czwartek, 27 maja 2010

"Światła pochylenie" Laura Whitcomb


Bardzo chciałam przeczytać tą książkę, czytałam o niej wiele pozytywnych opinii, nakręciłam się na nią maksymalnie, a gdy już ją miałam w domu........ to........
To bałam się ją zacząć czytać.
Obawiałam się, że się rozczaruję, że okaże się, że mi ona totalnie nie podeszła, że wiązałam z nią zbyt duże nadzieje, itp.... 
Zresztą powiem Wam, że często tak mam, że jak się komuś podoba to potem mnie nie. Albo tak bardzo chcę, żeby mi się podobało...tak wysoko stawiam poprzeczkę, bo tyle pozytywów, a potem się rozczarowuję i nie wiem sama co myśleć. 
Z tą książką jednak mogłam być zupełnie spokojna, bowiem książka nie może się nie podobać ! Przynajmniej mnie.
Pisana pięknym językiem, sprawiła, że czytanie jej było dla mnie jak jedzenie czegoś bardzo smacznego, miekkiego i rozpływającego się w ustach. Czegoś na co ciągle mamy ochotę, nie chcemy by się kończyło i żeby smak znikał, rozpływał się.... a jednak pochłaniamy to z szaleńczą prędkością i ilością. Ciekawa historia o życiu pozagrobowym, o duszach i tym co może się z nimi dziać po śmierci to temat, który od zawsze mnie frapuje. Do tego jeszcze szczypta romantyzmu (a właściwie garść), miłość - wydawać by się mogło- niemożliwa, ukazanie problemów współczesnego społeczeństwa i już jestem w książce zanurzona po uszy. I przeżywam, i rozmyślam o tym co czytam - nawet, gdy jestem w pracy, nawet, gdy wykonuję codzienne czynności, ba nawet gdy śpię, bo sny jakoś książką zdominowane były. Się znaczy, że przeżywałam, że trafiało do mnie to, co czytałam. I to w książkach lubię najbardziej.
I efektowne zakończenie, przynoszące nie rozczarowanie, ale jakby spełnienie jest ukoronowaniem wszystkiego czego się spodziewałam i co dostać chciałam. I dostałam to co najlepsze w książkach- dostałam dobrą historię, która przez każdą stronę była dobrze poprowadzona, nie nudziła, a wręcz odwrotnie- wywoływała emocje... 
Nie będę się już zatem rozpisywała, bo mogłabym za dużo szczegółów wyjawić, a warto naprawdę sięgnąć po książkę niewiele o niej wiedząc....wtedy sami odkrywamy to co w niej nas zachwyca.
Napiszę tylko, że ją szczególnie polecam i oceniając stawiam ******6****** - na bank przeczytam jeszcze raz kiedyś....... i.........
I już się nie mogę doczekać następnej książki pani Whitcomb- a u Claudette przeczytałam, że mają to być dalsze losy....i tu zamilknę......w każdym bądź razie szykuje się coś dla mnie bardzo ciekawego. I widzicie znowu się nastawiam...........pozytywnie, a potem czytać się będę bała...:)
Tak a propo,  to właśnie wczoraj kupiłam kontynuację wychwalanej przeze mnie książki Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj", właśnie wyszła "I, że Cię nie opuszczę...", więc teraz lękam się rozczarowania (bo przecież jak wcześniej pisałam "Ludźmi z Wysp" rozczarowałam się niestety  ogromnie). Zatem oby było jeszcze lepiej niż w "Jedz...." .

15 komentarzy:

  1. Oooo, widzisz, tak ciekawie napisałaś, że nie sposób nie sięgnąć!

    I czekam na Twą opinię w kwestii Gilbert: wczoraj byłam w Empiku i stojąc przy kasie, zauważyłam, że kilka osób miało tą książkę w ręku!

    OdpowiedzUsuń
  2. no to kolejna książka na wish listę marsz :) dzięki za recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że muszę to przeczytać. W ostatnim czasie spotkałam się z kilkoma bardzo pochlebnymi recenzjami. Też tak mam, że gdy jakaś książka ogromnie mi się spodoba, myślę o niej cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele razy spotkałam się z pochlebną opinią dotyczącą tej książki. Dlatego już niedługo zagości na mojej półce. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też tak często mam, że nasłucham się pozytywów i potem za wiele wymagam od książki i się rozczaruję. Książkę tak zachwalasz, że nie mogę zrobić nic innego, jak tylko przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Anullo-> tak jak pisałam książki Gilbert się boję:) ale przeczytam na bank:) kiedy? nie wiem, bo mam taki stos lektur "na szybko" do przeczytania, że aż dech mi zapiera...

    Madziula-> a proszę bardzo, polecam się na przyszłość:)

    Ultramaryno-> ja właśnie dzięki pozytywnym opiniom książkę zakupiłam i teraz cieszę się, że stoi u mnie na półce, warto ją mieć :)

    Tweety-> to ja teraz czekam na Twoja opinię o niej.

    Dominika -> przeczytaj, przeczytaj, myślę, że Ci się spodoba:) a zachwalam bo naprawdę mnie urzekła:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No w końcu doczekałam się Twoich wrażeń :)
    Dobrze, że się nie rozczarowałaś, bo ja zazwyczaj jak się tak nakręcę to potem kręcę nosem, dlatego teraz tylko koduje fajna i się nie nastawiam :)
    I czekam na kolejne książki autorstwa L.W.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, Kasiu, wiem, ja nieustannie te stosiki przekładam, odkładam, wracam... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... a ja jak zwykle mogę popisać się ignorancją, gdyż pierwszy raz u Ciebie czytam o tej książce, ani tytuł, ani nazwisko autorki zupełnie nic mi nie mówi. Ale skoro piszesz, że warto i dajesz 6, to chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skarletko-> polecam i jeśli chcesz mogę pożyczyć:) mnie najpierw okładka zainteresowała (tak, to przyzwyczajenie silniejsze niż wszystko inne), a potem przychylne recenzje... i warto było:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest na liście i pewnie (teraz, kiedy przeczytałam twoją pochlebną opinię) zaraz wejdę na jakąś stronę i ją zamówię:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tą książkę mam już na półce i czeka cierpliwie na swoja kolejkę (a jest następna)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam :-) Poluję już od jakiegoś czasu na tą książkę. Wczoraj sprawdzałam w bibliotece ale jeszcze jej nie mają. Dziś kupiłam sobie najnowszego Robina Cook'a, jak tak dalej pójdzie to się skuszę na opisywaną przez Ciebie książkę hehe. A tu tyle promocji w sklepach (dziś kupiłam 3 śliczne bluzeczki - oczywiście sale).
    Pozdrawiam ciepło!
    kot w butach

    OdpowiedzUsuń
  14. Saro-> cieszę się:)
    Zaczytana-> czytaj, naprawdę warto sięgnąć po nią szybko:)
    Kocie-> zatem trzeba ją kupić:))))) a o promocjach to mi nawet nie mów- zbankrutuję przez nie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. To moja jedna z ulubionych:D
    Nie wiem czy czytałaś ale jak nie to sięgnij po książkę Szeptem z wydawnictwa otwartego. Jest rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń