niedziela, 22 sierpnia 2010

"Krzyk ciszy" Elizabeth Flock


Na okładce książki "Krzyk ciszy" dowiadujemy się, że jest to książka, która na długo zapada w pamięć. Czy na długo? Oj nie wiem niestety.
To nie jest zła książka, ale rewelacyjną bym jej też nie nazwała. Byłam chyba zbyt wymagająca wobec tej książki. Spodziewałam się czegoś "mocniejszego". Jednak mimo wszystko dosyć mi się podobało.
Przede wszystkim już na początku polubiłam główną bohaterkę. Przez co łatwiej mi było ją zrozumieć, chętniej stawiałam się na jej miejscu, właściwie nawet jej współczułam.
Czytając poznajemy Isabel Murphy, dziennikarkę telewizyjną, kochającą żonę i idealną córkę. Jednak nie jest to prawdziwa Isabel- prawdziwa Isabel boryka się ze swoją psychiką. Boryka się z życiem, które z boku wygląda na idealne, ale wcale takim nie jest - właśnie przez samą Isabel - postrzeganym.
Czytając towarzyszymy Isabel w bolesnym procesie poznawania siebie, swojego życia, toksycznych relacji, które wpłynęły na jej sposób postrzegania świata, na jej psychikę. Towarzyszymy jej w wysiłku jaki podejmuje, by wrócić do normalności.
Isabel musi zmierzyć w prawdą o sobie i zaakceptować fakt, że jest jednym z pacjentów kliniki psychiatrycznej.Nie jest to wcale łatwe, zwłaszcza w stanie w jakim znajduje się bohaterka. Depresja i stany lękowe nie pomagają Isabel zaakceptować nowej sytuacji, ale musi ona spróbować poukładać swoje życie.Przede wszystkim za radą swojej matki musi "pokochać siebie"- a to już wcale nie jest takie proste- co nie oznacza, że jest niewykonalne.
Poznajemy też oblicza kliniki psychiatrycznej, w której znajduje się Isabel, zapoznajemy się z jej pacjentami i ich relacjami z Isabel. Niewątpliwie pacjenci owej kliniki w dużym stopniu na samą bohaterkę wpływają. 

Myślę, że książka ta jest opowieścią o akceptacji siebie i życia- które nie jest i nie musi być perfekcyjne. Jest opowieścią o tym jak nasze wczesne doświadczenia rzutują na nasze zdrowie psychiczne, jak to w jakiej rodzinie się wychowujemy, jakie łączą nas relacje z ludźmi, ogromnie wpływa na nas samych. Kształtują nas bowiem właśnie relacje z najbliższymi nam ludźmi.
Czytając niestety ciągle porównywałam książkę do "Lotu nad kukułczym gniazdem" i do "Przerwanej lekcji muzyki"....przez co książka naprawdę nie miała ze mną lekko. Z takimi dziełami jak "Lot..." ciężko konkurować.
Mimo to "Krzyk ciszy" dostaje u mnie ****4****, a to wcale nie mało.
Polecam wszystkim, który lubią powieści psychologiczne, lecz nie nastawiajcie się na coś odkrywczego. Jest porządnie, spokojnie. Dobrze, ale bez rewelacji.


A teraz znowu trochę prywaty. Wróciłam z wakacji...:) Było cudownie- więcej szczegółów na moim drugim blogu.
Wakacje udane, lecz czytałam niestety niewiele. Właściwie tylko "Krzyk ciszy" przeczytałam.
Wszystkie dni nad morzem wypełnione miałam po uszy atrakcjami, zatem książkę łapałam np. w trakcie oczekiwania na zamówiony obiad i w trakcie jednego wylegiwania się na plaży- bo słoneczno-wylęgowy dzień mieliśmy  niestety tylko jeden:

Tak to mniej więcej wyglądało.
A wczoraj sprawiłam sobie w końcu  cudną zakładkę do książek z Tchibo. I dziś czytam, czytam...czytam....:)

14 komentarzy:

  1. czasami takie "wyrywanie" chwil na czytanie jest fajne :)
    Pokażesz zakładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden dzień pogody? Chore jest to, co dzieje się z naszą pogodą...

    Po książkę chętnie sięgnę - myślę, że ja i bohaterka mamy ze sobą naprawdę wiele wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Madziula-> te "wyrwania" to mi ogromną radość sprawiały, żeby nie powiedzieć największą:) a zakładkę pokaże, tylko jej kiedyś zdjęcie zrobię:)

    Futbolowa-> no niestety taki dzień do leżenia na plaży to mieliśmy jeden-ostatni, wcześniej nie padało, ale było zimno i dosyć często pod chmurką..
    cieszę się, że chcesz przeczytać tą książkę- warto, zwłaszcza jeśli czujesz, że macie coś wspólnego z bohaterką.
    Ps. Wracałam znad morza w piątek w nocy przez Częstochowę i sobie o Tobie przypomniałam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może i bym się skusiła, ale muszę się jeszcze zastanowić ;) Puki co czekam na twoją recenzję "Zamówienia z Francji", bo jestem zauroczona tą książką i już od dłuższego czasu zbieram się na jej zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie zainteresował tytuł - wypisz wymaluj taki jak u Oborniaka Stanisława. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce nie bardzo wiem, co myśleć. Przeważnie po przeczytaniu recenzji mam jakieś zdanie, ale tutaj nie. Chyba zostaje mi tylko ją przeczytać ^^.
    Pokaż zakładkę ^^.

    OdpowiedzUsuń
  7. Alino-> myślę, że tylko przeczytanie danej książki pozwala nam mieć na jej temat opinię:) zatem przeczytaj:)
    zakładka ukarze się wkrótce;)

    Pieprzu-> prawda? też mnie to zaintrygowało:)

    OdpowiedzUsuń
  8. very good blog, congratulations
    regard from Reus Catalonia
    thank you

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wiem, że nie przeczytam, bo nie interesują mnie takie tytuły. A czytanie na "wyrywki" jest najlepsze, choć czasami trudno jest powrócić do fabuły :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Wakacje są po to aby odpoczywać, nawet od czytania:) I tak Cię podziwiam, że wybrałaś taką ksiązkę na wyjazd:) Mnie było ciężko, gdy ją czytałam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam inną książkę tej autorki. Po "Krzyk ciszy" z chęcią sięgnę, bo lubię psychologiczne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  12. Barbaro-> oj niestety często zdarza mi się wyrywkowe czytanie ostatnio:(

    Montgomerry-> nawet nie było tak źle, ale owszem nie najlepszy wybór na letni wyjazd...

    Lilowa-> a co czytałaś tej autorki?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja przynajmniej się w tym roku opaliłam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że książka towarzyszyła ci non-stop :)

    OdpowiedzUsuń