piątek, 16 lipca 2010

"Pokalanie" Piotr Czerwiński



"Powieść obyczajowa. Błyskotliwy portret współczesnych polskich trzydziestolatków – pokolenia „dwóch epok”, rozdartego między wychowaniem w PRL a życiem w RP. Nieszczęśliwie zakochany bohater popada w alkoholową degrengoladę, podsumowując swoje dotychczasowe życie. Od dzieciństwa lat 70., przez stan wojenny i kobiety, z którymi romansował, festiwale w Jarocinie i szalone wybryki młodości, aż po wejście w dorosłość i dwuznaczną pracę dziennikarza. Wyraziste tło społeczne". 


Właśnie czytam recenzję na temat tej książki pisane przez innych blogowiczów, umieszczane na różnych stronach społecznościowych i forum....i ....chyba jestem jedną z niewielu osób, którym ta książka się nie podobała. Bo od razu napiszę Wam, że książką jestem zniesmaczona, nie tyle rozczarowana, co trochę zszokowana i jakoś tak pełna niezrozumienia. Zmęczyłam się czytaniem jej, a niestety jestem z tych co, żeby sobie móc pozwolić na opinię o książce- muszą ją do końca przeczytać.
Dodam jeszcze, że niestety nie lubię pisać negatywnych recenzji, raczej wychodzą mi one kiepsko i podejrzewam, że z tą może być podobnie...
W notce wyżej (cytowanej za empikiem) napisano, że książka jest błyskotliwym portretem......dla mnie jest wulgarna, pisana bardzo pretensjonalnym językiem. Nad wyrost pokomplikowana i "zdziwaczona" (tak wiem, że nie ma takie słowa w słowniku...). 
Owszem w trakcie czytania prologu powiedziałam do Męża miłego, że książka będzie świetna, ba nawet mu na głos fragmenty prologu czytałam, ale....w trakcie wgłębiania się w nią było coraz gorzej. Jakoś nie lubię czytać samych wulgarnych słów, określeń z rynsztoka... przez ponad 200 stron być w klimacie pijaństwa i jakiegoś dziwnego dramatu, w jakim osadzony został główny bohater. I może gdyby to wszystko rzeczywiście opisane było innym językiem, to byłaby to nawet bardzo ciekawa historia opisująca tło społeczne przemian PRL na RP....Nie wierzę niestety, że nie można było tego wszystkiego opisać w inny sposób...
Jak dla mnie wyszedł z tego bełkot pijanego bohatera, skaczącego od wydarzenia do wydarzenia (co akurat lubię nawet w literaturze), użalającego się nad swym losem, ale z drugiej strony pełnego podziwu dla swoich poczynań....
Nie wiem, może ja nie dorosłam do takich książek, najwyraźniej nie zrozumiałam jej kompletnie...      i nie rozumiem teraz tego zachwytu nad pisaniem Pana Czerwińskiego. 
"Czerwiński- nowy Hłasko?" - jak dla mnie kompletnie NIE!

Książka dostaje *1*, wraca do biblioteki....i ewentualnie może kiedyś spróbuję zmierzyć się z inną książka autora. Bo czuję, że jest w nim jakiś potencjał....tylko może musi trochę czasu minąć i może "jeszcze dużo chleba muszę zjeść",  żeby go zrozumieć.

7 komentarzy:

  1. Jak przeczytałam opis z Empiku, który zamieściłaś na początku to juz mnie zniechęciło. Ja jestem pokoleniem współczesnych trzydziestolatków i nie widzę u siebie jakiejś traumy w związku z tym że pierwsze 9 lat mojego życia spędziłam w PRL a resztę w RP. Dorabianie historyczno-socjologicznych ideologii do problemów z alkoholem to lekka przesada. Też nie lubię książek bardzo wulgarnych. Nudzą mnie . Dosyć się nasłucham przechodząc koło sklepu monopolowego. Popieram czytanie książek o piękniejszym świecie niż rzeczywistość. Takich budujących, dających nadzieję i ukazujących ludzi jako dobre istoty. Wiem że to bajka, ale chyba założę Klub Pozytywnej Książki:))Dołączysz?:))
    Pozdrawiam i mam nadzieję że oczy już mono i czytac możesz. Bo jak nie to w tej chwili wyłącz ten przeklęty komputer!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za zainteresowanie:)
    Ja obecnie zmieniam nawyki na dobre, tzn, oduczam się nieczytania;) więc z miłą chęcią będę sie zapoznawać z Twoim punktem widzenia vel czytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spotkałam się już z paroma pozytywnymi recenzjami tej książki i wszystkie ową wulgarność uważały za atut, co bardzo mnie dziwiło, bo sama nie przepadam za tego typu literaturą. Owszem, czasem wulgarność jest wskazana, ale nie może rażąco dominować.
    Jak widać - mamy podobne poglądy, więc i mnie pewnie by ta książka do gustu nie przypadła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tusieńko-> zatem ja się dopisuję do KPK dwoma łapkami, ba nawet stopkami mogę się przyłączyć- owszem czasem trzeba poczytać o czymś "złym", ale warto też o tym czymś "lepszym", grunt, żeby nie wpaść w przesadę- tak jak wydaje mi się zdarzyło się w pisaniu książki panu Czerwińskiemu.
    Magda-> to ja zachęcam jak najbardziej do czytania książek i mnie:)
    Futbolowa-> w tej książce poziom wulgaryzmów osiąga apogeum....co dla mnie jest nie do przyjęcia, owszem wulgaryzmów czasem trzeba użyć (z różnych względów), ale cała książka nie wydaje mi się być dobra, gdy jest wulgarna...
    i jak może to być jej zaletą???? chociaż w Polsce lubimy ponoć wulgarne książki, jak widzę ta opinia mi się tylko potwierdziła. No cóż ja do tych ludzi jednak nie należę, cieszę się, ze Ty też:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu "zła" recenzja, tz. niepochlebna. Cóż... fabuła mnie lekko zaciekawiła, ale jak przeczytałam twoją recenzję to naprawdę dałam sobie już spokój - w końcu nie codziennie daje się 1:)

    OdpowiedzUsuń
  6. byłam, zobaczyłam, nie mam zdania więc przyjmuję Twoje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet gdybyś nie wyrażała się o tej książce tak niepochlebnie, to i tak chyba nie miałabym ochoty.

    OdpowiedzUsuń