wtorek, 13 kwietnia 2010

"Nieznane przygody Mikołajka" Rene Goscinny & Jean-Jacques Sempe


Zacznę od tego, że przede wszystkim podobała mi się szata graficzna książki, w ogóle całe jej wykonanie no i ... zapach...
Po drugie pochłonęłam ją w jakieś 1,5 godziny...dosłownie pochłonęłam ! I te 1,5h były czystą, niczym niezmąconą przyjemnością. Czytając bawiłam się wyśmienicie. Tak jak i przy wcześniejszych "mikołajkowych" książkach. Co chwile mi się buzia uśmiechała, aż mnie na samym końcu kąciki ust bolały, a zmarszczki mimiczne miały okazję się wyrobić wyśmienicie. Czytając wyobrażałam sobie moje świetlicowe dzieciaki- bo idealnie takie Mikołajkowe sytuację wydarzyć by się mogły w ich wykonaniu. Nawet chłopców z jednej klasy już sobie dopasowałam do bohaterów "Mikołajka..."
Zatem nie rozpisując się ( bo i po co?) się mi bardzo podobało, panowie Sempe& Gościnny jak zawsze mnie zachwycili swoją twórczością i już się nie mogę w pewien sposób doczekać jak dopadnę "ofiarę" :) której będę te opowiadania czytała na głos. Dzieciaki świetliczaki - strzeżcie się ! :))))
A książkę (za całokształt) oceniam na ******6******- naprawdę mi do gustu przypadła.

9 komentarzy:

  1. Lubie książki z "jajem" Mikołajka czytamy z córka do poduchy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nivejka :))))) Mikołajek to w ogóle chłopiec z jajami, że tak dobitnie się wyrażę, za co przepraszam, ale właśnie z tego powodu uwielbiam czytać historie o nim :)

    Fajnie Kaś, że Ci się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chcę, ja też chcę Mikołajka! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mikołajek jest przedni. Ja mam chrapkę na cała serię, która ukazała się w chyba 10 częściach już dawno temu. Potem, gdy wydano "Nowe przygody Mikołajka" zakupiłam je i... trochę się rozczarowałam. Od razu wiedziałam dlaczego. Mam w domu "Rekreacje Mikołajka", które znam prawie na pamięć. Ponadto pamiętam Mikołajka czytanego przez Irenę Kwiatkowską. Może za bardzo przywykłam, a może po prostu takie mi się bardziej podobało - tłumaczenie! Ten specyficzny charakter tłumaczenia Pani Toli Markuszewicz i Elżbiety Staniszkis jest uzależniający i nie do pobicia. Wiem, że w tamtej serii Pani Barbara Grzegorzewska również tłumaczyła, ale nie mogę porównać, czy podobnie, czy inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Mikołajka, to mój najulubieńsiejszy maleńki bohater, wprost go kocham. Pamiętam Mikołajka jeszcze z podstawówki, nie mogę sie oprzeć pokusie, żeby od czasu do czasu do książki nie zajrzeć. Świat oczami dziecka, niezwykły-zwykły świat... Niesamowite!!!
    Każdy rodzic dorastającego dziecka powinien przeczytać choć jedną książkę o Mikołajku, czyż nie? Każdy nauczyciel, pedagog, w ogóle wszyscy, którzy mają do czynienia z dziećmi.

    Ananiasz, Euzebiusz... poezja dla uszu!!! ha ha ha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się kreska i ilustracje do Mikołajka nie podobają, ale mam zamiar przeczytać. Film mnie nei zachwycił, ale jak wiadomo książka a film to inne bajki ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja filmu nie widziałam, już długo u mnie w komputerze jest, ale się zabrać nie mogę... jakoś... chyba się boję, że się rozczaruję. Czytaj czytaj i napisz jakie wzbudził reakcje:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sempe + Gościnny = Super duet!!! Kiedy wyjeżdżając z PL Dziecko Osobiste zabrało całą serię, a przecież każdy kilogram do samolotu się liczy...Potem nieraz wspólna lektura ratowała nas w chwilach doła i tęsknoty :)

    OdpowiedzUsuń