sobota, 1 maja 2010

"Wolałbym żyć" Thierry Cohen


"Rozgrywająca się w tajemniczej aurze powieść o miłości, winie i odkupieniu" - tak głosi napis na okładce- i zawiera on najlepsze streszczenie książki, nie wyjawiające szczegółów, które by czytanie popsuć mogły.
Ale o co w książce chodzi troszkę napisać muszę, zatem:
W dniu swoich 20 urodzin zakochany na zabój Jeremiasz- główny bohater-  postanawia popełnić samobójstwo.... i na samym początku obserwujemy scenę, która to samobójstwo opisuje, a potem bieg zdarzeń wprowadza nas w przedziwny świat pełen intrygujących zdarzeń.... i tak naprawdę nic nie wiemy, nie wiemy co będzie dalej, nie wiemy też dlaczego jest tak, a nie inaczej...
Jestem tak zachwycona tą książką, że aż nie wiem czy uda mi się odzwierciedlić to co czuję, po jej przeczytaniu. A czuję i czułam czytając dużo emocji. W ogóle strasznie mi szkoda, że to już koniec książki, ale z drugiej strony tak właśnie powinno być. Bo historia opisywana w książce ma tutaj właściwy początek i koniec we właściwym czasie.
Wszystko jest jak najbardziej na miejscu, świetnie rozłożone i naprawdę doskonale dopasowane. Jestem pod ogromnym wrażeniem - bo prosta historia to, to nie jest i nie wydaje mi się, żeby łatwo było taką książkę napisać, tak by wszystko było dokładnie przemyślane, dobrze powiedziane i obrazowo przedstawione. A tu według mnie tak jest. 
Książka wciąga, z każdą stroną chcemy się dowiedzieć więcej, chcemy wiedzieć co będzie dalej i dlaczego akurat tak będzie, no i mnie niezmiernie ciekawiło zakończenie- wyjaśnienie historii.
I jak tworzyłam w głowie jakieś scenariusze, to one za każdym razem się nie sprawdzały. Każda scena była inna.... A zakończenie, choć pod koniec książki już zrozumiałe i pewne, to i tak wzruszające i jak najbardziej na miejscu. Dawno mnie tak książka nie uwiodła, zatem stawiam z pełną świadomością ******6******. Za treść, okładkę i za emocje, które treść we mnie wywołała !
Jedna malutka rzecz mi trochę nie pasowała. Otóż jakoś łatwiej by mi się czytało, gdyby narracja prowadzona była przez samego bohatera (może więcej byłoby dzięki temu opisu uczuć jakie w nim się budziły), no ale nie ja autorem jestem, więc nie mnie oceniać... Grunt, że i tak oczarowana jestem bardzo, bardzo.....
Dodam jeszcze tylko, że książka została w 2007 roku wyróżniona nagrodą literacką Prix Jean d' Ormesson. I jest to pierwsza powieść tego autora, a ku napisaniu jej popchnęła go samobójcza śmierć przyjaciela.
I jeszcze już naprawdę na koniec:

"Ludzie mają moc dokonywania największych rzeczy. Mogą budować swoje życie, tworzyć nowe lub pomagać innym budować ich życie. Nigdy nie żyje się samotnie. Samotność jest złudzeniem. Rozpacz- oszustwem. 
Być samotnym - oznacza odmówić pójścia do innych. Pogrążyć się w rozpaczy - to odrzucić myśli o nadziei."

" Życie jest bogactwem, którego wartości ludzie nie są naprawdę w stanie ocenić. Każdy nasz wybór otwiera możliwość przejścia do innego świata. Przy każdym przebudzeniu świat oddaje się nam. Ileż dróg! Ileż możliwości! Nasze rozeznanie to jedyny sposób, żeby odnaleźć tę, która prowadzi do szczęścia. Jedna z nich jest zawsze obecna, ta najgorsza i czasem- najbardziej kusząca. Ta, która polega na odmowie wyboru. Odmowie pójścia naprzód. Odmowie życia."

7 komentarzy:

  1. Czeka na mnie na półce :) Taka krótka, a ile emocji dostarcza :) Chyba już niedługo się na nią skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę warto:) mnie się ogromnie podobała

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję za recenzję wpisuję na wish listę :)
    Pierwszy cytat bardzo mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością przeczytam. Lubię takie książki, a ta wydaje mi się (po Twojej recenzji) szczególnie warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Madziula-> cieszę się, że Ci się podobało:)
    Magiczna -> według mnie (jak wcześniej pisałam) naprawdę ! warto:)
    Beatto-> czytaj, czytaj:) ja wolałabym teraz ją dalej czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na mnie też ta książka zrobiła duże wrażenie i bardzo mi się podobała. Warta polecenia.

    OdpowiedzUsuń