy na półce ... czytaj i... przy niej się nie męcz :D

    Surinder-> może faktycznie być ciekawie:) ja chcę przeczytać jakieś pozostałe trzy książki, których tego autorstwa nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo sympatyczny pomysł ze zdjęciami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś.. ;) Zobaczymy, teraz raczej nie mam ochoty..

    OdpowiedzUsuń
  7. oj, coś czuję, że ta książka dobrze by mi zrobiła

    OdpowiedzUsuń
  8. Mag-> zatem nic tylko musisz spróbować sobie zaaplikować:)

    Madeleine-> :)

    Lirael-> tak sobie wymyśliłam, zobaczymy jak pójdzie:)

    OdpowiedzUsuń