środa, 22 grudnia 2010

"Bikini" Janusz L. Wiśniewski

Najchętniej zaczęłabym od ocenienia tej książki. Bo od razu chce jej dać noty najwyższe, bo to książka najwyższych lotów! Zachwycona jestem....
Dawno nie miałam tak, że nie chcę skończyć książki czytać, bo nie chcę się rozstawać z jej bohaterami, z ich losami, z ich myślami ....a z drugiej strony chcę chłonąć tą historię każdym oka mrugnięciem.
Samo czytanie sprawiało mi taką przyjemność, że często nie mogłam się oderwać, a potem się łapałam na takiej myśli: "nie czytaj za szybko, bo Ci się skończy". I gdyby nie to, że wolny czas był moim sprzymierzeńcem w nie-czytaniu, bo wolnego czasu ot po prostu  nie było, to bym pewnie książkę pochłonęła, a nie przeczytała.
Zatem jak widać zachwycił mnie pan Wiśniewski- i to nie pierwszy raz zresztą... i czuję, że nie ostatni. Naprawdę jestem pełna podziwu dla tego autora. Sposób pisania, język i sama tematyka tej książki są naprawdę na wysokim poziomie.
To wcale nie jest prosta książka, bowiem porusza naprawdę trudne tematy. Czytając poznajemy młodą Niemkę-Annę.
Anna żyje w czasach II Wojny Światowej. A właściwie Annę poznajemy kiedy wojna w Europie ma się już ku schyłkowi. Co wcale dla Anny nie jest łatwe...bowiem zaczyna się bombardowanie Niemiec...mające doprowadzić do ich kapitulacji. Ginie jej cała rodzina, a miasto, w którym się wychowała właściwie znika z mapy. Zostaje sama....
W tym samym czasie na innym kontynencie, w USA normalne życie wiedzie jeden z reporterów "The New York Times"- Stanley. Los jednak daje mu okazję do sfotografowania wojny-a właściwie jej końca, oczami Amerykanina.
Zatem poznajemy Annę i Stanleya...., a w momencie gdy ich losy się splatają zaczyna się wspaniała lektura. Ich spotkanie zmieni zarówno ich życie, jak i życie ludzi ich otaczających... i nie jest to spotkanie normalne, nie jest to też spotkanie, które ma doprowadzić do związku głównych bohaterów, ...o nie, to spotkanie rodzi miłość...ale inna, nie taką z romansideł, nie taka oczywistą. Miłość różną, dotycząca różnych osób...
Nieodłączną częścią książki jest historia. Poznajemy ją, ale nie w taki podręcznikowy sposób. Czytamy patrząc na pewne fakty historyczne oczami naszych bohaterów. Co nie raz da nam do myślenia...
Książka zwraca też uwagę na pewien bardzo trudny temat: obarczania odpowiedzialnością za czyny Hitlera całego niemieckiego narodu. Bo przecież ta sprawa wzbudza kontrowersję do dziś. I wcale nie jest łatwo ją oceniać.
Myślę, że to bardzo mądra książka, której czytanie wywołało u mnie wiele emocji, zmusiło mnie do myślenia, ale też pobudziło uśpiony we mnie pęd do wiedzy historycznej...nie można bowiem czytać tej książki i nie chcieć się dowiedzieć czegoś więcej o opisywanych faktach.

Stawiam więc ogromną, zasłużoną ******6****** i POLECAM GORĄCO!
Dodam jeszcze, że jestem pewna, że po każda książkę napisaną przez pana Janusza Wiśniewskiego sięgnę w ciemno! A i jego samego poznać by było wspaniale.... :)
Do tego jestem naprawdę zachwycona wydaniem tej książki, wszystko jest tak cudownie dopracowane, że aż mi szkoda, że "Bikini" miałam pożyczone i niestety nie może zostać na mojej półce. 

Życzeń przedświątecznych jeszcze nie składam, bowiem jeszcze się nie raz myślę przed Świętami odezwę:) W końcu mam wolne- zatem czytam, czytam,czytam.:) A jest co!

J.L. Wiśniewski "Bikini", wyd. Świat Książki, Warszawa 2009, s. 431

20 komentarzy:

  1. Ja jestem ogromną fanką pana Wiśniewskiego:) jednak "bikini" mam jeszcze przed soba;/ Mam nadzieję, że niedługo!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze nie czytałam żądnej książki WIśniewskiego, mam na półce "188 dni i nocy", ale mnie nie kusi puki co :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie jestem fanką tego pana. Nie przemawia do mnie kompletnie. Czytałam jego listy z Małgorzatą Domagalik- straszne to było, tak się starał buchać wiedzą,że naprawdę dziwne te listy były takie nieprawdziwe. Uwielbiam internet, ale nawet nie przebrnęłam przez ''Samotność w sieci"

    OdpowiedzUsuń
  4. Saro-> czytaj, czytaj, coś czuję, że jak już się do niej "dorwiesz" to się nie "oderwiesz":)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lotta-> ja szczerze powiedziawszy "Samotnością w sieci" się nie zachwyciłam jakoś, natomiast listy z Domagalik mi się strasznie podobały. Kiedyś słyszałam, że z Panem Wiśniewskim jest tak, że się go albo kocha, albo nie! :) Skrajnie:) Ja należę do tych skrajnie na tak:) zwłaszcza po tej książce, która jest inna od wcześniejszych...

    Hiliko-> "188 dni i nocy" to było moje pierwsze zetknięcie z Wiśniewskim. On mnie zachwycił, Domagalik-odwrotnie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie do tej książki, poszukam u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bikini" miała bardzo złe recenzje. Ja sama za Wiśniewskim nie przepadam, uważam,że nie potrafi pisać. Ale o gustach się nie dyskutuje :) Ważne, że Tobie się podobało i dało Ci dużo satysfakcji czytelniczej-po to są książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm. Książka leży sobie spokojnie na półce w księgarni :P może się wybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również zachwyciła. Tak, to specyficzna, świetna książka. Aż nawet nie wiem, jak skomentować :D. Jak zinterpretować zakończenie książki, jak... zagłębić się w to na nowo bez treści. I w ten sposób się poddaję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aneta-> cieszę się ogromnie:)

    Mag-> no właśnie słyszałam, że była niezbyt pozytywnie przyjęta przez recenzentów, ale ostatnio zastanawiam sie, która książka polskiego autora ma pozytywne recenzje?:) a jak widać mnie czytanie jej sprawiło dużo przyjemności:)

    Szfagree-> tylko, żeby Ci przed Świętami księgarni nie zamknęli:)

    Alina-> no proszę, to mnie zaskoczyłaś;) cieszę się, że dzielimy podobne odczucia do tej książki:) nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. czuję, że mi się spodoba :) muszę ją upolować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z niecierpliwością czekałam aż na Twoim blogu pojawi się recenzja tej książki.
    Chyba mamy podobny gust, bo i mnie "Bikini" zachwyciło :)
    Mam to szczęście, że książka stoi na mojej półce i na pewno wrócę do niej nie raz.

    Przy okazji, Wesołych Świąt życzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja nie jestem absolutną fanką tego autora... po "Samotności w sieci", którą przeczytałam, ale to dawno temu było i, że tak powiem, w adekwatnym dla mnie momencie życiowym, nie ruszyłam nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Również uwielbiam tą książkę, tak jak i samego pana JLW.
    Jeśli mogę Ci coś polecić, z jego książek to polecam Ci rozmowy, które przeprowadziła z Nim pani Wellman.Czytając je, czujemy się, jakbyśmy siedzieli razem i popijali wino. Bardzo ciekawa lektura. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam książkę, zaczęłam czytać.. ale odłożyłam ;P
    Kiedyś wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię książki J.L.Wiśniewskiego
    koniecznie muszę ją przeczytać :) ba! muszę ją mieć :))

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nie lubię tej ksiązki - dostałam na świeta, przeczytałam i nie wrócę do niej. Dla mnie zlepek różnych informacji i historie romantyczne jakby wciśnięte na siłę w to wszystko, a już w ogóle podejście autora do kobiet, które albo są piękne, niezależne i z jedrnymi posladkami albo sa brzydkie, ale oddane. Ja dałabym tej książce 2. Pozdrawiam!

    banita

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam pytanie czy Anna to ginie pod koniec bo dla mnie jest to dość nie zrozumiałe...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również jestem zachwycona. Co więcej, przez "Bikini" mam ogromnego kaca książkowego... Bardzo poruszająca książka. Cieszę się, że mogłam przeczytać Twoją recenzję, od zakończenia ostatniej strony powieści ciągle szukam nowych opinii. Tak, żeby jeszcze się nie rozstawać z tym światem, żeby za pomocą innych blogerów poukładać sobie pewne zagadnienia, motywy, myśli...
    A oto moja recenzja: http://ksiazki-moja-kofeina.blogspot.com/2013/07/janusz-l-wisniewski-bikini.html
    Zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Do tej książki trzeba dorosnąć.Trzeba przeczytać wiele,bardzo wiele innych powieści, biograficznych,historycznych,obyczajowych.
    Wtedy właśnie można spróbować docenić jej niezaprzeczalnie wysoką wartość - historyczną,językową, obyczajową.
    Kto czyta mało i po to,by jedynie śledzić tzw.losy bohaterów, ten niech szuka czegoś innego.
    Jak lekko pisać o najtrudniejszych problemach dziejowych, jak pokazać niby mimochodem,a dosadnie i celnie sylwetki "wielkich",którzy wstrząsnęli światem ,Jakiego użyć języka, jak trafić do młodych współczesnych ludzi,którzy mają w ......przeszłość ,wojnę i jakieś tam opinie o problemach narodowości, rasizmie, religii.....to wie właśnie Wiśniewski.
    Niech mu zazdroszczą gryzipiórki .

    OdpowiedzUsuń