poniedziałek, 16 sierpnia 2010

"Nazywam się Czerwień" Orhan Pamuk


Sporo czasu zabrało mi pokonanie tej książki. Nie bez powodu piszę pokonanie, bowiem czytanie jej było trochę jak walka. Walka ze sobą, z tematyką książki, ze słownictwem, z zagmatwaniem i z tym, że mimo wszystko bardzo książkę przeczytać chciałam. Warto przecież zmierzyć się z różnymi przypadkami.
Według notki na stronie Merlin.pl książka to: 
"Urzekająca historia miłosna, pasjonująca intryga kryminalna oraz kunsztowna opowieść o życiu artystów w szesnastowiecznym Stambule. "Nazywam się Czerwień" to najpopularniejsza powieść  Noblisty, Orhana Pamuka. Porównywana do "Imienia róży" Umberta Eco, została przetłumaczona na ponad 20 języków i nagrodzona kilkoma prestiżowymi nagrodami literackimi.
W szesnastowiecznym Stambule grupa najwyśmienitszych artystów ma zrealizować zlecenie sułtana: stworzyć utrzymaną w nowoczesnym zachodnim stylu księgę upamiętniającą jego wielkość i chwałę. Księgę mają zdobić barwne miniatury. Ale sztuka figuratywna jest zakazana w religii muzułmańskiej. Zlecenie i jego wykonawcy są zatem w poważnym niebezpieczeństwie. Należy jak najdłużej utrzymać je w tajemnicy. Jeden z zatrudnionych mistrzów zostaje zamordowany..."



Orhan Pamuk jest niewątpliwie wielkim pisarzem, dostał literacką nagrodę Nobla, napisał wiele książek- bardzo poczytnych. Moje pierwsze z nim spotkanie przebiegło w miarę dobrze, nawet mnie zainteresował (najpierw przeczytałam "Dom ciszy") . Owszem nie przypada mi do gustu tematyka jego książek, nie do końca lubię klimaty tureckie,  ale mimo wszystko coś mnie do nich ciągnie.
Tym razem też tak było. Jednak w tym przypadku - ta druga wydana w języku polskim powieść Pamuka wprowadziła mnie w lekkie zakłopotanie. Przede wszystkim przez skomplikowaną strukturę narracji, która przypada nawet zwierzętom i roślinom. Nie do końca ogarniałam temat- ze względu na (przyznaje się bez bicia) małą wiedzę na temat historii Turcji.
Nużyło mnie też trochę czytanie tej książki ze względu na bardzo powolną akcję. Jak na intrygę- to była ona zbyt powolna, jak na kryminał...hm...dziwna.... Natomiast ukazanie miłości też mnie dziwiło i zaskakiwało, a czasem wręcz denerwowało. Jednak muszę brać pod uwagę, że uwarunkowane było to tamtejszą kulturą i czasem wydarzeń. Niestety  zbyt długie opisy powodowały, że musiałam książkę odłożyć i od niej chwilę odpocząć. I tak przeczytałam trochę, odpoczęłam, wróciłam-przeczytałam....itd...
Cieszę się, że przeczytałam, choć zadowolona nie jestem..., ale wcale nie mam zamiaru zaprzestać poznawania książek pana Orhana Pamuka, ba nawet jedna już czeka na półce.
Książce wystawiam ***3***, ale proszę się nie sugerować, bo ja chbya jednak jeszcze "nie dorosłam" do tego typu literatury..., bądź po prostu temat nie jest dla mnie.  Zdaję sobie sprawę, że wielu faktów nie zrozumiałam i zanotuję sobie, że po jakimś czasie powinnam do książki wrócić- żeby do końca zauważyć jej walory.


A teraz trochę prywaty. Właśnie zaraz wyjeżdżam nad morze. na mój pierwszy raz z morzem- bowiem nigdy wcześniej nie dane było mi go zobaczyć. Trzymajcie kciuki za udany wyjazd.... i macham Wam wakacyjnie. Buziaki trzymajcie się ciepło.
Mam nadzieję, że będę miała czas czytać i na weekendzie - po powrocie opiszę co przeczytałam (a zabrałam całe naręcze książek) :)

14 komentarzy:

  1. Przyznam, że trochę mnie zaniepokoiłaś, bo mam tą powieść w planach. Jednak raczej nie zrezygnuję, może pójdzie mi z nią lepiej.:)

    Życzę miłego i udanego wyjazdu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że trochę lepiej odbiorę tę powieść - niebawem się za nią biorę :)

    Obyś trafiła na dobrą pogodę, miłego wyjazdu! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podjęłam ostatnio wyzwanie "Projekt nobliści" i mam zamiar przeczytać "Śnieg", ale tę powieść także przeczytam, dla wyrobienia sobie opinii. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę udanego urlopu, a przede wszystkim pogody, byś mogła zobaczyć piękny zachód słońca nad naszym morzem.
    Nazywam się czerwień też męczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się podobała... A czytałam ją w 2006. Chętnie to powtórzę, bo ostatnio jest tyle narzekań na Pamuka, że może im jestem starsza, tym bardziej negatywnie będę do niego podchodzić?

    Baw się dobrze :)).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie dałam rady i porzuciłam po 100 stronach. Może kiedyś indziej, nie mam ochoty się zmuszać do czytania czegoś co mi nie przypada do gustu, choćby był to noblista noblistów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Parę miesięcy temu wypożyczyłam z biblioteki i, naprawdę, CHCIAŁAM przeczytać, motywowałam się na wszelkie sposoby, aczkolwiek nie dałam rady i zaprzestałam męczarni po niecałych 100 stronach. Kompletnie nie w moim guście. Kiedyś jednak spróbuję ponownie, jako że to noblista, to wypadałoby chyba się przełamać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w planach i nie zrażam się z oceną, bo Pamuk to jeden z moich ulubionych pisarzy :) Każdy w końcu inaczej ocenia książki, bo wszyscy jesteśmy inni :)

    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam ostatnio "Śnieg", który podobał mi się średnio. I na pewno na razie nie mam ochoty na Pamuka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Próbowałam, naprawdę próbowałam przez nią przebrnąć, ale poddałam się po około 100 stronach. Byłam znużona ciągłą walką ze snem (tak na mnie "Nazywam się Czerwień działała), a w kolejce czekało wiele bardziej interesujących tytułów. Gratuluję jednak samozaparcia i przebrnięcia przez ten tytuł :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Miłego pobytu nad morzem :) Ja wczoraj wróciłam i mi smutno. Bałtyk jest przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kaś - podobnie jak Ty, czytałam, przerywałam... i tak w kółko. Skończyłam, bez zachwytu, dreszczy. I dalej walczyć nie będę. Życia nie starczy na przeczytanie wszystkich dobrych książek... .A zresztą - "z gustami bywa jak popadnie, ten woli Popa, ten - Popadię. Pozdrawiam, do miłego... zblogowania.:-))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń