sobota, 13 listopada 2010

"Jaśki" Jean- Philippe Arrou-Vignod


A to mnie "Jaśki" zaskoczyły. Na plus oczywiście.
Książkę kupiłam na Targach na prezent dla pewnego chłopca. Chłopca, którego zarażam po trochę pasją czytania. I myślę, że i tym razem wybrałam dobrą książkę do zarażania!
"Jaśki" to jak nazwa wskazuje chłopcy o imieniu Jan  - sztuk sześć.
Bracia. Sympatyczni. Szaleni. Śmieszni. Rozbrykani. Pomysłowi. I po prostu normalni.
Normalne dzieci, których przygody opisał autor i wyszło mu to naprawdę zabawnie i interesująco.
Normalne dzieci wychowujące się  w normalnej rodzinie wielodzietnej. A w takie rodzinie nudno być nie może. I nie jest też nudno w książce. Ale książka też nie jest "przeładowana", udziwniona czy po prostu przejaskrawiona. Przygody tytułowych Jaśków są bardzo podobne do naszych przygód z dzieciństwa lub przygód naszych dzieci. Dzięki czemu możemy się z samymi bohaterami identyfikować.
Jest przecież Jan-A (tak chłopaki mają nietypowe imiona, pozwalające na rozróżnianie ich) - najstarszy, wszystko wiedzący najlepiej, marudzący, ale ciężko się mu dziwić- w końcu w trakcie jego życia przybyło mu 5 braci i różnych trosk z tym związanych.No i nie jest wcale w łatwym wieku - państwo moi ocieramy się o dojrzewanie. Jan-B- narrator, uroczy, lekko zaokrąglony chłopczyk- kochający czytać!!!! (tak, tak!), marzący o tym by zostać tajnym agentem, Jan-C- który jako średniak ma przekichane- bo ani do braci starszych nie należy, ani z młodszymi identyfikowany być nie chce, często nic nie rozumie czym nas trochę rozśmiesza, Jan- D- demolka, zabawny chłopczyk, któremu wszystko pali się w rękach,  Jan-E (tego akurat uwielbiałam, więc nie mogę być obiektywna) cudownie sepleniący, dotychczas najmłodszy wiec pojawienie się młodszego brata lekko zaburza jego świat, i Jan-F, który pojawia się w trakcie czytania i rośnie w miarę pogłębiania lektury.
Chłopcy muszą się zmierzyć z różnymi wydarzeniami : a to pojawienie się na świecie kolejnego brata, a to przeprowadzka, a to zwykłe problemy dzieci. I szczerze powiedziawszy radzą sobie różnie, ale wzbudzają przez to jeszcze większą sympatię. A przede wszystkim czytając wiemy, że są niezmiernie mocno kochani przez swoich rodziców: mamę- którą osobiście podziwiam!, która powtarza, że "grunt to dobra organizacja" i tatę, który jak to tata raz sobie radzi, raz mniej. No i banalny morał, ale banalny to on jest z punktu widzenia dorosłego: morał, że to rodzina jest najważniejsza i że rodzina razem przetrwa wszystko.
I owszem "Jaśki" kolegami "Mikołajka" być by mogli- ale...(wiem, że narobię sobie teraz wrogów), ale... jakoś większą moją sympatię wzbudzili, niż lekko rozkapryszony Mikołajek.
Zatem polecam rodzicom i dzieciom, i ku rekomendacji stawiam mocną *****5*****.
J-P. Arrou-Vignod, "Jaśki".wyd. "Znak", Kraków 2010, s. 392.

18 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę ją sobie sprawić niedługo. Mam całą serię o "Mikołajku" i jeśli książką ma być w takim samym stylu to nie zawaham się ani chwili dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolmanko-> myślę, że się nie ma co wahać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak się dobrze składa, że brata do czytania zachęcam. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że ten morał nie jest banalny. Ani dla dziecka ani dla dorosłego, ponieważ czasem zapominamy (my wszyscy) czym jest rodzina. Rodzice pracują i nie mają czasu dla dzieci, dzieci się oddalają. Rodzina się nawet nie zna. I ta książka mogłaby pokazać, przypomnieć, co jest tak naprawdę ważne w życiu. Dlatego nie uważam, że morał jest banalny, bez względu na punkt widzenia :).

    Oczywiście teraz uogólniam, bo na pewno są rodziny, które nie mają takich problemów, jednak... jakoś ich nie spotykam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Jaśki" patrzą na mnie z wszystkich półek w księgarniach. Tylko funduszy brak :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupię na pewno! Humor zawsze w cenie:))) A taka książka będzie nie tylko dla mnie, ale za jakiś czas spokojnie będzie mogła być przekazana dzieciom, które mam zamiar wciągać w świat książek choćby nie wiem co:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam kogo zarażać pasją czytania - bratanka mego. Co prawda jeszcze na to za młody, ale niebawem zacznie się oczytywać jak jego ciocia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio przeglądając półki w empiku wzrok mój padł na "Jaśki" i pomyślałam sobie: och nie... Kolejna próba dorównania Mikołajkowi (tym bardziej, że autor Francuzem). Jednak twoja recenzja zmieniła nieco moje myślenie. Być może kiedyś sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka zdecydowanie nie jest dla mnie, a brata do czytania zmusić nie mogę. :) Żaden szantaż nie pomaga. :D A ta serio to raczej na pewno po tę książkę nie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Vampie-> jeśli brat wiekowo około 10 to może mu podejść;) to taka chłopięca książka:)

    Floss-> polecam:)

    Alino-> moja Ty kochana:) napisałam, że banalny z punktu widzenia dorosłego człeka- bowiem każdy z nas wie, że rodzina najważniejsza jest,bądź być powinna- różnie jednak nam z tym wychodzi, dlatego i dorosłym warto przypomnieć o tym banalnym morale;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Isabelle-> zatem widzę, że podobny ból nas trapi:) szkoda, że książka powędrowała jako prezent bo bym Ci ją podesłała:)

    Paula-> zatem widzę, że mamy podobną idee na czytanie dzieci! ja jeśli takie kiedyś urodzę to od samego początku książką zamierzam męczyć:)

    Futbolowa-> w sumie to już moje nie pierwsze dziecko, które zarażam, a powiem Ci, że satysfakcja, gdy samo sięga po książkę OGROMNA!!! warto czekać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Padeia-> ja jak zobaczyłam tą książkę też się przeraziłam, że to "mikołajkowe" podróbki, kalki itp...ale naprawdę pozytywnie się rozczarowałam i naprawdę oprócz pochodzenia autora to książki nie mają jakoś wiele wspólnego. Pomijając oczywiście szatę graficzną. Zatem polecam tak do poduchy...:0

    Lenalee-> cóż każdy książki wybiera pod siebie i ciężko byłoby Cię do tej książki zmuszać;)

    OdpowiedzUsuń
  14. mi MIkołajek nie przypadł do gustu, ale z Jaśkami podejrzewam będzie inaczje, jak zdobędę nie omieszkam przeczytać :)

    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. a tak się zastanawiałąm, czy po to sięgnąć. Reklamują tęksiążkę, jako coś podobnego do Mikołajka, a Mikołajka wielbię, no bo co w końcu, kurczę blade! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytam ją od kilku dni :) Dawkuję sobie te opowiadania, bo nie chcę, żeby było jak z Mikołajkiem :( Chociaż wiem, że i Jaśki kiedyś się skończą... Czyta się super :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ew. -> wszystko możliwe:)

    Mag-> myślę, że i fanom Mikołajka może się podobać i "nie-fanom" też:) warto spróbować:)

    Kala-> nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba;)

    OdpowiedzUsuń