czwartek, 24 czerwca 2010

WYNIKI KONKURSU "PIER(W)SI W POLSCE"

Jedyną wadą organizowania konkursów u siebie na blogu jest to, że jest się odpowiedzialnym za to które osoby zostaną nagrodzone. Hm...nie byłoby problemu, gdyby nagród było tyle co do konkursu zgłoszonych. To jednak byłoby za piękne.Chociaż pewnie powinnam się w ogóle cieszyć, że za moim małym pośrednictwem ktoś zostanie obdarowany:). Więc się cieszę, a werdykt choć ciężki do ustalenia, podaję do Waszej wiadomości. ;)
Tym razem musiałam z Waszych wypowiedzi wybrać dwie. Wypowiedzi było dziewięć. KAŻDA mi się podobała, każdej z Was chciałabym taki album wysłać, ale nie mogę. Musiałam wybrać tylko dwie osoby. No masakra, nienawidzę wybierać! Zwłaszcza jak to z czego mam wybrać podoba mi się w całości.
Zatem przeczytałam co napisałyście, poachałam, poochałam swoim zwyczajem i pomyślałam, że wybiorę dwie wypowiedzi, które jakoś najbardziej do mnie przemawiają. Zaznaczam jednak, że w każdej z wypowiedzi coś mi się podobało! Każda wypowiedź poruszyła coś we mnie.
Jednak ostatnimi czasy, jako do młodej mężatki, przemawiają do mnie sprawy- tematy  związane z mężem i z dziećmi... I w ten sposób wybrałam wypowiedzi Maleństwa i Skarletki.  
Wasze wypowiedzi poruszyły mnie najbardziej, poruszyłyście moje serduszko, które w mych piersiach drzemie.... Maleństwo- Twoje słowa w poruszyły we mnie tą nutkę dotyczącą macierzyństwa, które jeszcze  przede mną.... Skarletko- powiem Ci, że też niecierpliwie czekam na ten moment karmienia piersią....coś magicznego...z czego nigdy nie chciałabym zrezygnować właśnie przez np. raka...

Zatem wszystkim uczestnikom zabawy DZIĘKUJĘ za wpisy, każdy jak już pisałam wcześniej był dla mnie bardzo ważny, a Maleństwo i Skarletkę proszę o przesłanie adresów i nr telefonu (dla sponsora nagród- kurier będzie dzwonił:) ) na mój adres. Ja przekażę je dalej tzn. do pani, która wysyłką nagród się zajmuję.
Oczywiście waszych danych nie wykorzystam w żaden inny, niegodny sposób ;) .

wtorek, 22 czerwca 2010

paczka, prrezenet, piersi, konkurs:)

Jak ja uwielbiam paczki:)
A zwłaszcza takie paczki, w których przychodzą prezenty.
Zwłaszcza książkowe prezenty.
Podsumowując mój przydługi wywód... UWIELBIAM PACZKI Z KSIĄŻKAMI W ŚRODKU.

Właśnie dziś mogłam się mojemu uwielbianiu oddać z lubością. Bowiem przywędrowała do mnie paczucha cudna z albumem 'Pier(w)si w Polsce.
I teraz siedzę i się rozpływam nad nim. REWELACJA!
Zdjęcia pierwsza klasa- aż sama się zastanawiam czy nie zrobić Mężowi miłemu na 30te urodziny takich posterów. Oczywiście ze mną w roli głównej i jedynej.
Tekst przy zdjęciach też bardzo mi się podoba, jeszcze nie zdążyłam wszystkich zwierzeń bohaterek przeczytać, ale już jestem zachwycona.
Bardzo przydatne jest też "Informatorium medyczne" znajdujące sie juz na końcu albumu.
I właśnie przeglądam wywiady z osobami, które mają odpowiednią wiedzę lub doświadczenie w tym zakresie. Wywiady są zwieńczeniem albumu.

Tak już bez względu na mój konkurs (który myślałam, że wywoła większe poruszenie) albumem jestem naprawdę zachwycona.
Jednak do konkursu dalej namawiam- został jeszcze jeden dzień, a teraz jeszcze bardziej wiem, że warto wziąć w nim udział.
Zatem jeszcze raz gorąco zachęcam i dziękuję już osobom, które się już zgłosiły:)

czwartek, 17 czerwca 2010

"Ciężar milczenia" Heather Gudenkauf


Zachwycona jestem książka, a właściwie nie tyle książką co historią. Bo książka owszem dobra, nawet bardzo dobra, ale przyczyniła się do tego opisywana w niej historia, ale czyż nie o to chodzi, czyż nie jest to jedno i to samo, przecież książka= historia. Jakaś. Raz lepsza, raz gorsza, raz lepiej ujęta, raz gorzej, ale ciagle jest to przecież jakaś historia...
Tą książką jak pisałam wyżej jestem zachwycona, pochłonęłam ją wręcz. Nie nudziłam się czytając, nie mogłam się wręcz oderwać, miałam wrażenie jakbym była w toku wydarzeń i każde odłożenie książki było powodowane tylko i wyłącznie potrzebą robienia tego co muszę. Czyli praca ... dom ... praca...spanie,...chociaż spanie na rzecz książki ogromnie ucierpiało.
Książka jest thrillerem psychologicznym, poruszającym bardzo trudne tematy takie jak: przemoc w rodzinie- fizyczna i psychiczna, alkoholizm i osamotnienie ludzi sobie bliskich.
Pewnego sierpniowego poranka znikają ze swoich domów dwie 7 letnie dziewczynki. Nierozłączne przyjaciółki. Pierwsza dziewczynka - Calli- po tragicznym wydarzeniu, którego była świadkiem w wieku czterech lat, przestała mówić. Z tym problemem boryka się cała jej rodzina i każdy zupełnie inaczej go postrzega. Calli nie mówi, lecz zaprzyjaźnia się z Petrą- drugą zaginioną dziewczynką, która z kolei pochodzi z idealnego domu, wzbudza we wszystkich sympatię  nawet czytając o niej zaczynamy ją lubić. Rewelacyjnie też opiekuję się Calli, jest dla niej wręcz jej "własnym głosem".
Gdy rodzice dziewczynek odkrywają, że ich nie ma zaczynają się poszukiwania dziewczynek. Poszukiwania, które rzucają nam światło nie tylko na sam fakt zaginięcia dzieci, ale też na ich rodziny, przyjaciół....
W trakcie opisu poszukiwań dowiadujemy się wiele o bohaterach książki, poznajemy ich historie i to jak sami je postrzegają, bowiem w tej książce narracja prowadzona jest z różnych punktów widzenia...wchodzimy jakby do głowy każdego bohatera- to on do nas mówi. Mnie się to osobiście bardzo w książkach podoba. W tej książce zwłaszcza. Brakowało mi tylko narracji ze strony ojca Calli. Ale może to był taki specjalny zabieg?
Co do rozwiązania, finału książki - ciekawy... oczywiście też poruszający bardzo ciężki temat- wykorzystania seksualnego.., ale więcej zdradzić nie mogę...

Książkę oceniam na ******6******, dziękuje Skarletce za użyczenie jej (czytam szybko następne i wszystkie odeślę przed lipcem) i polecam gorąco...na takie letnie popołudnie...bo czyta się szybko a jak się ma jeszcze wolny czas, to już w ogóle mega szybko można przeczytać. Warto!
I jeszcze Wam napiszę, że uwielbiam książki wydawnictwa MIRA:) bardzo przyjemnie się je czyta.

środa, 16 czerwca 2010

KONKURS ! Pier(w)si w Polsce

Jakiś czas temu pisałam na tym blogu o pięknym albumie "Pier(w)si w Polsce", albumie, którym byłam zachwycona- ze względu już na samą ideę, a gdy zobaczyłam go jeszcze na własne oczy to już w ogóle mój zachwyt sięgnął zenitu.
Los tak chciał, że dzięki uprzejmej pani, która się ze mną skontaktowała- zostałam ambasadorką akcji charytatywnej "Pier(w)si w Polsce" - właśnie promującej tematykę albumu. Wspieraną przez markę PHILIPS.

Ideą akcji jest zwrócenie uwagi na problem raka piersi w inny niż ogólnie przyjęty sposób -  to znaczy nie straszenie chorobą, lecz ukazanie piękna, by nauczyć się je chronić. I właśnie z myślą o tym powstał ten przepiękny album, w którym znane osoby (aktorki, piosenkarki, dziennikarki, itp.) pozwoliły sfotografować swoje piersi w naprawdę piękny, subtelny sposób, by ukazać innym kobietom, że właśnie to piękno każda z nas ma i powinna o nie dbać.
                                     Powyżej jedno ze zdjęć znajdujących się w albumie.
Oprócz walorów estetycznych, publikacja zawiera istotne elementy edukacyjne, jak np.kwestie profilaktyki, leczenia oraz psychologicznych aspektów zachorowania na nowotwór. Publikacja także zawiera niezbędne adresy oraz słowniczek podstawowych pojęć. Mnie osobiście bardzo podobają się też wywiady przeprowadzone z bohaterkami zdjęć.
Co ciekawe i godne poparcia profity ze sprzedaży albumów zostaną  przekazane na wspieranie profilaktyki antynowotworowej.

Ja całą akcję popieram i dzięki temu, że zostałam akcji ambasadorką mogę zorganizować na swoim blogu KONKURS, w którym do wygrania są właśnie dwa albumy "Pier(w)si w Polsce" 
Konkurs trwa od 16.06 do 23.06 czyli rozpoczyna się dziś, a kończy w przyszłą środę. Postaram się jak najszybciej też zamieścić wyniki.
A co trzeba zrobić, żeby móc wygrać album? Otóż przede wszystkim opisać  w jaki sposób zachęciłyby bliskie Wam  kobiety do profilaktycznych badań piersi. Opiszcie również w kilku słowach, dlaczego profilaktyka jest tak ważna. Może samym Wam się to zdarzyło, może namawiałyście do tego swoich bliskich, a może macie jakiś oryginalny pomysł, sposób???Bowiem niestety według statystyk każdego roku ponad 10 tysięcy polskich kobiet dowiaduje się, że ma raka piersi. Prawie połowa z nich umiera. Rak piersi jest najczęstszym nowotworem złośliwym u kobiet i najczęstszą przyczyną śmierci z powodu nowotworu. Mimo że
ponad połowa zachorowań dotyczy kobiet po 45 roku życia, chorują także kobiety bardzo młode, po 30, a nawet po 20 roku życia. Co piąty przypadek nowotworu w Polsce to właśnie rak piersi. Kobiety przywiązują zbyt małą wagę do badań profilaktycznych.
Dla dwóch najciekawszych wypowiedzi mam wyżej opisany album o wartości 71,99 zł.
Jak każdy konkurs i ten ma regulamin, nie ustalany przeze mnie,ale uważam, że całkiem jasny i sprawiedliwy:) poczytajcie : regulamin 

Do tego dodam jeszcze, że konkurs i cała akcja powiązana jest też z facebookiem, można tam jeszcze więcej na ten temat się dowiedzieć. 
Bardzo serdecznie zachęcam do udziału w konkursie i pozdrawiam wszystkich :)

niedziela, 13 czerwca 2010

"Dom ciszy" Orhan Pamuk


Rozpoczęłam tą książką swoją przygodę z Orhanem Pamukiem. Nie bez powodu nazwałam czytanie tego co autor napisał przygodą. Bo gdy książkę czytałam, czułam się jakbym przeżywała jakąś przygodę, może nie z szybką akcją, może bez szalonych zwrotów, a jednak...ciekawą, intensywną przygodę.
Gdy pożyczyłam "Dom ciszy" od koleżanki ogromnie się ucieszyłam, bo wcześniej nic autora nie czytałam, a bardzo zależało mi na tym by jego twórczość w końcu poznać (z Murakamim jeszcze tak mam, ale nadrobię).
Jednak tuż przed rozpoczęciem czytania zmartwiłam się...trochę się zlękłam, że może mi kompletnie nie podejść. To tak jak z książkami, które mają masę pozytywnych opinii. Tu jednak nie bałam się tak bardzo tej jednej książki, mój strach był bardziej globalny- bałam się tego czego mogę spodziewać się po pisarzu Turku...nobliście, zachwalanym i podziwianym. Szczerze powiedziawszy bałam się, że mogę nie zrozumieć jego książek, że będą one pisane bardzo ciężkim językiem, będę miała problemy z wejściem w ten, obcy mi, opisywany przez autora świat.
I się pozytywnie rozczarowałam !
Już od pierwszych stron historią trójki rodzeństwa i bliskich -a zarazem dalekich - im osób, wciągnęła mnie maksymalnie. Nawet trudne nazwy miejsc i imiona bohaterów w czytaniu mi nie przeszkadzały tak bardzo jak w innych książkach się to zdarza.
"Dom ciszy" to według opisu na okładce wzruszająca i zaskakująca opowieść o dojrzewaniu i poszukiwaniu własnej drogi życia i miejsca w świecie. Powieść o różnych wizjach świata, w jakim dane było żyć jej głównym bohaterom. Jest to powieść, która potrafi zadziwić, ale jest też w pewien sposób przewidywalna, potrafi zdenerwować, ale i dziwnie uspokoić na następnej stronie. Może nie ma tu jakieś szybkiej akcji, historia toczy się w ciągu jednego tygodnia, gdy rodzeństwo przyjeżdża w odwiedziny do swojej babki, ale w ciągu tego tygodnia rozgrywają się prawdziwe dramaty , a stara kamienica- tytułowy"Dom ciszy"- zaczyna rozbrzmiewać gwarem rozmów, by na samym końcu znowu zapaść w niepokojącą ciszę.
Co mnie zachwyciło? Na pewno portrety postaci....
Najmłodszego brata - Matina- zakochanego w Ameryce, chłopaka, który w trakcie pobytu przeżywa swoją młodzieńczą miłość (choć miłość to za duże słowo-raczej zauroczenie), która doprowadza do dramatów, a jego samego do totlanego wyobcowania...nie zrozumienia siebie i swoich dziwnych zachowań, chłopaka, który nie potrafi wyrazić tego co czuje, a ambicje go przerastają.
Starszego brata- Faruka-pisarza-historyka, opuszczonego przez żonę (ciągle nad tym ubolewającego), pogrążającego się w alkoholizmie.
Siostry- Nilgun- studentki socjologi, żyjącej jakby w swoim świecie, zwolenniczki znienawidzonego w Turcji w ówczesnych czasach (1980r) komunizmu.
Intrygującą  mnie postacią  był  też młody Turek- Hasan- dawny kolega z dzieciństwa trójki rodzeństwa, a tak naprawdę ich...hm....kuzyn, o czym ani on, ani wyżej wymienieni nie wiedzą. Chłopak zakochany właśnie w Nilgun i przez nią nie zauważany, decyduje się na czyn haniebny...tak zaskakujący, że mi mowę odebrało, gdy czytałam. Chłopak, który nie może też pogodzić się z losem jaki jest mu przypisany. Nie rozumie sam siebie (choć wydaje mu się, że jest zupełnie inaczej) i nie potrafi poradzić sobie z narastającą w nim złością.
Błędem byłoby nie wspomnieć też tu o dziwnej relacji babki Fatmy i karła Recepa- ale tutaj wiele zdradzać nie powinnam, bo to jakby taki spinacz łączący wszystko... w każdym bądź razie mnie zadziwiła okrutność tej kobiety, a zarazem jej niemoc na to co się działo i dzieje. Z kolei Recep...hm.... to już w ogóle inna bajka....sami musicie przeczytać. Mnie zaskoczyła siła chorego przywiązania i brak wiary w możliwość zmian.

A wszystkie wydarzenia opisywane w książce mają miejsce na tle zmian ekonomicznych i politycznych  zachodzących w Turcji w 1980r. Co tylko dodaje książce pewnego uroku i osadza ją w pewnych (dla mnie trochę trudnych do wyobrażenia sobie) realiach.
Bardzo też podobał mi się sposób prowadzenia narracji, dzięki niej mogliśmy poznać wiele ważnych faktów i punktów widzenia  każdego bohatera. Byliśmy jakby w myślach tych wszystkich ludzi patrzących niejednokrotnie zupełnie inaczej na sprawy dotyczące ich wszystkich i próbujących się uporać ze swoimi "demonami".
Myślę, że kiedyś książkę tą przeczytam jeszcze raz, bo czuję, że trochę rzeczy mi umknęło...,że może za jakiś czas inaczej ją odbiorę...może więcej zrozumiem...bo cytując samego autora "...jeśli ma się książkę, to choćby była ona nie wiem jak zagmatwana i niezrozumiała, gdy jej lektura dobiegnie końca, można zacząć ją czytać od początku, by zrozumieć to, co przedtem było niejasne, i na nowo pojąć życie..."
Zatem cieszę się ogromnie, że debiut z autorem wypadł pomyślnie i sięgnę po jego kolejne dzieła. Tej książce wystawiam *****5***** , bowiem jak na pierwszą książkę tego autora, z która się zmierzyłam, wypadła bardzo dobrze w moim odbiorze.

sobota, 12 czerwca 2010

Akcja "Strefa Wolnego Czytania"


Całkiem niedawno dowiedziałam się o rewelacyjnej akcji prowadzonej w Krakowie. 
Akcja "Strefa Wolnego Czytania". 
Nie będę się rozpisywała na ten temat tylko podam kilka dobrych linków - doskonale wyjaśniajacych wszystko. 
Mnie ta akcja ogromnie się spodobała i już poluję na "Literacki przewodnik po Krakowie". 
Zatem linki: 

sobota, 5 czerwca 2010

"Coco" Cristina Sanchez-Andrade


Pora i na tą zaległą recenzję. Książka przeczytana w maju, a przecież już czerwiec. Ba nawet za oknem wszystko w końcu krzyczy : wiosna! czerwcowa, ale wiosna ! A ja do tej recenzji zasiadam już trzeci raz. I ciągle zastanawiam się co napisać o tej książce.
Że jest to biografia Coco Chanel? No tak, jest to biografia Coco. Niezaprzeczalnie.
Napisać, że nie przepadam za biografiami ? Hm, to z kolei byłaby nieprawda.... bo niektóre biografie przeze mnie przeczytane do dziś pamiętam i przeżywam ich treść.
Jednak tym razem na bank napisać muszę, że ta biografia akurat jakoś bardzo mnie nie zachwyciła. Owszem jest dobra, ale....do mnie nie przemówiła.
Jakaś taka sucha....taka mało poruszająca. przedstawiająca wydarzenia z życia bohaterki w bardzo minimalistyczny sposób. Dowiadujemy się niby wszystkiego, ale jest to pogmatwane, nie wyjaśnione do końca (choć może taki był właśnie autorki zamysł), przeskakujemy z faktu na fakt.A nawet w pewnym momencie się z deczka pogubiłam, bo raz czytałam o Coco staruszce, a raz o Coco nastolatce. I zazwyczaj nie sprawiają mi problemu takie przeniesienia czasowe, a tu jednak było inaczej.
Cristina Sanchez-Andrade ukazuje w tej książce psychologiczny portret legendarnej, ciągle fascynującej kreatorki mody. Jak dla mnie psychologi było tu troszkę za mało, ale nie mniej była, tego książce odjąć nie mogę. Wszystkie cechy charaktery i zachowania opisane przez autorkę dosyć dobitnie, nakreśliły nam całą postać opisywanej przez nią kreatorki.
Co jeszcze, o czym mogłabym jeszcze wspomnieć?
No i nie sposób tu właśnie pominąć mojej reakcji na sama postać Coco Chanel.
Znałam o Coco Chanel podstawowe informacje, to co trzeba i pewnie to co każdy wie ... natomiast nie wiedziałam, że była tak ....wredna. Może to za mocne słowo, ale ciągle towarzyszyło mi przy czytaniu. W książce poznałam Madame de.... od jej złej strony (i tym bardziej ciężko dostrzec mi teraz tą jej pozytywną stronę), jako furiatkę, osobę nie liczącą się z nikim, z żadnymi uczuciami, z jednej strony zakompleksioną ogromnie, a z drugiej strony mającą się za pępek świata. Osobę według mnie psychicznie niezrównoważaną... z osobowością obsesyjną , a wręcz nawet schizofreniczną. Coś okropnego. I wszystkie te zachowania sławnej Coco Chanel tłumaczyć ma trudne dzieciństwo. Z czym ja akurat w nawet najmniejszym stopniu się nie zgadzam- uważam bowiem, że każdy człowiek może stać się tym kim chce- bez względu na to jakich miał rodziców, jak wyglądało jego dzieciństwo...a niepodejmowanie prób podniesienia się z "traum dzieciństwa" to czysty egoizm i wygoda. I uważam, że tak właśnie było w przypadku Coco. Z jednej strony kobieta, która dla własnej wolności, niezależności potrafi zaprzepaścić wszelkie dobra, wszelkie zasady, a z drugiej strony kobieta, która ma tak ogromną potrzebę bycia zauważoną, kochaną i podziwianą, że przez tą potrzebę niezależności o którą ciągle walczy, po prostu ją zwyczajnie traci... traci własną wolność. Ograniczając wolność innych.... i raniąc ich niezmiernie niejednokrotnie.
Zatem zszokowała mnie postać tej słynnej projektantki...a książka sama w sobie nie zachwyciła, lecz też nie powiem, żeby była jakaś zła. No po prostu biografia, nie porywająca, lecz całkiem dobra... zatem w skali dostaje ****4****.

czwartek, 3 czerwca 2010

Czerwcowy stosik

Jak może niektórzy z Was wiedzą, jestem trochę podłamana ze względu na wynik mojej wizyty u okulisty...(więcej pisałam o tym na moim drugim blogu).
Mam mieć operację na oczy w lipcu...w pierwszym założeniu operacja miała odbyć się na jednym oku...lecz po poniedziałkowej wizycie wiem, że oba oczka będą cięte. 
Zatem.... no cóż ciężko mi się z tym pogodzić, ale jak mus, to mus...potem ma być dobrze.
Jednak przeraża mnie to, że przez miesiąc (tyle jakoś się wszystko goiło pewnie będzie) raczej czytać mi nie będzie dane...przynajmniej nie pamiętam, żebym czytać dużo mogła po 3 wcześniejszych operacjach tego typu (weteranka :) ).
Zatem pewnie zniknę na jakiś czas. Ewentualnie pozostaną mi audiobooki - do których jakoś nie mogę się przekonać i mam ich nie wiele- a kasy na nie....raczej brak. Kiedyś proponowała mi jakaś pani, że mogłabym audiobooki recenzować, przysyłaliby mi, ale odezwała się raz, a potem ślad po niej zaginął...
No nic jakoś sobie poradzę, lecz... przez to stosik czerwcowy urósł do ogromnych gabarytów. 
Bowiem postanowiłam nic innego w czerwcu nie robić tylko czytać ! 

Zatem i stosik  wygląda tak:

A w stosiku od góry  :
1. Eric Emmanuel Schmitt "Moje życie z Mozartem" - tą książką zaczynam moją przygodę z Schmittem...
2. Olga Tokarczuk "Szafa"- mój powrót do czytania Pani Tokarczuk....
3. Orhan Pamuk "Dom Ciszy" - kolejny mój debiut z autorem... hm same debiuty w tym miesiącu...
4. Monika Feth "Zbieracz truskawek" - po pozytywnej recenzji i użyczeniu książki przez samą recenzji autorkę, czytania się już doczekać nie mogę. I oczywiście czytała będę zajadając truskawki przed i po:).
W trakcie nie- bo nie chcę książki wybrudzić:).
5. Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem" - tyle dobrych recenzji, książka od dobrej osoby użyczona, wiec myślę, że się nie zawiodę !
6.Heather Gudenkauf  "Ciężar milczenia" - też pożyczona....a tematyka książki mnie tak interesuje, że coś czuję, że zaraz po Pamuku ją przeczytam.
7. Piotr Czerwiński "Pokalanie" - pewnie już wszyscy czytali, ale ja jeszcze nie... i bardzo jestem tej książki, jak i autora ciekawa...
8. Haruki Murakami "Tańcz, tańcz, tańcz" - kolejny mój debiut z autorem. W tamtym miesiącu obiecałam sobie, że w czerwcu coś tego autora przeczytam, a w bibliotece tylko tą książkę udało mi się dorwać.
9. Anna Gavalda "Po prostu razem"- trochę miłości w książkach też się przyda...
10. Orhan Pamuk "Nowe życie" - dorwałam w bibliotece...:)

Stosik spory....pewnie za spory... możliwe, że tylko połowę zrealizuję, ale przynajmniej plan jest !
W pierwszej kolejności przeczytam te książki:
Bo są pożyczone od Skarletki i Pamuk od koleżanki z pracy...
Na drugi strzał pójdą, książki z biblioteki, bowiem tam termin przetrzymywania książek przedłużę;, a nie mam sumienia przetrzymywać książek od Skarletki...wiem jak się za swoimi książkami tęskni:) 
Zatem zabieram się do czytania !!!!!! Trochę wariacki plan, biorąc pod uwagę brak czasu związany z zakończeniem roku szkolnego, ale....... muszę się naczytać ile tylko mogę.
Pozdrawiam ciepło i ciepłego czerwca życzę- można by wtedy na świeżym powietrzu podczytywać- a ja to uwielbiam:)