niedziela, 13 czerwca 2010

"Dom ciszy" Orhan Pamuk


Rozpoczęłam tą książką swoją przygodę z Orhanem Pamukiem. Nie bez powodu nazwałam czytanie tego co autor napisał przygodą. Bo gdy książkę czytałam, czułam się jakbym przeżywała jakąś przygodę, może nie z szybką akcją, może bez szalonych zwrotów, a jednak...ciekawą, intensywną przygodę.
Gdy pożyczyłam "Dom ciszy" od koleżanki ogromnie się ucieszyłam, bo wcześniej nic autora nie czytałam, a bardzo zależało mi na tym by jego twórczość w końcu poznać (z Murakamim jeszcze tak mam, ale nadrobię).
Jednak tuż przed rozpoczęciem czytania zmartwiłam się...trochę się zlękłam, że może mi kompletnie nie podejść. To tak jak z książkami, które mają masę pozytywnych opinii. Tu jednak nie bałam się tak bardzo tej jednej książki, mój strach był bardziej globalny- bałam się tego czego mogę spodziewać się po pisarzu Turku...nobliście, zachwalanym i podziwianym. Szczerze powiedziawszy bałam się, że mogę nie zrozumieć jego książek, że będą one pisane bardzo ciężkim językiem, będę miała problemy z wejściem w ten, obcy mi, opisywany przez autora świat.
I się pozytywnie rozczarowałam !
Już od pierwszych stron historią trójki rodzeństwa i bliskich -a zarazem dalekich - im osób, wciągnęła mnie maksymalnie. Nawet trudne nazwy miejsc i imiona bohaterów w czytaniu mi nie przeszkadzały tak bardzo jak w innych książkach się to zdarza.
"Dom ciszy" to według opisu na okładce wzruszająca i zaskakująca opowieść o dojrzewaniu i poszukiwaniu własnej drogi życia i miejsca w świecie. Powieść o różnych wizjach świata, w jakim dane było żyć jej głównym bohaterom. Jest to powieść, która potrafi zadziwić, ale jest też w pewien sposób przewidywalna, potrafi zdenerwować, ale i dziwnie uspokoić na następnej stronie. Może nie ma tu jakieś szybkiej akcji, historia toczy się w ciągu jednego tygodnia, gdy rodzeństwo przyjeżdża w odwiedziny do swojej babki, ale w ciągu tego tygodnia rozgrywają się prawdziwe dramaty , a stara kamienica- tytułowy"Dom ciszy"- zaczyna rozbrzmiewać gwarem rozmów, by na samym końcu znowu zapaść w niepokojącą ciszę.
Co mnie zachwyciło? Na pewno portrety postaci....
Najmłodszego brata - Matina- zakochanego w Ameryce, chłopaka, który w trakcie pobytu przeżywa swoją młodzieńczą miłość (choć miłość to za duże słowo-raczej zauroczenie), która doprowadza do dramatów, a jego samego do totlanego wyobcowania...nie zrozumienia siebie i swoich dziwnych zachowań, chłopaka, który nie potrafi wyrazić tego co czuje, a ambicje go przerastają.
Starszego brata- Faruka-pisarza-historyka, opuszczonego przez żonę (ciągle nad tym ubolewającego), pogrążającego się w alkoholizmie.
Siostry- Nilgun- studentki socjologi, żyjącej jakby w swoim świecie, zwolenniczki znienawidzonego w Turcji w ówczesnych czasach (1980r) komunizmu.
Intrygującą  mnie postacią  był  też młody Turek- Hasan- dawny kolega z dzieciństwa trójki rodzeństwa, a tak naprawdę ich...hm....kuzyn, o czym ani on, ani wyżej wymienieni nie wiedzą. Chłopak zakochany właśnie w Nilgun i przez nią nie zauważany, decyduje się na czyn haniebny...tak zaskakujący, że mi mowę odebrało, gdy czytałam. Chłopak, który nie może też pogodzić się z losem jaki jest mu przypisany. Nie rozumie sam siebie (choć wydaje mu się, że jest zupełnie inaczej) i nie potrafi poradzić sobie z narastającą w nim złością.
Błędem byłoby nie wspomnieć też tu o dziwnej relacji babki Fatmy i karła Recepa- ale tutaj wiele zdradzać nie powinnam, bo to jakby taki spinacz łączący wszystko... w każdym bądź razie mnie zadziwiła okrutność tej kobiety, a zarazem jej niemoc na to co się działo i dzieje. Z kolei Recep...hm.... to już w ogóle inna bajka....sami musicie przeczytać. Mnie zaskoczyła siła chorego przywiązania i brak wiary w możliwość zmian.

A wszystkie wydarzenia opisywane w książce mają miejsce na tle zmian ekonomicznych i politycznych  zachodzących w Turcji w 1980r. Co tylko dodaje książce pewnego uroku i osadza ją w pewnych (dla mnie trochę trudnych do wyobrażenia sobie) realiach.
Bardzo też podobał mi się sposób prowadzenia narracji, dzięki niej mogliśmy poznać wiele ważnych faktów i punktów widzenia  każdego bohatera. Byliśmy jakby w myślach tych wszystkich ludzi patrzących niejednokrotnie zupełnie inaczej na sprawy dotyczące ich wszystkich i próbujących się uporać ze swoimi "demonami".
Myślę, że kiedyś książkę tą przeczytam jeszcze raz, bo czuję, że trochę rzeczy mi umknęło...,że może za jakiś czas inaczej ją odbiorę...może więcej zrozumiem...bo cytując samego autora "...jeśli ma się książkę, to choćby była ona nie wiem jak zagmatwana i niezrozumiała, gdy jej lektura dobiegnie końca, można zacząć ją czytać od początku, by zrozumieć to, co przedtem było niejasne, i na nowo pojąć życie..."
Zatem cieszę się ogromnie, że debiut z autorem wypadł pomyślnie i sięgnę po jego kolejne dzieła. Tej książce wystawiam *****5***** , bowiem jak na pierwszą książkę tego autora, z która się zmierzyłam, wypadła bardzo dobrze w moim odbiorze.

10 komentarzy:

  1. Nie znam ani tego autora, ani tej książki, ani żadnej innej powieści. Jednak zainteresowałaś mnie swoją recenzją i pewnie po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj w klubie :P Ja nie mam nic na koncie ani Murakamiego ani Pamuka i bardzo mi z tym źle :P
    W wakacje to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na liście "must have" od dłuższego czasu jest kilka książek Pamuka. Najbliżej jestem kupienia "Muzeum niewinności", którą to lekturę całkiem możliwe, że nabędę jeszcze w te wakacje (kupon rabatowy z empiku czeka i kusi).

    Słyszałam też dużo dobrego o "Nazywam się Czerwień" i "Śnieg". Teraz na listę dopisuję jeszcze "Dom ciszy" :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze zapomniałam - Murakamiego już czytałam ("Przygoda z owcą" oraz "Kronika ptaka nakręcacza") i polecam, bo uwielbiam tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moją pierwszą książką Pamuka była powieść nagrodzona Noblem- "Śnieg" i muszę powiedzieć, że tak mną zawładnęła, że kupiłam ją sobie na własność :) Polecam inne jego powieści! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na półce czeka na mnie "Nowe życie" i to będzie moja pierwsza książka Pamuka. Potem jeśli mną zawładnie to sięgnę po "Dom ciszy", bo Twoja recenzja narobiła mi na nią ochoty

    OdpowiedzUsuń
  7. Vampire-> myślę, że warto, ale pewna będę jak przeczytam kolejną jego książkę.
    Tucho-> to już ręce zacieram na Twoje opinie:)
    Claudette-> widzę, że nie tylko mnie kusi "muzeum niewinności" hm...ta okładka, ten wstęp od którego nie mogłam się oderwać w empiku...
    Pandorciu-> witam u mnie na blogu, bo widzę Cię pierwszy raz, a "Śnieg" kiedyś na pewno przeczytam...kiedy? nie wiem, ale na pewno!:)))
    Dominiko-> "Nowe życie" i na mnie czeka..tylko coś wyrobić normy nie mogę...tyle się dzieje
    Saro-> no to się cieszę, że ode mnie usłyszałaś:) po raz pierwszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno wkrótce zabiorę się za Pamuka. Ale chyba zacznę od "Śniegu".

    OdpowiedzUsuń
  9. Il faut s'attaquer au roman avec une certaine disponibilité d'esprit mais l'univers et l'écriture d'Orhan Pamuk sauront ensuite vous attacher à ce récit dense et original qui ne manque pas d'ironie.

    Rejenere İplikler

    OdpowiedzUsuń