poniedziałek, 5 lipca 2010

"Zbieracz truskawek" Monika Feth


Na czytanie tej książki wybrałam (oczywiście przez przypadek) rewelacyjny czas.
Bowiem:
- akcja książki toczy się na wakacjach - u nas wakacje pełną parą,
- wakacje opisywane w książce są upalne- gdy czytałam tą książkę był skwar okrutny,
- truskawki w tytule i treści typowo letnie- czytając pożerałam tony truskawek, wypijałam litry koktajli truskawkowych....wszędzie czułam truskawki (grunt to  odpowiedni nastrój), 
- w wakacje najlepiej czyta się thrillery- się świetnie czytało.
Zacznę totalnie nieprofesjonalnie (ale czy kiedykolwiek u mnie na blogu było profesjonalnie, heh?no, nie:) ) do książki przyciągnęła mnie okładka- rewelacyjna! Prosta,magiczna jakby i elektryzująca.  Potem zachęciła mnie opinia Skarletki (dziękuję Aniu, jeśli czytasz). A gdy zaczęłam czytać było już z każdą stroną coraz ciekawiej.
"Zbieracz truskawek" to thriller psychologiczny. Historia opowiedziana z perspektywy kilku postaci.
Z perspektywy mordercy, jego ofiar i ich bliskich.
W przedziwnych okolicznościach giną dziewczyny, ofiary najczęściej są zgwałcone, mają obcięte włosy i giną od ciosów nożem. Ich martwy wzrok ukazuje ogromne zdziwienie. Są ofiarami niebezpiecznego i nieuchwytnego psychopaty. Wszyscy są przerażeni. A koszmar się dopiero zaczyna... 
Historia niewiarygodna, ale z drugiej strony totalnie prawdziwa, realna, taka która może się zdarzyć obok nas, byleby nie nam.
Bo czyż na świecie nie ma ludzi chorych, spaczonych umysłów???? Czy na świecie nie ma psychopatów, których ukształtowało złe dzieciństwo?
Czy na świecie nie ma zwykłych dziewczyn, które potrzebują tylko, żeby ktoś je pokochał i pokazał im, że jest ich całym światem?
Otóż są- i psychopaci- bo tak nazwałabym tego mordercę. Otóż i są na świecie młode dziewczyny, które dopiero poznają życie, które czasem potrzebują "kogoś", kto pomoże im nieść ich bagaż emocjonalny....w związku z czym bardzo szybko dają się omamić i ślepo wierzą w człowieka, który ich otoczy tym czego tylko one pragną.A to z kolei dla postaci jak nasz tytułowy "Zbieracz truskawek" młyn na wodę.
I choć moglibyśmy się pokusić o próbę zrozumienia tytułowego mordercy- to ja się o to nie pokusiłam, z gruntu był dla mnie zły. Jedyne co mnie raziło to ufność...kogo? Nie powinnam pisać, bo mogłabym za dużo zdradzić, a thrillery mają to do siebie, że nie powinno się wiele o nich wiedzieć przed przeczytaniem ich. 
Ja książką byłam porażona- w pozytywnym słowa znaczeniu, nie mogłam się oderwać, a jednak musiałam, bo już tak mam, że czasem muszę napięcie zmniejszyć. Thrillerów niestety nie czytam za jednym podejściem, chcę, ale czasem nie mogę. Zatem czytanie było jak oglądanie serialu - ale i czytanie i oglądanie seriali lubię bardzo więc nie mogę się skarżyć.
Książkę oceniam na ******6****** i utwierdzam się w przekonaniu, że ten gatunek od czasu do czasu uwielbiam:).
Ps. Brakuje mi tylko w książce jakiejś notki o autorce- bo niestety nic o niej nie wiem. A nie omieszkałabym sięgnąć po jej inne książki- jeśli takowe napisała.

15 komentarzy:

  1. tytuł jest przeze mnie uwielbiany:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przeczytam. Jeszcze mi się jakieś irracjonalne podejrzenia w głowie zalęgną.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kaś - czyli jakby nie patrzeć, podobały Ci się wszystkie książki ode mnie, z czego bardzo, ale to bardzo się cieszę :) Ja niestety podjęłam próbę zrozumienia mordercy i to jego było mi szkoda - co nieźle namieszało mi w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mrrr, za sam tytuł bym wzięła :) Thrillerów z reguły nie czytam, ale ten mnie zainteresował i chyba nawet się skuszę. To może być miła odmiana po szkolnych lekturach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak Ty, ja poczytałam o niej u Skarletki, i zdecydowanie muszę ją mieć, ale pieniądze się mnie nie trzymają. ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Beato-> :) the best:)

    Moreni-> e tam, nie można przekładać tego na życie- i bez thrillerów złe rzeczy mogą się czaić, ale nie można obawą przed nimi żyć przecież:)

    Skarletko-> TAK, Tak, Tak :)))) a teraz kończę "Zapach malin" i jak na razie jestem zachwycona:)

    Futbolowa-> a skuś się skuś, warto;)

    Vamipre-> uwierz mnie też się pieniądze nie trzymają, wczoraj kupiłam "Służące" i obiecałam sobie, że do końca wakacji nie wolno mi nic więcej kupić- muszę przeczytać to co mam. Ale czy wytrwam w postanowieniu??? wątpliwe..:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam nigdzie o tej książce, ale wydaje się być fajna :D
    Zapraszam na przyjemny konkurs do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odkąd przeczytałam recenzję u Skarletki bardzo chcę ją przeczytać! Polowanie na nią trwa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Patsy-> naprawdę fajna:0 warto:)
    Dominiko-> poluj! :) jak upolujesz to daj znać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. :-) Świetna recenzja! Bardzo mnie zachęciłaś :-) Sama bardzo zwracam uwagę na okładki. Dziś uczennica pożyczyła mi książkę Naznacza i świetna okładka.
    Dobrej nocy dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję Kocie:) mam nadzieję, zatem, że przeczytasz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocie dziękuję:) okładki jak to okładki mają moc przyciągania i nie ma się co wzbraniać przed nimi;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Monika Feth to niemiecka dziennikarka, pisząca ogólnie dla dzieci i młodzieży, ale ostatnio zajęła się thrillerami. Nie znam az tak dobrze niemieckiego, ale wychodzi na to że napisała jeszcze trzy książki o Jette - Dziewczyna Malarza, Kolekcjoner Odłamków i Cień Wilka. I jeszcze jedną Diabelski Anioł(?) Wszystkie tytuły to moje wolne tłumaczenie. Podejrzewam, że niedługo zostaną wydane w Polsce.
    I ja tez bym chciała przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. to już się ich nie mogę doczekać:)))) jak tylko się ukarzą - kupuję!!!! pozdrawiam ;) dziękuję za informację;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już wiele osoób polecało mi tą książkę - mnie ona również ona intryguję:) Na bank się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń