niedziela, 9 maja 2010

"Fastryga" Grażyna Jagielska


Wczoraj rano skończyłam czytać "Fastrygę" i coś o niej miałam napisać.... Ale nie mogłam - czułam jakąś niemoc, zbyt dużo zdań było, a z drugiej strony były one nie poukładane na tyle by mogły wyjść z mojej głowy....
Jestem pod ogromnym wrażeniem "Fastrygi".  Od dawna już nie czytałam polskich pisarzy- mam (a właściwie miałam) jakiś taki ambiwalentny stosunek do nich... z jednej strony mnie bardzo ku nim ciągnie, z drugiej strony odpycha- bo się boję, że się rozczaruję.
I gdy zaczęłam tą książkę czytać to właśnie tak pomyślałam- że to nie dla mnie, że nie mogę się połapać, nie mogę w ten świat wejść...
Ale się nie poddałam i z każdą stroną coraz bardziej wsiąkałam. Coraz bardziej przeżywałam, bo w książce naprawdę jest co przeżywać.
A o czym "Fastryga" jest?
Przede wszystkim o kobietach w pewnej rodzinie, a właściwie o kobietach z trzech jej pokoleń- z rodziny, której losy naznaczone są złem- tajemniczym piętnem pozostawionym przez przodków.
O kobietach borykajacych się z różnymi problemami- i nie są to problemy błahe.
Pierwsza kobieta- babka Leonia- chora, przykuta do łóżka, zatrzymała się jakby w dawnym czasie - w czasie swojej młodości - i nim żyje, to wspomina i o tym mówi...powoli umierając.
Druga kobieta- jej synowa- Krystyna - boryka się z opieką nad córką po wypadku, niedołężną teściową, dramatem starszej córki (który o dziwo niby sobie uświadamia, a jednak nic nie robi by go w jakiś sposób przerwać) i osamotnieniem po opuszczeniu przez męża.
Trzecia kobieta - Ewa- niespełniona malarka - według mnie główna bohaterka - to kobieta zniewolona przez swojego męża, kobieta bezbronna wobec przemocy męża, który ją katuje jak oprawca. Coś strasznego, dla mnie niezrozumiałego. Kobieta, która tak zagubiła się i tak została zniewolona przez swój dramat, że nie potrafi już sama prosić o pomoc, nie potrafi go przerwać. Najpierw traktuje go normalnie (jako coś oczywistego), potem zaczyna się go wstydzić (przed matką, koleżankami, sąsiadami...), a na końcu już nie ma najmniejszej siły z tym losem walczyć.
W tym wszystkim są niestety jeszcze dzieci- te najbardziej bezbronne istoty, które nie mają na nic wpływu, nie rozumieją tego co się dzieję i muszą z tym niezrozumieniem żyć.
O postaciach męskich nie będę pisała- za bardzo mnie zdenerwowały, za bardzo nimi pogardzam. Autentycznie- pogardzam! Zresztą jeśli przeczytacie to sami zobaczycie- ja nie jestem w stanie nawet w najmniejszym stopniu ich zrozumieć, czymś ich usprawiedliwić - nie !
Nie mogę jednak  pominąć w tym opisie najmłodszej córki - Meli, dziewczynki, która przeżyła upadek ze schodów, ale jego skutki były dla niej nieodwracalne. I tu się przyznaję, że nie do końca zrozumiałam tą postać- dlatego książkę muszę przeczytać jeszcze raz- bo wiem, że coś zauważyłam, lecz nie potrafię jeszcze tego dobrze nazwać.
Co mnie w książce zszokowało, nie dało spokoju?
Przyzwolenie na przemoc - unikanie wzrokiem pobitej Ewy, przez sąsiadów, koleżanki...
Ogromna samotność charakteryzująca  bohaterki.
Brak empatii i więzi między matką, a córkami.
Utarte konwenanse i niemoc przeciwstawienia się im oraz ogromna siłą zniewolenia między ludźmi.
I tak jak jest napisane na okładce : "Fastryga" to powieść o wielkiej sile wyrazu.

A jeśli chodzi o moja ocenę to *****5*****- może będzie jeszcze lepiej, gdy przeczytam drugi raz- wierzę w to jakoś dziwnie.
Cieszę się też ogromnie, ze dzięki tej książce przekonałam się znowu do polskich autorów- i coraz chętniej będę po nich sięgać, na pewno muszę przeczytać jeszcze jakąś książkę pani Jagielskiej.

8 komentarzy:

  1. Ufff... bardzo się ucieszyłam, kiedy przeczytałam zdanie "Jestem pod ogromnym wrażeniem" - ja też byłam :) Widzę, że ta książka wywołała w Tobie podobne jak u mnie przygnębienie - i też mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz i za jakiś czas na pewno to zrobię.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja ją przeczytam:)też:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na liście, przeczytam. Wpadłam zresztą ostatnio w manię czytania polskich autorów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś drugą osobą (pierwszą była Skarletka), dzięki której jestem już prawie przekonana, że książka trafi do moich rąk podczas najbliższej wizyty w księgarni. A najgorsze jest to, że kiedyś ją miałam wypożyczoną i oddałam, bo wydała mi się nie do pokonania...

    OdpowiedzUsuń
  5. Skarletko-> powiem Ci, że też sie bałam czy mi się spodoba, bo jakoś tak dziwnie chciałam być "na tak":) i nie musiałam sie zmuszać ani przekonywać- było naprawdę dobrze, a przygnębienie i smutek były budującymi emocjami.
    Beato-> naprawdę polecam...
    Tucha-> czekam na Twoja opinię !!! a do polskich autorów się coraz bardziej przekonuję.
    Kolamnko-> powiem Ci, że jak zaczęłam czytać to też mnie trochę na początku zbiła z tropu, wydawało mi się, że nie dla mnie to.. ale jak pisałam wyżej z każdą strona było coraz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka dość oryginalna i bardzo przykuwa wzrok. Gdybym kiedykolwiek natrafiła na opis tej książki z pewnością, bym nawet sobie głowy nią nie zawracała, ale po twojej opinii - poważnie to przemyślę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęcona przez Ciebie, dopiszę ją sobie do listy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutna, nie do końca zrozumiała historia trzech pokoleń kobiet. Opowiedziana tak aby zasygnalizować problem przemocy w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń