poniedziałek, 19 kwietnia 2010

"Mam prawo" Grzegorz Kasdepke

Zacznę może od tego, że mam lekkiego fioła na punkcie pana Grzegorza Kasdepke - uważam, że mężczyzna piszący książki dla dzieci musi być mężczyzną niezwykłym, ciekawym i niesamowitym :)
Zresztą i to jakie książki. Według mnie rewelacyjne. Książkami pana Grzegorza posiłkuję się w różnych szkolnych i nieszkolnych sytuacjach. Książki pana Grzegorza bawią mnie, moich najbliższych i wszystkie dzieciaki (sprawdziłam) mnie otaczające.
Na tą książeczkę trafiłam w związku z organizowanym przeze mnie konkursem o "Prawach dzieci". Głowiłam się bardzo nad tym jak taki trudny temat przedstawić dzieciakom i jeszcze jak zachęcić ich do konkursu na ten właśnie temat. I wpadłam na pomysł właśnie dzięki tej książce. Wymyśliłam, że przez tydzień będę dzieciakom ją czytała, a potem dzieci same spróbują napisać opowiadania na temat swoich praw. No i jeszcze się we mnie odezwała plastyczna dusza- kazałam im też opowiadania przez siebie napisane zilustrować.
I wiecie co? Chwyciło! mam chętnych - a uwierzcie mi "dzieciom świetlicowym" ciężko coś sprzedać ;) o ile nie są to "łamiszczęki" (najnowsze gumy robiące furorę) czy inny słodycze.... ;)
Zatem konkurs ogłoszony, książka codziennie czytana... dzieci (nie zapeszając) zachwycone.
A ja? Ja jak zawsze zachwycona twórczością pana Kasdepke. Książka świetna. Pełna poczucia humoru, ale też i powagi podania tak ważnych informacji. Wyważona w swojej treści - bo przecież o prawach dzieci wcale nie jest łatwo pisać z poczuciem humoru, bądź z odpowiednią jego dawką. Temat trudny dla dzieci, ale i dla dorosłych. Ale opowiadania zawarte w książce świetnie z tym tematem sobie radzą i wszystko jest tak przedstawione, że ma ręce i nogi oraz dużą uśmiechniętą buzię.
I właśnie te ręce, nogi i buzie należą do grupki dzieciaków ze świetlicy, których pani nauczycielka zaangażowała w utworzenie kółka teatralnego. A cóż takie kółko teatralne ma z prawami dziecka wspólnego? Otóż dużo - to właśnie ich repertuar. I tak właśnie dzięki krótkim scenkom zaimprowizowanym przez samego autora poznajemy podstawowe prawa i zaczynamy co ważniejsze rozumieć ich sens. Bawiąc się przy tym wyśmienicie i wyobrażając sobie, że te dzieciaki z książki to właśnie my- bo przecież bohaterowie całkiem podobni do nas, problemy z jakimi się borykają też jakby znajome, a lekki sposób podania ważnych spraw też pasuję do dzieciaków.
Książkę polecam wszystkim dzieciakom (zresztą nie tylko tą książkę pana Grzegorza), ale też przede wszystkim rodzicom i nauczycielom... bo nie raz nie wiemy jak z dziećmi na pewne tematy rozmawiać... to może łatwiej będzie właśnie przez książkę..?
No i ocena : oczywiście najwyższa: ******6******.

7 komentarzy:

  1. A wiesz....bo podobno nie ma lepszych bajkopisarzy niz mężczyźni:):)

    OdpowiedzUsuń
  2. :))))) leżę i kwiczę - toś mnie rozbawił:) dokładnie- bajkopisarze jedni:):))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. a ilustracje? bo z okładki to jakoś tak, nie ten tego...

    OdpowiedzUsuń
  4. hm... z ilustracjami jest tu niejaki problem, bo niby mają być po prostu śmieszne, ale według mnie są trochę przerysowane- bardziej karykaturalnie wyglądają niż zabawnie...w każdym bądź razie dzieciakom się podobają, jest kolorowo, śmiesznie i dużo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, Ty dawaj adres, to Ci książkę wyślę :))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. O zaciekawiłaś mnie tą książką, mimo, że dzieckiem nie jestem ciekawa jestem podręcznika prawnego (bdź co bądź) dla najmłodszych

    OdpowiedzUsuń
  7. very good blog, congratulations
    regard from Reus Catalonia
    thank you

    OdpowiedzUsuń