wtorek, 16 listopada 2010

"Natychmiast, mocno, naprawdę" Daniel Handler


"Współczesna powieść obyczajowa błyskotliwe arcydzieło pisarza, porównywanego do Nabokova. Nieodparcie śmieszna, inteligentna i opisana bogatym językiem historia różnych miłości, które zawsze trzeba złapać w odpowiednim momencie. Kilka, a może kilkanaście osób, bo to samo imię nie musi oznaczać tej samej osoby, zakochuje się i odkochuje, i znów zakochuje... W kinie i w taksówce, na ulicy i w barze, w kobietach i w mężczyznach... Pomysłowe studium ludzkich uczuć na tle współczesnego świata, który jak każda dobra jadłodajnia jest czynny dwadzieścia cztery godziny na dobę." 
(Świat Książki naprawdę opis stworzył książce rewelacyjny- sama na to poszłam...)


Walczyłam. Naprawdę bardzo mocno walczyłam. I poległam.
Nie jestem w stanie przeczytać tej książki. Nie jestem nawet w stanie przeczytać ją zgodnie z moja zasadą, że co zaczęłam - skończyć muszę. Po prostu nie dam rady.
I myślę, że tytuł "Natychmiast, mocno, naprawdę" odzwierciedla moją natychmiastową chęć odstawienia tej książki, chęć mocną,..... naprawdę !
Czuję się jakbym pomyliła książki, jakbym czytała jakiś totalny bełkot, jakby strony były pomieszane, a wyrazy za nimi nie nadążały. Usiłowałam się skupić na maksa- bo myślałam, że może zbyt często się czymś innym rozpraszam, ale...nawet totalna cisza i dosłowne stu procentowe skupienie nie pomogło.
Zatem poległam. I owszem nie powinnam książki oceniać - bo nie doczytałam do końca, ale... no cóż i tak oceniam, boć to przecież o to w moim blogu chodzi między innymi i........ stawiam *1*.
Zabieram się zatem za inna książkę i mam nadzieję, że to nie mojemu czytaniu się "coś stało" tylko rzeczywiście "Natychmiast, mocno, naprawdę" nie jest dla mnie.

Ps. Szkoda mi ogromnie, że tak książka mi nie podeszła, bowiem napisał ją autor, który jako Lemony Snicket stworzył rewelacyjną "Serię niefortunnych zdarzeń"- która moje serce podbiła!

D. Handler, "Natychmiast, mocno, naprawdę", wyd. Świąt Książki, Warszawa 2008, s. 304

17 komentarzy:

  1. Wypożyczyłam z biblioteki, ale w takim razie nie wiem czy przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak już jest, coś się podoba, coś nie :)

    http://prywatna-poczytajka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. no, proszę, nie spodziewałam się zobaczyć u Ciebie jedynki...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Ja też się nie spodziewałam takiej oceny. Muszę przyznać, że sama miałam na książkę wielką ochotę - kiedy się ukazała na rynku, a ja zapoznałam się z jej opisem. Może kiedyś spróbuję przeczytać kilka stron - w bibliotece, w księgarni... Ale skoro Tobie się nie podobała, to pewnie i mnie nie przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że ostrzegłaś - nie będę się już za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spróbuje kilka stron w empiku z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A taka ciekawa okładka! Byłam pewna, że zawartość równie interesująca, a tu taki klops.

    OdpowiedzUsuń
  8. Floss-> spróbuj, może to mnie po prostu nie podeszła, a dla Ciebie może być ok...

    Ew. -> ano tak już jest...

    Beato-> no w sumie jedynek nie lubię stawiać mimo swej belfrowskiej natury..:)

    Kala-> ja totalnie nie mogłam wejść w ten świat...i sama się temu dziwiłam, bo mnie nawet pierwsze dwie strony rozbawiły i zainteresowały...natomiast później poległam... ale spróbuj..!

    Futbolowa-> mission complet:)

    Isabelle-> może Ciebie zainteresuje, mam nawet taką nadzieję, że przeczytam u kogoś pozytywną opinię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Agatoris-> mnie książka między innymi tą okładką przyciągnęła i naprawdę nastawiłam się, że choćby kiepska była to i tak przeczytam...ale...jak widać poległam... z kretesem... mimo postanowień i zasad, które gdzieś tam moim czytaniem rządzą...

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie!
    A ja właśnie dziś ją dostałam z wymiany:(
    No cóż. Postaram się do niej podejść bez żadnych uprzedzeń. Czy to jest mozliwe po przeczytaniu Twojego posta? Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Joanno-> po pierwsze muszę CI donieść, że książka dotarła;)
    a co do "Natychmiast.." to czyżbym taki wpływ miała na Twoje postrzeganie? Coś wątpię, to raczej Ty kreujesz moje:) :D w pozytywnym słowa znaczeniu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Just came across your blog! It is lovely!

    xoxo,

    colormenana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ech szkoda, mam nadzieję, że Lemony Snicket vel Daniel Handler nie pozostanie twórcą tylko jednego (acz 13-tomowego) dzieła. Chociaż wolałabym chyba kolejną jego książkę dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio znów się zachwycałam Serią Niefortunnych Zdarzeń, nawet o tym na blogu pisałam. I chciałam się wziąć też i za tą książkę, ale widzę, że może jednak tego nie zrobię, żeby nie zepsuć sobie zdania o Handlerze...
    PS: dodaję cię do linków i zapraszam do mnie:
    recenzje-ciekawych-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Dylana-> thx:)
    lilybeth-> ja byłam w szoku, że tak kiepsko tą książkę odebrałam- jeśli mogę w ogóle powiedzieć, że ją odebrałam... naprawdę spodziewałam się samych achów i ochów nad nią... a ty klopsss

    Madeleine-> wiesz może Tobie książka do gustu przypadnie, wiec mimo mojej opinii nie ma co sie zrażać- można spróbować:) mnie się zdanie o Handlerze nie zepsuło...lecz lekko poczułam się skołowana...
    też Cię dodaję do linków i zaczytywać się bede:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może już trochę za późno na komentarze, ale.... Ja osobiście przeczytałam książkę 2 razy i podobała mi się strasznie. Chociaż zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może być ciężka do strawienia to dla mnie jest genialna :) Nie zrażajcie się opiniami innych i czytajcie ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety mam identyczne odczucia jak autorka bloga. Trzeci dzień próbowałam przeczytać tą książę i myślałam, że tez za bardzo się rozpraszam, ale czytając nie miałam pojęcia o co w ogóle chodzi w tej historii. Wg mnie ta książka jest bardzo specyficzna i nie dla każdego. Raczej dla wytrwałych :)

    OdpowiedzUsuń