wtorek, 23 listopada 2010

"Bez śladu" Linwood Barclay


Dosyć często pewne książki, które zakupię lub dostanę muszą u mnie na półce chwile postać. Chwila raz jest dłuższa, raz krótsza....raz to chwilka, raz chwila, a nie raz...chwila przeciąga się nawet do roku. Tak też było z tą książką. Zakupiłam, na półce ustawiłam i ... jakoś tak sobie książka stała i stała. Ale w końcu i na nią przyszła pora- dobra pora. Bowiem takiej książki potrzebowałam.
Potrzebowałam książki, która odciągnęłaby mnie od własnych myśli, od codziennej życiowej tyrady, która jakoś mnie ogarnęła ostatnio. A co najlepiej odciąga?
A thrillerek. Nie ma to jak poczytać o tym, że inni mają gorzej... :P. 

"Bez śladu" to typowy thriller, ale thriller ciekawy, porywający i wciągający. Thriller, który chce się czytać pełną parą, by w końcu dotrzeć do prawdy, do rozwiązania... wiedzieć o co chodzi, kto, jak, gdzie i kiedy...no i dlaczego. Właśnie najbardziej lubię dowiadywać się "dlaczego?".

W tej książce chciałam się dowiedzieć dlaczego nastoletnia Cynthia budzi się w opuszczonym przez jej rodzinę domu? Dlaczego znika jej ojciec, matka i brat, ślad po nich ginie i nikt nie jest w stanie ich odnaleźć lub choćby wytłumaczyć co się mogło stać. Chciałam się też dowiedzieć dlaczego już dorosła Cynthia ma wrażenie, że traci kontrolę nad swoim życiem, a bliscy, którzy zaginęli/zginęli 25 lat temu dają o sobie znać? I czy to właśnie oni dają o sobie znać?
I na te wszystkie pytania dostałam całkiem ciekawą odpowiedź. Sprawnie opowiedzianą, owszem z paroma niedociągnięciami (ale nie mnie to oceniać), z paroma przesłodzeniami i udziwnieniami...ale...wszystko razem dało naprawdę wartą przeczytania książkę. Książkę, którą jak pisałam wyżej można zaserwować sobie, gdy chcemy czytać...nie myśleć...
No oczywiście myślenia nie wyłączajmy całkowicie...może w trakcie czytania będziemy domyślali się końca...a może nie...ale pogłówkować też warto. 

Książkę oceniam na *****5***** i myślę, że chętnie wrócę do autora..., gdy najdzie mnie znowu ochota na thriller.

L. Barclay "Bez śladu", wyd. Świat Książki, Warszawa 2009, s. 431. 

15 komentarzy:

  1. Lubię thrillerki :D
    Więc pewnie kiedyś po tą pozycję sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie.
    Lubię takie historie, a w dodatku tytuł przywiódł mi na myśl książkę Cobena, więc tym bardziej jestem zaintrygowana.

    Więc może sięgnę po ten thrillerek, gdy przyjdzie mi na taki gatunek ochota.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytuję thrillerów, ale ostatnio przekonałam się do kryminału, powoli odkrywam horror, więc i thriller może się nadać i wpasować w gusta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jakoś czas temu o niej. Teraz opinie się pokrywają, trochę wybielają na wzajem i reasumując wychodzi, że po książkę chętnie sięgnę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam tak samo. Czy książka zapowiada się lepiej, tym dłużej musi wystać na półce..nie zawsze, ale bardzo często tak mam. '' Cień wiatru'' ''Gra anioła'' nadal czekają:))
    Książkę, którą opisałaś- kilkakrotnie zastanawiałam się czy kupić. Teraz bardziej jestem na tak:)

    http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. LOTTA-> na mnie "Cień wiatru" też czeka...oj długo już czeka:)

    Vampire-> cieszę się, że innym też się podobała i, że moja opinia pokrywa się z nimi:) tak łatwiej polecać :)

    Futbolowa-> to taki lekki thriller:) nie ma sie co bać;)

    Claudette-> "Bez śladu" Cobena chyba też czytałam, choć pewna nie jestem... w sumie Barclay porównują do Cobena niektórzy.

    Madaleine-> cieszę się:)

    OdpowiedzUsuń
  7. na moich regałach niektóre książki czekają już od ponad roku :/ ale tak to jest jak się chce wszystko na raz przeczytać i jedne się kupuje, drugie wypożycza, potem czyta te ostatnie bo termin goni, a domowe czekają i czekają...

    OdpowiedzUsuń
  8. Varia-> skąd ja to znam, jakbyś przytoczyła moje słowa;) dobrze, że nie tylko ja tak mam, ta świadomość trochę usprawiedliwia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O patrz, dzisiaj mi ta książka od Świata Książki przyszła. Czytałam ostatnio "Za blisko domu" (recenzja na moim blogu) i bardzo mi się podobało. Polecam, przeczytaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hiliko-> to mam nadzieję, że ta też Ci się spodoba, a ja pewnie zamówię sobie "Za blisko domu" tak coś czuję...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. No ja niestety też tak mam, że książki, które zazwyczaj kupuję albo dostaję muszą swoje odleżeć zanim je przeczytam. Staram się, jak tylko mogę ale to i tak samoczynnie wychodzi.

    A do recenzowanej przez Ciebie lektury - jak znajdę chwilę, to na pewno ją przeczytam. Mam nadzieję, że mi się spodoba,

    OdpowiedzUsuń
  12. Już dawno temu widziałam tę książkę w Empiku, tyle, że brakowało funduszy. Może uda mi się ją dorwać w bibliotece, a jeśli nie, to będę kombinować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Leno-> też mam taką nadzieję, a tak swoją drogą może pewne książki muszą trochę odstać, żeby jeszcze lepiej smakowały?:)

    Liliowa-> kombinuj, kombinuj:) warto:) myślę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Noblista też człowiek. Ważne, by się nie nastawiać, że książka napisana przez laureata Nobla musi być arcydziełem. Mi się np. N nie podoba "Złoty notes" Lessing, uważam,że to przynudnawa książka, ale już przed "Piątym dzieckiem" padam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam ją w planach:) Leży i czeka na swoją kolej:D

    Dzięki za recenzję:)

    OdpowiedzUsuń