sobota, 4 września 2010

"Spokojne czasy" Lizzie Doron


Na czytanie czasu miała ostatnio bardzo mało. A jak już miałam to kończyło się zaśnięciem z otwartą książką- i tylko Mąż miły się dziwił, jak ja tak potrafię spać i książkę prościutko przed zamkniętymi oczami trzymać...ponoć tak to wyglądało.
Ale w końcu udało mi się coś przeczytać. I to nie byle co.
Bardzo ciekawą i poruszającą książkę. Książkę wcale nie łatwą, wcale nie błahą, książkę, której się trochę bałam- ze względu na poruszaną w niej tematykę.
 Można by rzecz "Spokojne czasy" po czasach niespokojnych...
"Spokojne czasy" Lizzie Doron to książka opisująca ludzi ocalałych z Zagłady, ludzi, którym tragiczny los odebrał wszystko oprócz życia. I z tym życiem po traumie- jaką była II wojna światowa- muszą się borykać, muszą umieć się podnieść i żyć "po".
Lizzie Doron opowiada właśnie o tym jak tacy ludzie się podnosili i opisuje ich codzienność, przeplatając ją ich wspomnieniami. To właśnie w książce podobało mi się najbardziej. Czytamy o tym jak ich wspomnienia się zacierają, jak sobie z nimi radzą, jak dostosowują się do normalnego życia, w innym świecie, na innych warunkach.
Ich historię opowiada nam główna bohaterka -Lea- kobieta dla której czasy dzieciństwa nie istnieją. Jej pamięć zaczyna się "od dołu wykopanego w ziemi" bowiem tam przeżyła II wojnę światową. Nie wie skąd pochodzi, ani kim byli jej rodzice. Wraz z innymi żydowskimi sierotami zostaje przewieziona do izraelskiego kibucu. I tam od nowa zaczyna się jej historia. Oczami Lei poznajemy pokolenie Żydów, którzy przeżyli Holokaust. Po wojnie osiedlili się w Izraelu, gdzie każdy na swój sposób próbuje zbudować nowe życie na ruinach starego. Poznajemy ją samą, jej bliskich i zaczynamy żyć jej opowieścią. A opowieść nie jest łatwa. Mimo to daje nadzieję... i ta nadzieją w "spokojne czasy" tli się w książce nieustannie. Choć ta nadzieją przeplata się na każdej stronie z ogromnym smutkiem, bólem i dramatem. Lecz warte docenienie jest to, że mimo wszystko ciągle tam jest!
Taka mała książka, a tyle w niej treści....

Polecam, stawiam *****5***** i zabieram się za kolejne książki, bo mam takie zaległości, że aż głowa boli.
A i jeszcze zaprezentuję Wam moją zakładkę o której kiedyś pisałam..,
Oto i ona:

7 komentarzy:

  1. Ja tak kiedyś zasypiałam z laptopem ponoć. Domownicy musieli wtedy czuwać i czym prędzej odkładać komputer w bezpieczne miejsce. Książka ciekawa - być może kiedyś przeczytam - a zakładka bombowa!

    Pozdrawiam Lena
    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi, cieszę się, że na Tobie ta książka też zrobiła wrażenie :) Ja czytałam ją u fryzjera na fotelu z farbą na głowie - niesamowite uczucie :)))) A zakładka świetna - czemu nie umiem takich robić :)?

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka to stały towarzysz w moim łóżeczku - przynajmniej nie chrapie , nie kopie (jak moje córcia najmłodsza :-). Zakładeczka miodzio ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boję się takich książek. Nie mogę czytać o Holokauście i o tym, co oscyluje wokół tematyki II wojny. Za emocjonalnie do tego podchodzę, moja wiara w to, że człowiek jest z natury dobry, nie pozwala mi przyjąć do wiadomości, tego, co się wydarzyło.
    A zakładka boska, ja kolekcjonuję zakładki i jestem wyczulona na takie oryginalne cudeńka )
    mag

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo czytasz tę książkę i żyjesz losami bohaterów, a kończysz czytać, żyjesz swoim życiem i z każdym dniem je doceniasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę już dodałam do listy, a co do zakładki - świetna; ja lecę na tych od seklara:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również zrobiła na mnie poruszające wrażenie.
    Cieszę się, że spodobała się i Tobie.

    OdpowiedzUsuń