sobota, 20 marca 2010

"Intruz" Stephenie Meyer


Skończyłam ... w końcu...
Zmęczył mnie ten "Intruz", niby wszystko fajnie, ale po tej lekturze jakaś taka zmęczona jestem. I sama nie wiem co o tej książce myśleć.... bo niby mi się podobało, a niby nie... I bądź tu człowieku zdrowy ;). Więc może najpierw zacznę od opisu książki... Zatem:
Akcja książki toczy się w bliżej nie określonej przyszłości (raczej dalszej, niż bliższej). Ludzki świat został opanowany przez istoty obce- tzw. Dusze. I Dusze z zasady złe nie są, gdyby nie to, że pozbyły sie PRAWIE wszystkich ludzi na Ziemi i zamieszkują ich ciała....
Tak też jest z główną bohaterka.. Wagabundą, która zostaje wszczepiona w ciało Melanie... i wtedy zaczyna się akcja, której nie powinnam opisywać, żeby nie wyjawić za wiele. Dodać muszę, że zazwyczaj umysły ludzi podporządkowywały się Duszom, a w przypadku Melanie i Wagabundy jest zupełnie inaczej, tu toczy się walka....toczy się cała akcja....toczy się życie, które przynosi wiele zaskakujących sytuacji.  I te wszystkei sytuacje doprowadzają do pewnego końca....niby zaskakującego (ja się niby domyślałam, ale i tak mnie zaskoczono), ale trochę zbyt prostego. Miałam wrażenie, jakby autorka po tych około 500 stronach się wymęczyła i koniec to już tak dopisała...
Mimo wszystko przeczytać warto... Dlaczego? Bo mimo, iż ja miałam takie "sinusoidowe zrywy czytelnicze", to książka wciąga (już na samej okładce jest to ogłaszane) i czasem ciężko ją odstawić (ja nie do końca tak miałam, ale może to przez notoryczne zmęczenie materiału?). Po drugie bardzo ciekawe są tu opisy akcji, trzeba mieć nie lada wyobraźnię, żeby takie cudeńka powymyślać....
Potrzecie o uczuciach tu dużo- owszem trochę za "płasko" opisywane, ale to takie jakby inne spojrzenie na tą sferę.
Ja pewnie mam takie mieszane uczucia co do tej książki, dlatego, że nie przywykłam do tego typu książek, raczej o realnym świecie się zaczytuję. Ale to w sumie dobra odskocznia była.
No i dodać muszę, że okładka mnie urzekła.... to oko....
A Stephenie Meyer jeszcze poczytam bo mi została ostatnia część wampirzej sagi... "Przed Świtem"- teraz jednak muszę odpocząć od "fantastyki" :)
A książka dostaje  ode mnie ****4**** . Pewnie trochę za surowo, ale cóż subiektywne oceny tu stawiam:)

7 komentarzy:

  1. Kaś, planuję zacząć czytać książkę w tym tygodniu, a Twoja recenzja pomogła w podjęciu decyzji, bo jest niejednoznaczna. I podobało się, i nie, i zmęczyłaś się, ale 4 to ocena za niska...Trzeba samemu sprawdzić :)

    W ogóle przepraszam, że teraz dopiero piszę, ale ostatnio nad czytanie przedkładam szydełko :) A Domgalik i Wiśniewskiego z "Pani" też mam. I wypadałoby przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zaintrygowałaś tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skarletko -> zawsze chciałam nauczyć się szydełkowania, jednak nigdy tego nie zrobiłam, za to pochłaniało mnie haftowanie:) potrafiłam nawet odmówić sobie wtedy czytania... i widzę, że mamy podobnie. A książkę przeczytaj- ciekawa jestem Twojej opinii:)pozdrawiam :)
    Tamirian -> się cieszę, i czekam na Twoją opinię na jej temat, bo rozumiem, że po książkę sięgniesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, haft bardzo mi się podoba, ale postanowiłam wytrwać przy jednym. I jest tak, jak mówisz: nawet czytać chce mi się jakby mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam mieszane uczucia do tej książki, jakoś w ogóle mi opis nie pasuje. to chyba nie moje klimaty, ale z drugiej strony, może jednak to coś fajnego w miarę:D?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tucha -> w miarę to jest, ale też jakoś nie do końca się mogłam w tym odnaleźć, przeczytaj, bądź spróbuj, ciekawa jestem Twojej opinii:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam trwały uraz do tej pisarki. Niby książka już nie dotyczy przerażającej, jak dla mnie, sagi o wampirach, ale jednak coś sprawia, że chyba po nią nie sięgnę. Mówię "chyba" bo mój gust jest dość kapryśny i czasem nad nim nie panuje:)

    OdpowiedzUsuń