wtorek, 14 września 2010

"Pudełko ze szpilkami" Grażyna Plebanek


Moje pierwsze spotkanie z Grażyną Plebanek uważam za udane, acz zaskakujące.
Udane bowiem już na wstępie powiem, że książka do gustu mi przypadła, okazała się ciekawa i wciągająca.
A zaskakujące dlatego, że jakoś inaczej pisarstwo pani Grażyny sobie wyobrażałam. Jak wiecie ostatnio mam dosyć dużą potrzebę czytania polskich autorów...ale jak to z nimi bywa, niektórzy przerysowują swoje książki...albo ja ich po prostu nie potrafię zrozumieć. I bałam się, że Grażyna Plebanek do takich autorów może należeć. Dlatego tym bardziej zaskoczyła mnie ta książka (bowiem autora po jednej przeczytanej jego książce się nie ocenia).
"Pudełko ze szpilkami" jest takie normalne, takie swoiste, bliskie... pełne prawdy, którą na co dzień dostrzegamy, pełne problemów z którymi boryka się lub borykać będzie każda z nas.

Marta, dwudziestodziewięcioletnia kobieta z prowincji, robi karierę w wielkim mieście. Wydaje jej się, że życie ma już ustalone, że wie co teraz jest najważniejsze, na czym stoi i do czego dąży. Jednak jak to w życiu bywa- całej je wyobrażenie o owym życiu w skutek niespodziewanej ciąży legnie w gruzach. W jednej chwili ład, na który Marta pracowała, burzy się, a życie stawia ją przed nowymi wyzwaniami i realiami. Zostaje wciągnięta w wiele społecznych ról (matka, żona,pracująca matka, synowa...), w których nie do końca czuje się dobrze...nie do końca je rozumie i wcześniej ich pełnić nie musiała.
Staje przed dylematem: być pracującą matką, która nie ma czasu dla dziecka...męża... czy być matką na cały etat- matką, która nie ma siły na nic innego oprócz wyczekiwanego snu... ?
Kariera czy totalne oddanie się dziecku? I czy nie ma stanu pośredniego?
W podjęciu tej decyzji pomagają bohaterce jej trzy przyjaciółki (z których każda jest diametralnie inna), matka, siostra, babcia. Każda z tych kobiet dokonała w swoim życiu odmiennych wyborów. Każda ma swoje doświadczenia, swoją historię i swoje rady dla Marty. Każda z nich też inaczej widzi powinności Marty i stawia jej inne wymagania. Ale czy Marta będzie szczęśliwa, jeśli będzie tylko słuchała cudzych rad, a zapomni o tym co czuje i kim chce być? Czy uda się jej żyć w zgodzie ze sobą?
Czy będzie w stanie poszukać własnej drogi życiowej i nią iść?

Pani Grażyna Plebanek w swojej książce ukazała różnorodność poglądów na macierzyństwo, karierę, wartości życiowych. Książka ta, to wciągająca opowieść o współczesnej kobiecie, która musi sprostać wymaganiom narzucanym jej przez otoczenie, przez utarte konwenanse. To też opowieść o poszukiwaniu siebie, swojej drogi.... radzeniu sobie w zaskakujących sytuacjach.
Mnie pewnie dlatego tak poruszyła ta książka bowiem temat posiadania dziecka młodej mężatce jest narzucany nieustannie..., zresztą sama każdego dnia o tym myślę.... i nawet myślenie o tym nie jest proste. A co dopiero mówić o wprowadzaniu myśli w życie...

Książka zaskoczyła mnie też tym, że nie jest to kolejne czytadło z cyklu "jak ułożyć sobie życie na nowo", nie ma tu konkretnych porad, nie ma fantazjowania, zachwalania...jest brutalna rzeczywistość opisana w całkiem normalny sposób.
Ciekawa jest też konstrukcja książki- monolog głównej bohaterki... Gdy czytałam brakowało mi czasem relacji o mężu Marty...ale ostatnie strony zaskoczyły mnie i wynagrodziły wszelkie pytania rodzące sie w trakcie czytania. Bo o to chodziło....


Książce stawiam *****5***** i już się nie mogę doczekać kolejnych moich zetknięć z książkami pani Plebanek.

19 komentarzy:

  1. Tytuł już mi się kilkakrotnie obił o uszy, ale dopiero Twoja recenzja ostatecznie mnie do niego przekonała.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To fantastyczna książka! Czytałam ją kilka lat temu i od tego czasu nie odpuszczam książek Grażyny Plebanek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na liście, mam na liście! I nie mogę uwierzyć, że nadal NIE mam żadnej książki przeczytanej z "serii z miotłą" :P

    OdpowiedzUsuń
  4. @Tucha to tak jak ja ;) może wreszcie się na coś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesująca okładka. Delikatnie zarysowana. Subtelna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna okładka, no i pochlebna opinia. Dodaję koniecznie do listy. W końcu muszę zebrać się do "kupy" i przeczytać coś z "serii z miotłą". :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam jej "Przystupę" i "Dziewczyny z Portofino", a teraz przeczytałam fragment "Nielegalnych związków" i ... Wow, mocna rzecz, pisana z męskiego punktu widzenia, niesamowita...

    A teraz czas na "Pudełko ze szpilkami", nie ma pomiłuj! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Grażyna Plebanek to moje wielkie odkrycie. Czytałam już "Przystupę" i "Dziewczyny z Portofino" i byłam zachwycona. Na "Pudełko" poluje już jakiś czas, ale zawsze mi gdzieś umknie w natłoku innych książek. Mam nadzieję że w końcu ją dorwę:) A po Twojej recenzji to już w ogóle muszę, bo przecież temat tak bardzo mnie dotyczy! Mój synek 30.09. kończy rok, pytanie zasadnicze, co dalej z nami???
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm, tematyka jest bliska wielu wątpliwościom, krążącym po mojej głowie - chyba będę musiała rozejrzeć się za tą pozycją, bo Twoja recenzja skutecznie do niej zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moreni-> cieszę się zatem:)

    Moni-> coś czuję, że ja też już pani Plebanek nie odpuszczę:)

    Tucha, Aneta-> skuście się skuście, warto bo mnie seria jak na razie pozytywnie wiedzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasjeusz-> myślę, że wydawnictwo WAB w serii z miotłą prezentuje rewelacyjne okładki, coś w nich jest magicznego...

    Vampire-> ano musisz, musisz! :)

    Anulla-> a ja się zabieram za pozostałe książki autorki i cieszy mnie to ogromnie, że tyle ich jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń
  12. Tusieńko-> koniecznie przeczytaj i koniecznie o tym potem napisz!

    Futbolowa-> bo ta tematyka prędzej czy później dotyczyć będzie każdej z nas, a warto nad tym się zastanowić, wbić się w temat choćby książkę taką czytając.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jeszcze nic Grażyny Plebanek, ale gdy zacznę, to właśnie od tego tytułu. Okładka rzeczywiście świetna!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zupełnie nie rozumiem Waszego zauroczenia pisarstwem pani Plebanek... Przeczytałam wszystkie z jej dotychczas wydanych książek i nie mogę wprost ścierpieć maniery tej autorki, powtarzającej się notorycznie w każdej kolejnej pozycji. Chodzi mi o dziwne, napisałabym nawet, że chorobliwe opętanie tej pani erotyką, seksem, które przenikają prawie wszystkie wątki jej poszczególnych książek, ciążą nad każdą z postaci, przenikają ich życie w sposób nienaturalny... Tak, jakby Grażyna Plebanek miała na punkcie seksu jakąś traumę bądź obsesję. Jest tego po prostu za dużo, przejada mi się to, w każdej książce od nowa ten dziwaczny stan rzeczy. Druga sprawa, również notoryczna: autorka, zda się, nie widzi w życiu żadnych jasnych, dobrych, szczęśliwych, miłych chwil, jej bohaterowie ciągle się z czymś tam borykają, są nieszczęśliwi, poranieni, doświadczeni przez los, bliskich, znajomych, przyjaciół, obcych etc., etc. Suma ich emocjonalnej martyrologii jest żenująca. Każdy "lepszy" (jeżeli można to tak w takim wypadku określić) moment ich smutnych egzystencji przytłoczony jest natychmiastową wręcz przemijalnością, ulotnością, niedowierzaniem, umownością. Ledwie zaistnieje, już mija. I znów długie pasmo nieszczęśliwych chwil, zanim coś się odmieni... Tak przecież w życiu nie jest, żeby człowiek nie mógł w ogóle wyzwolić się z przygnębienia, nieszczęścia, żalu, krzywdy. Książki pani Plebanek są dla mnie nienaturalnym wynaturzeniem, są nieprawdziwe, często żenujące, denerwujące. Każda kolejna powtarza ten sam schemat. Grażyna Plebanek nie ma nic do zaproponowania od momentu napisania swojej pierwszej powiastki. Wszyscy jej bohaterowie są tacy sami, wszyscy wiodą bliźniacze życia, okraszone bliźniaczymi perypetiami. Chciałabym, żeby ta pani nic już nie wydawała... Przepraszam miłośników za ostre sądy, ale mam już dosyć czytania wciąż tej samej książki, stale popełnianej przez Grażynę Plebanek...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam, ale podoba mi się tytuł. Zobaczymy, co w środeczku ;-). Tylko czasu brak, ach brak... .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Eireann-> ja od tego tytułu zaczęłam, zastanawiam się jakie będą kolejne książki pani Plebanek..:)

    Anulko-> mnie się w ogóle podobają tytułu książek pani Plebanek, a treść tej pierwszej którą przeczytałam też przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowa-> przede wszystkim lubię, gdy ktoś odwiedza mojego bloga i jeśli komentuje to się pod komentarzem podpisuje..
    po drugie nie wydaje mi się, żebym mogła odpowiedzieć na Twoje zarzuty w stosunku do pisarstwa pani Plebanek, gdyż przeczytałam jedną książkę, a jak wspomniałam wyżej- nie oceniam autora po jednej książce.
    Po trzecie-> nie rozumiem do końca Twojego negatywnego nastawienia się do tych książek i nastawiania takiego innych czytelników, wydaje mi się, że chbya nikt nie zmuszał Cię do czytania tego co autorka napisała. Ja jeśli mi coś nie podchodzi = nie czytam. tak miałam z Piotrem Czerwińskim- jedni się nim zachwycają, a mnie totalnie nie podszedł już po pierwszej książce więc na tym poprzestałam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Kaś: po pierwsze - na anonimowości poprzestałam, ponieważ moja tożsamość nie ma tu nic do rzeczy: ani się skądkolwiek znamy, ani mój ewentualny nick (zupełnie przypadkowo dobrany, bo nie funkcjonuję pod żadnym w sieci) nic nikomu nie powie i - co najważniejsze: to, czy się jakkolwiek podpiszę, czy nie, jest dla meritum i tego bloga i jego tematyki, i kwestii mojej wypowiedzi sprawą trzeciorzędną, żeby nie napisać, że zupełnie nieistotną.
    Po drugie: nie narzucam nikomu moich odczuć w kwestii książek pani Plebanek, po prostu dzielę się moim punktem widzenia. Sądziłam, że dyskusja o walorach czytanych książek, wymienianie się poglądami na nie i wzajemnymi odczuciami są jądrem tego rodzaju działalności blogowej, którą i Ty, i inne osoby uprawiacie. Najwidoczniej zapatrujemy się na to inaczej i satysfakcjonują Cię wpisy typu "czytałam/nie czytałam/przeczytam".
    Po trzecie: nie namawiam nikogo do czytania bądź nieczytania książek Grażyny Plebanek. sama czytam je, ponieważ chcę mieć swoje zdanie w tej mierze, a nic tak mi go nie zapewni, jak przegląd nie wycinka jej twórczości, ale rozeznanie się w całości. Na przykładzie jednej, dwóch książek nie ma co mówić i całokształcie, o rodzaju, charakterze zjawiska. Styl pisarza trzeba weryfikować w oparciu o więcej niż jedno jego dzieło.
    Po czwarte: dziwi mnie Twój napastliwy ton... Nie starałam się nikomu swoją wypowiedzią dopiec. Cenię sobie różnorodność oglądu, sądu, zdania. Moja opinia nie jest na nikogo ani na żadne gusta zamachem. Po prostu: SZCZERZE dziwi mnie kult twórczości pani Plebanek, nie rozumiem go, nie podzielam go, daję tym faktom wyraz, bo mi wolno i... vide "po drugie".
    Po piąte: pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy-> lubię wiedzieć kto do mnie piszę, choćby po to by go imiennie potraktować, a nie anonimowo...:)
    Co jeszcze? Hm... totalnie nie rozumiem dlaczego odebrałaś moją odpowiedź jako napastliwą, cóż...mnie bardziej wydał się napastliwy ton Twojego pierwszego komentarza pod książką np. "chciałabym, żeby ta Pani już nic nie wydała".. hm no cóż...
    Tak wiem, że Ci wolno dawać wyraz swojemu niezadowoleniu z pisarstwa autorki, ale takie samo prawo mają wszystkie osoby, które napisały, że tym pisarstwem są zachwycone.
    A moim zadaniem było odpisać na Twój komentarz i obronić swoich racji.
    I jeszcze jedno: satysfakcjonują mnie pod moimi postami komentarze typu "przeczytałam/przeczytam/nie przeczytam jak i komentarze szersze takie jak Twój. A jeszcze bardziej satysfakcjonuje mnie to, że są ludzie, którzy poświęca chwilę i przeczytają to co ja napisałam-nawet nie musząc tego skomentować...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń