sobota, 5 czerwca 2010

"Coco" Cristina Sanchez-Andrade


Pora i na tą zaległą recenzję. Książka przeczytana w maju, a przecież już czerwiec. Ba nawet za oknem wszystko w końcu krzyczy : wiosna! czerwcowa, ale wiosna ! A ja do tej recenzji zasiadam już trzeci raz. I ciągle zastanawiam się co napisać o tej książce.
Że jest to biografia Coco Chanel? No tak, jest to biografia Coco. Niezaprzeczalnie.
Napisać, że nie przepadam za biografiami ? Hm, to z kolei byłaby nieprawda.... bo niektóre biografie przeze mnie przeczytane do dziś pamiętam i przeżywam ich treść.
Jednak tym razem na bank napisać muszę, że ta biografia akurat jakoś bardzo mnie nie zachwyciła. Owszem jest dobra, ale....do mnie nie przemówiła.
Jakaś taka sucha....taka mało poruszająca. przedstawiająca wydarzenia z życia bohaterki w bardzo minimalistyczny sposób. Dowiadujemy się niby wszystkiego, ale jest to pogmatwane, nie wyjaśnione do końca (choć może taki był właśnie autorki zamysł), przeskakujemy z faktu na fakt.A nawet w pewnym momencie się z deczka pogubiłam, bo raz czytałam o Coco staruszce, a raz o Coco nastolatce. I zazwyczaj nie sprawiają mi problemu takie przeniesienia czasowe, a tu jednak było inaczej.
Cristina Sanchez-Andrade ukazuje w tej książce psychologiczny portret legendarnej, ciągle fascynującej kreatorki mody. Jak dla mnie psychologi było tu troszkę za mało, ale nie mniej była, tego książce odjąć nie mogę. Wszystkie cechy charaktery i zachowania opisane przez autorkę dosyć dobitnie, nakreśliły nam całą postać opisywanej przez nią kreatorki.
Co jeszcze, o czym mogłabym jeszcze wspomnieć?
No i nie sposób tu właśnie pominąć mojej reakcji na sama postać Coco Chanel.
Znałam o Coco Chanel podstawowe informacje, to co trzeba i pewnie to co każdy wie ... natomiast nie wiedziałam, że była tak ....wredna. Może to za mocne słowo, ale ciągle towarzyszyło mi przy czytaniu. W książce poznałam Madame de.... od jej złej strony (i tym bardziej ciężko dostrzec mi teraz tą jej pozytywną stronę), jako furiatkę, osobę nie liczącą się z nikim, z żadnymi uczuciami, z jednej strony zakompleksioną ogromnie, a z drugiej strony mającą się za pępek świata. Osobę według mnie psychicznie niezrównoważaną... z osobowością obsesyjną , a wręcz nawet schizofreniczną. Coś okropnego. I wszystkie te zachowania sławnej Coco Chanel tłumaczyć ma trudne dzieciństwo. Z czym ja akurat w nawet najmniejszym stopniu się nie zgadzam- uważam bowiem, że każdy człowiek może stać się tym kim chce- bez względu na to jakich miał rodziców, jak wyglądało jego dzieciństwo...a niepodejmowanie prób podniesienia się z "traum dzieciństwa" to czysty egoizm i wygoda. I uważam, że tak właśnie było w przypadku Coco. Z jednej strony kobieta, która dla własnej wolności, niezależności potrafi zaprzepaścić wszelkie dobra, wszelkie zasady, a z drugiej strony kobieta, która ma tak ogromną potrzebę bycia zauważoną, kochaną i podziwianą, że przez tą potrzebę niezależności o którą ciągle walczy, po prostu ją zwyczajnie traci... traci własną wolność. Ograniczając wolność innych.... i raniąc ich niezmiernie niejednokrotnie.
Zatem zszokowała mnie postać tej słynnej projektantki...a książka sama w sobie nie zachwyciła, lecz też nie powiem, żeby była jakaś zła. No po prostu biografia, nie porywająca, lecz całkiem dobra... zatem w skali dostaje ****4****.

18 komentarzy:

  1. Nie pierwszy raz czytam,że książka śrendia...a szkoda,bo postać Coco Chanel mnie ciekawi.Chyba nie ma szczęścia do ekranizacji i książek...

    OdpowiedzUsuń
  2. niewątpliwie postać Coco Chanel jest przeciekawa, ale...książka już tu była ciekawa mniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie miałam podobną opinię. Nie przemówiła do mnie. Nie zrozumiałam jej do końca. Przestałam podziwiać Chanel po przeczytaniu tej książki. Ale cieszę się, że jednak ją przeczytałam. Czegoś się o niej dowiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po książkę być może sięgnę, gdyż ciekawi mnie strasznie. Podoba mi się bardzo okładka. Jest taka intrygująca ;D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie skończyłam czytać, jestem... hmmm zniesmaczona. Zarówno samą książką jak i postacią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro nienajlepsza, to jednak nie sięgnę, chociaż biografie lubię. Ale, że nigdy mnie specjalnie pani Chanel nie fascynowała, to tę ominę bez żalu.

    Dzięki za recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podstawy to ja również znam:P Może piszesz, że książka nie najlepsza, ale i tak przeczytam, bo jestem w kolejce u kumpeli:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za suchymi biografiami, a postać Coco Chanel jest na tyle bogata, że warto opisać ją w ciekawy sposób. Więc jeszcze przemyślę, czy po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieczęsto czytuję biografie i chyba dla tej nie zrobię wyjątku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Alino-> witam u mnie na blogu, a co do książki to mimo, iż mi do gustu nie przypadła to się ciesze, że przeczytałam, choćby dlatego, że zupełnie inny obraz Coco mi ukazała, niż miałam.
    Samash-> sięgnij, sięgnij, a mnie okładka też się podobała, chociaż powiem od razu raczej niczego intrygującego po książce nie ma co się spodziewać.
    Beatto-> to witam w klubie...
    Ysabell-> nie ma za co:) polecam się na przyszłość:)
    Saro-> a czy książka ode mnie w ogóle doszła?
    Vampire-> dlatego ja właśnie jestem trochę tą biografią rozczarowana, bo tak jak piszesz postać pani Chanel można by ciekawie i intrygująco opisać.
    Ultramaryno-> :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta ksiazka spoczywa na mojej polce i czeka w kolejce. Tez slyszalam wiele srednich opini. Zapraszam na moj blog o ksiazkach

    http://polsko-finskie-zycie.bloog.pl/

    LOTTA

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś byłam "zgrzana" na tę książkę, potem mi się odechciało i tak trzyma mnie do teraz :D
    :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie zawsze komentuję, ale zawsze czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo spodobała mi się okładka... i na tym chyba koniec, bo raczej nie przepadam za ksiązkami o znanych i lubianych.

    P.S. Widzę, że czytasz "Dom ciszy", jakie wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
  15. Beato-> cieszę się:) i pozdrawiam ciepło:)

    Dominiko-> a czytam, czytam i powiem Ci, że całkiem mi się podoba narazie

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj i tutaj Kasiu,
    Współczuję operacji oczek, i trzymam kciuki, żeby się udało!
    Choćbym bardzo chciała, nie dam rady czytać aż tyle, ale czasem miewam i ja swobodniejszy czas i wtedy chętnie przeczytam coś, poleconego przez Ciebie :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Iw:) witam serdecznie w moim drugim świecie- tym chyba lepszym:) przynajmniej dla mnie:) mam nadzieję, że dasz znać jeśli coś przeczytasz poleconego przeze mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie zgadzam się z Tobą. Napisałas: "I wszystkie te zachowania sławnej Coco Chanel tłumaczyć ma trudne dzieciństwo. Z czym ja akurat w nawet najmniejszym stopniu się nie zgadzam- uważam bowiem, że każdy człowiek może stać się tym kim chce- bez względu na to jakich miał rodziców, jak wyglądało jego dzieciństwo...a niepodejmowanie prób podniesienia się z "traum dzieciństwa" to czysty egoizm i wygoda. I uważam, że tak właśnie było w przypadku Coco." Otóż muszę Cię rozczarować, ale większość problemów w naszym dorosłym życiu bierze się z dzieciństwa. Zwróć uwagę na to, że kiedyś nie mieliśmy tak świetnych psychologów i psychiatrów jak dzisiaj. Coco korzystała z pomocy psychologa, jak była już w pełni dojrzałą kobietą, a ciężko jest zmienić i "wyleczyć" kogoś, kto miał takie problemy ze sobą jak ona, przez tak długi czas. Nie możesz pisać, że każdy chory człowiek może pstryknąć palcami i być kimś innym, kiedy dzieciństwo odcisnęło piętno na całym jego życiu. Uważam Twoją recenzję za bardzo krzywdzącą, a także świadczącą o kompletnej nieznajomości psychologii, jak i zerowej empatii. Chyba nigdy nie miałaś do czynienia z osobami z problemami psychicznymi. A szkoda, może inaczej spojrzałabyś na kobietę, która zdecydowanie nie była normalna, miała ogromne problemy, a przede wszystkim była cholernie samotnia! Może po prostu nie zrozumiałaś tej książki!!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń