czwartek, 30 grudnia 2010

"Toliny" Conn Iggulden


Toliny są faktycznie wystrzałowe.
A jeszcze bardziej wystrzałowe mają pomysły.
No, ale kim są te Toliny? Hm... Cytując książkę "Toliny to nie duszki. Choć jedne i drugie mają skrzydła...", tym bardziej nie są ludźmi, ale jako zwierzątka też nie mogą być kwalifikowane. Może ustalmy, że Toliny po prostu są. Żyją obok ludzi, którzy ich nie widzą (do czasu!), nie szkodzą im, ani też nie pomagają (jak według mnie na przykład duszki), po prostu mają swój świat i sobie w nim żyją. My poznajemy ułamek tego świata- miejscowość Szerłudkowo, w którym Toliny się zadomowiły.
I wszystko by było pięknie, gdyby nie...hm... ludzie...
Otóż któregoś dnia Brodacze-ludzie z długimi brodami :) zauważają Toliny.... i uświadamiają sobie, że Toliny mogą im służyć do produkcji (tak, tak, książka jak najbardziej na czasie) fajerwerków.
I owszem Tolinów to nie zabija, ale... któż z nas chciałby żyć w niewoli i być zmuszanym do pracy? Na pewno wstrząsa to światem Tolinów. Jednak jak to w bajkach bywa.... pojawia się rozwiązanie. Jakie? Sami przeczytajcie!
Dodam tylko, że pomysłodawcą - odkrywcą rozwiązania jest uroczy Tolin- Iskrzak..., dzięki któremu wioska Tolinów nie raz zostanie obroniona. Bo po przygodzie z Brodaczami możemy czytać o dalszych losach Tolinów, które wcale nie są spokojne.
Szkoda tylko, że w pewnym momencie przygody się kończą...gdyż... kończy się książka.
Jak dla mnie trochę za mało, myślę, że mógłby być z tego całkiem ciekawy cykl książek. Mieliśmy już duszki, mieliśmy wampiry, anioły, krasnoludki...itp, itd...., ale nie było jeszcze Tolinów- zatem jest potencjał nowy.
Muszę (tzn. chcę) wyrazić też swój zachwyt nad sposobem wydania książki. Mnie książka graficznie oczarowała.  Już sama okładka powoduje, że książkę chce się po prostu mieć (w tym miejscu dziękuję Wydawnictwu Świat Książki ;] ), a gdy książkę otworzymy i obejrzymy ilustracje...to już wiemy, że książkę mieć musimy! No przynajmniej ja tak miałam.
Zatem mogę szczerze postawić ******6******, bo szata graficzna w połączeniu z literkami, układającymi się w naprawdę fajną historię dla dzieci warta jest takiej oceny. Już się nie mogę doczekać jak uraczę czytaniem tej książki bliskie dzieciaki.


C. Iggulden, "Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci", wyd. Świat Książki, Warszawa 2010, s. 176

18 komentarzy:

  1. Noo, coś nowego ;)i widzę, że oryginalny pomysł

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, a bardzo podobała mi się ta ksiązeczka ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem jak najbardziej za stworzeniem cyklu o Tolinach, tylko kurcze, kto by mi to kupował? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szfagree-> faktycznie dobry pomysł:)

    Lena173-> czytałam, czytałam:)

    Tajemnica33-> fajnie wiedzieć, że ktoś też ją dobrze odebrał:)

    Izusr-> no właśnie, to mógłby być pewien problem....

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajki dla dzieci mogą być fajne. A że ja nadal bajki lubię to czemu by nie spróbować? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uwielbiam tą książkę!:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hiliko-> jak sie cieszę, bardzo fajnie odkrywać, że ma ona tylu zwolenników;)

    Vampire-> to naprawdę dobre opowieści:) takie jakie chciałabym kiedyś czytać dziecku

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja byłam nimi zachwycona i zauroczona i nawet moje uczulone na słowo pisane dziecię zerkało i podczytywało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieci coraz częściej wybierają telewizję i internet niż książkę. Dobrze, że są takie bajki, które zachęcają do czytania. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że nadal powstają takie książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo, jak fajnie się zapowiada :))

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja bym to bardzo chciała przeczytać! Z siostrzenicą najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Viconia-> ależ ja bym już chciała mieć siostrzenice/siostrzeńca:) ileż to dziecko będzie miało książek:)

    Futbolowa-> no widzisz;) faktycznie fajnie:)

    Susie-> ja myślę, że takie książki zawsze będą powstawały:) raz będą słabsze, raz lepsze...ale będą...

    OdpowiedzUsuń
  14. Joanno-> witam u siebie:) faktycznie coraz trudniej zainteresować dzieciaki literaturą, ale ja nie ustaję w próbach:0 i nawet się udaje;) zresztą to moja pasja:0

    OdpowiedzUsuń
  15. No moja ma duuuuuuuuuużo ;D I co najważniejsze lubi 'czytać', co u niej objawia się na razie oglądaniem zwierzątek w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wiele osob poleca, wiec na peno kiedys przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kaś, jak się lubi książki dla dzieci zachęcanie ich jest o wiele łatwiejsze ;)
    Podzielam tę pasję. Owocnego poczytania :)

    OdpowiedzUsuń