piątek, 17 września 2010

"Magiczne drzewo" Andrzej Maleszka


Ze względu na specyfikę swojej pracy często stykam się z literaturą dla dzieci i młodzieży. Zetknięcia te uwielbiam. Przypominają mi korzenie moje fascynacji książkami, przywołują wspomnienia dzieciństwa i młodości... wzruszają i bawią.
Każdy z moich wychowanków wie, że pani Kaś... czytać uwielbia i chętnie przeczyta podrzuconą przez nich książkę. Czytam sobie, dzieciom...mężowi...
Tym razem podrzucono mi do przeczytania książkę "Magiczne Drzewo- czerwone krzesło" Andrzeja Maleszki. Wiedziałam, że taka książka istnieje ze względu na akcję promocyjną filmu, który powstał na jej podstawie. Filmu nie oglądałam- jeszcze! Po przeczytaniu książki jestem pewna, że film muszę obejrzeć. Nie dlatego, że książka jakoś szalenie mi się spodobała, czy coś...chcę zobaczyć jak tą książkę zekranizowana po prostu.
Bowiem w książka  "Magiczne drzewo" wcale nie wydało mi się magiczna.Owszem jest to ciekawe czytadełko np. dla dziesięciolatka, ale.... ale uważam, że  jest ono niestety  niedopracowane! Przede wszystkim literacko.
A szkoda, bo pomysł ciekawy. Wielka fantazja autora niestety nie poszła w parze ze zdolnościami do przelewania jej na papier. Czytając miałam momentami wrażenie jakbym czytała przerobiony scenariusz filmowy. Według mnie za mało było opisów, akcja za szybko przeskakiwała z tematu na temat, wątki nie były graficznie oddzielone i zlewały się w jedną masę- masę przypadków. Za dużo jakby pomysłów na jednej stronie. Jakby autor za wszelką cenę chciał czytelnika zainteresować "dziwnościami", a nie zatrzymać go przy sobie po prostu ciekawą fabułą. Ważne były tylko czary, przygody (zdecydowanie za proste), a nie uczucia i jakieś morały, które z tych przygód mogły płynąć. 
Po opisie z okładki spodziewałam się czegoś ciekawszego. Nie wiem czy ta książka usadziłaby dzieci na dywanie przez 15 minut.Czasem zbyt szybka jazda pociągu powoduje jego wykolejenie- takie miałam wrażenie czytając tą książkę.

Książkę oceniam na ***3***, choć może jestem niesprawiedliwa i punkt widzenia dorosłego moją ocenę zaniżył.

12 komentarzy:

  1. Tak naprawdę wartościową i piękną literaturę dziecięcą doceni i dorosły. Oczywiście, czasem nasze doświadczenia i światopogląd nie pozwalają na obiektywną ocenę, ale jestem pewna, że gdyby była to naprawdę dobra opowieść, spodobałaby Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając takie książki nie będąc w wieku przeznaczonym dla niej niestety musimy pogodzić się z tym, że inaczej ją odbierzemy a nawet zaczniemy wydziwiać. Nie uznamy jej za dzieło, tak jakbyśmy zrobili to w wieku 10 lat. W starszym wieku mamy już tendencje do rozpracowywania wszystkiego, co zawarte w książce. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja odebrałam tą książeczkę inaczej, mnie się bardzo podobała. Ale może w świecie pędzącym coraz szybciej mnie się podobają takie przeskoki z jednego na drugi temat. :) Myślę, że dzieciom się spodoba, nie słyszłam za to o ekranizacji - ciekawe, poszperam. Jak ktoś umiejętnie się za to zabierze to film może wyjść ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam, ale widziałam film i też nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest straszna:P a zresztą treść do mnie również nie przemawia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Futbolowa-> też tak myślę, bo wiele książek z dzieciństwa podoba mi się do dziś, a te współczesne też potrafią mnie porwać:)

    Vampire-> coś myślę, że nawet jako 10latce czegoś mogłoby mi w książce brakować. I to całkiem normalne, że "rozpracowujemy" książkę:, zwłaszcza po przeczytaniu ich wielu...

    Aneto-> podejrzewam, że znajdą się i zwolennicy i przeciwnicy książki, co jest całkiem normalne, ile książek-tyle opinii.

    Czytam...-> tak jakoś coś właśnie podejrzewam, że film może być już totalnie skomercjalizowany niestety.

    Sara-> na okładce ponoć widnieją twarze głównych bohaterów filmu...więc...mówi za się...

    OdpowiedzUsuń
  7. Małe jest prawdopodobieństwo żeby wpadła mi w rękę. Czytam literaturę dziecięcą raczej z przypadku, ostatnio np. Trzynaste piórko Eufemii.:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja stykam się z literaturą dziecięcą lub młodzieżową czasem z wyboru a czasem z przymusu. Mam siostrę o 12 lat młodszą ode mnie, która teraz chodzi do podstawówki i ja muszę namawiać ją do czytania. Przy tej okazji widzę jaka jest różnica pomiędzy pojmowaniem tej samej książki przez dziecko i dorosłego. Czasem można się zdziwić że mowa o tej samej książce:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze, to ani okładka, ani Twoja recenzja nie zachęciły mnie do sięgnięcia po tę książkę (choć recenzja bardzo mi się podobała). Niestety, zauważyłam, że coraz mniej podobają mi się książki typowo dla dzieci, nawet te, które uwielbiałam w dzieciństwie. Teraz głównie sięgam po książki dla dzieci, gdy czytam bratu, ale sądzę, że tego tytułu jednak bym mu nie poleciła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli "3" chyba z ciekawości przejrzę :)
    Pozdraw2iam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja oglądałam film, i mnie sie on wyjątkowo bardzo podobał :))) bardzo fajnie moim zdaniem wkradał sie w psychikę dziecka i pokazywał jego sposób patrzenia na świat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń