sobota, 3 lipca 2010

"Szafa" Olga Tokarczuk i wakacyjne plany czytelnicze


Pani Tokarczuk chyba nie trzeba przedstawiać, tak samo chyba jak i jej dzieł. Większość wie jakie są, wie czego od nich oczekiwać, zwłaszcza od jej najwcześniejszych utworów. Ja swoją przygodę z panią Tokarczuk (wtedy) chcąc- nie chcąc rozpoczęłam w liceum, potem miałam jej totalny przesyt, więc przestałam ją czytać. Jednak ostatnio wpadła mi do rąk "Szafa" - i jakoś nie mogłam jej odłożyć na półkę...wyniosłam do domu...oczywiście po wcześniejszym obwieszczeniu tego pani bibliotekarce.
"Szafa" to zbiór trzech krótkich opowiadań. W swych opowiadaniach Olga Tokarczuk budzi do życia jakby nowy świat - świat przedmiotów, świat korytarzy, świat wyimaginowanej wyobraźni. Przenosi nas w świat pełen magi, gdzie fantazja sąsiaduje z mitami, a przedmioty mają własne prawa.
Mnie osobiście w tej książce podobało się najbardziej jedno opowiadanie pt. "Numery". Ukazany w nim jest świat hoteli wdziany oczami sprzątającej pokojówki.  Autorka rewelacyjnie kreśli portrety potencjalnych mieszkańców hotelowych pokoi. I tak jak ludzie w swoich domach są kompletnie różni, tak każda osoba zajmująca rzeczone pokoje jest inna, charakterystyczna....
Krótko piszę, bo i opowiadania krótkie, pewnie mogłabym z nich więcej wyciągnąć, ale....Książce daję ****4****- bo po pierwsze wolę dłuższe treści, za opowiadaniami nie przepadam, po drugie podobało mi się tak na prawdę tylko jedno, a to trochę za mało jak na piątkę.
Myślę, że znowu za jakiś czas sięgnę po "coś" Pani Tokarczuk, bowiem wyznaję zasadę, że Tokarczuk sobie aplikuję w małych ilościach- by docenić jej styl i każdą jej książkę odpowiednio przetrawić...

Co do drugiej części tytułu posta, to niestety nie udało mi się przeczytać całego czerwcowego stosiku- hm... przedobrzyłam  układając go. No i czerwiec był dosyć intensywnym miesiącem pod względem iście nieczytelniczym- wszystko układało się tak, żebym miała jak najmniej czasu na czytanie. Złośliwość rzeczy...hm... nie, po prostu plany u mnie zawsze działają "według swoich planów".
Zatem wakacyjne czytanie pozostaje bez planów. No może bez większych, wyraźniejszych planów, bowiem coś tam się naskładało czytelniczo i jeśli tylko pooperacyjny powrót do zdrowia pozwoli to będę to realizowała.
Powiedzmy do czwartku jeszcze czytam zachłannie, ale pewnie jakoś po czwartku pozostaną mi audiobooki. Ciekawa jestem jak mi z nimi będzie. Bo niestety stosunek do nich miałam zawsze  "raczej na nie", teraz zmuszona okolicznościami postaram się z nimi zaprzyjaźnić, a Wam jeśli tylko będę mogła napiszę o wrażeniach.
Zatem bez planów na wakacje....bez uprzedzeń do audiobooków....zaszywam się jeszcze póki mogę w książkę i macham Wam ręką ze świeżo umalowanymi pazurkami (na granatowo)...a co w końcu WAKACJE:) mam.

9 komentarzy:

  1. W takim razie, może trochę "na zaś", życzą szybkiego powrotu do zdrowia i bezbolesnego obcowania z audiobookami.:) A po powrocie może zdradzisz nam, czytelnikom, co Ci się nazbierało do czytania.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też wyniosłam ostatnio z biblioteki książkę Tokarczuk - "Ostatnie historie". Zobaczymy, różnie ze mną i z Tokarczuk bywa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za szybki powrót do pełni sił :)

    Za twórczością Tokarczuk nie przepadam. Mam świadomość, że to znakomita pisarka, ale nie czyta mi się jej ani przyjemnie, ani z zainteresowaniem, toteż darowałam ją sobie po jednej lekturze. Kto wie, może jeszcze kiedyś do niej wrócę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tokarczuk czytałam tylko "Ostatnie historie". Nie zachwyciła mnie, ale mimo wszystko chciałabym zmierzyć się jeszcze z czymś innym tej autorki.

    U mnie niestety zastój, przestój i tony książek zalegających na półkach. Wakacje są chyba mimo wszystko nieco za krótkie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jest podobnie, aż się sama sobie dziwie, że nie mam czasu na czytanie - ciągle coś się dzieje i człowiek nie ma czasu. "Ostatnie historie" mam w bardzo poważnych planach:) O tej ksiazce nie czytalam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moreni-> nazbierało się jakiś 40 pozycji i dalej zbieram- dziś zakupiłam "Służące" w Empiku i głaskam, podziwiam i się cieszę jak dziecko..:)

    Ultramaryno-> to czekam na jej recenzję, ze mną i Tokarczuk też różnie bywa...chbya mój odbiór zależy do nastroju i odpowiedniego wczytania się...

    Futbolowa-> trzymaj, trzymaj, mocno:)!!! ja wychodzę z założenia, że każdy pisarz jest wielki- bo pisze, na co mi np. odwagi brak...a to co jednym się podoba innym wcale nie musi:) przecież o to chodzi chyba...

    Claudette-> dokładnie, wakacje są zdecydowanie za krótkie:) a tony książek choćby i zalegały to i tak uwielbiam, myślę, że Ty też:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Saro-> to takie króciutkie opowiadania na półgodzinki...a czasobrak to u mnie rzecz zupełnie normalna...niby się nic nie dzieję, a czasu brak notorycznie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też najbardziej lubię z tego tomiku "Numery". Jeśli dawkujesz sobie Tokarczuk ,to uważaj na "Biegunów" - czytałaś" To moim zdaniem jej najlepsza książka, dalej już formalnie nie pójdzie,co potwierdza jej ostatnia książka, która mi totalnie nie przypadłą do gustu.:(
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    mag
    http://kacikzksiazkami.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. mag-> "Bieguni" jeszcze przede mną, ale kiedyś do nich dotrę:) a Twojego bloga już od dawna czytuję:) tylko czasem się ujawniam:) pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń