wtorek, 30 marca 2010

"188 dni i nocy" M. Domagalik, J. L. Wiśniewski


Tym razem skończyłam i.... szkoda mi, że skończyłam. Bo książka nadzwyczaj przyjemna. Gdyby nie to, że obowiązki z każdego kąta wyłaziły, to bym ją chyba w dwie godziny pociągnęła. A tak to się czytanie przedłużało, lecz za każdym razem powrót do książki był istną nagrodą. Rozsmakowywałam się w niej. I jak wydawało mi się, że ani za Wiśniewskim, ani za Domagalik, jakoś nie przepadam, to po tej lekturze, chciałabym ich czytać bez końca. Bowiem treść, którą stworzyli przemawia do mnie w prawie stu procentach. Prawie, dlatego, że nie ze wszystkimi ich poglądami się zgadzam. Jednak z większością. Ale o co chodzi z tą książka tak w ogóle? Otóż książka jest pisana w formie e-maili, wymienianych przez blisko 2 lata miedzy Panią Domagalik, a Panem Wiśniewskim. I jak sam Pan Wiśniewski piszę, w korespondencji tej "...opowiadaliśmy sobie w ciągu tych dni i nocy o filozofach, feministach, starości, młodości, biologii, chemii, matematyce, fizyce, zemście, wolnej woli, rozkoszy, orgazmach (i o ich braku), o mądrości, głupocie, pragnieniach, łzach, uśmiechu, naukowcach, bogaczach, żebrakach, pisarzach i dziennikarzach, miłości i nienawiści. O śmierciach, narodzinach i poczęciach (...). O prostytutkach i zakonnicach. O ludziach prawych i o politykach..." . Tak wiele tematów poruszonych  w tej książce skłaniało mnie do myślenia nad nimi i nie tylko. Bardzo podobało mi się to, że zmuszona byłam do wyjaśniania sobie pewnych pojęć, zastanawiania się nad przedstawianymi przez pana Janusza danymi (wręcz się Pan Janusz lubuje w zestawieniach, ale bardzo ciekawie je ujmuje i przedstawia), a przede wszystkim radość dawało mi podążanie za tokiem myślenia autorów. No i coś co lubię niezwykle - łańcuszek... czyli pewne połączenie z innymi dziełami, co prowadzi do wypisywania sobie wszelkich tytułów książek,(opisanych), różnych utworów muzycznych, chęci zapoznania się z różnymi (przedstawianymi przez autorów) doktrynami filozoficznymi i nie tylko. Czyli ogólnie zostałam wciągnięta w ten literacki wir.... I oderwać się nie mogłam.
A teraz po przeczytaniu szkoda, że się skończyło. I człowiek nabiera takiej chęci posiadania kogoś z kim takie "dysputy" mógłby, choćby nawet  e-mailowo, prowadzić. 
Zatem książkę polecam i oceniam na ******6******.

5 komentarzy:

  1. Kaś, ja Ci polecam "Harpie, piranie, anioły", które Domagalik napisała wspólnie z Krystyną Koftą. Znakomity duet :)

    A moje egzemplarze z "Pani" książki, o której piszesz, cierpliwie czekają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja to się zastanawiam nad tą książką juz od dłuższego czasu... ale jakos nie mogłam sobie wyrobić zdania, czy chce ja przeczytac, czy nie... ale po takiej recenzji decyzja jest prosta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skarletko rzeczywiście ten duet może być ciekawy, w takim razie zapoluję na tą książeczkę :)a co do "188..." to też właśnie miałam je z "Pani"- bardzo przyjemnie się je czyta w tej formie.
    Zaczytana cieszę się, że pomogłam:) pozdrawiam ciepło i Wesołych Świąt dziewczyny dla Was

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja chciałam zyczyc Wesołych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też tą książkę niedawno czytałam - i także z "Pani" i jestem nią równie zachwycona:-)

    OdpowiedzUsuń